Coraz więcej konfliktów między nauczycielami. Często powodem są skrajne poglądy

Przybywa skarg nauczycieli na innych pedagogów - wynika z danych Kuratorium Oświaty w Lublinie. Wcześniej takie sprawy zdarzały się sporadycznie, w ostatnim czasie było ich już kilkanaście.

Skargi dotyczą w szczególności niewłaściwych, upokarzających słów. Pani Ewa (imię zmienione) jest nauczycielką jednej ze szkół podstawowych. Podkreśla, że podział, który obserwujemy od wielu miesięcy w polskim społeczeństwie, jest odczuwalny również w pokoju nauczycielskim.

- Mamy jako nauczyciele różne poglądy, nie da się tego ukryć, ale wcześniej różnice nie były aż tak widoczne. Bywają sytuacje, że ktoś się do kogoś nie odzywa, albo dochodzi do utarczek słownych - przyznaje nasza rozmówczyni. Podkreśla, że dziś niektórzy nauczyciele nie boją się mówić wprost, że popierają środowiska skrajnie prawicowe. - Wcześniej też pewnie popierali, ale o tym nie mówili – mówi nauczycielka. Ona sama w szkole stara się w nie rozmawiać o polityce i kwestiach światopoglądowych.

Rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli, Anna Koper, przyznaje, że daje się zauważyć wyraźną tendencję wzrostową w sprawach: nauczyciel kontra nauczyciel czy inny pracownik szkoły . - Chodzi o takie zachowania, które w odczuciu osób, których dotyczą, poniżają ich godność – mówi. Nie może podawać szczegółów, bo - jak podkreśla - sprawy są na etapie analizowania i są objęte tajemnicą.   

Przestaliśmy się rozumieć

Dyrektor Jolanta Misiak z lubelskiego Kuratorium Oświaty zaznacza, że słowa mogą ranić i ranią - np. gdy ktoś kogoś nazwie żmiją, idiotą czy użyje jeszcze innego wyzwiska. Były też przypadki szturchnięć, szarpnięć.

- Nie mogę powiedzieć, że polityka jest podstawowym źródłem konfliktów, bo nauczyciele nam o tym wprost nie piszą. Ale często nakłada się na to wiele kwestii, w tym kwestie osobowościowe czy trudności w relacjach międzyludzkich. Chyba generalnie przestaliśmy się wzajemnie rozumieć, unikamy dotarcia do źródła problemu, nazwania go po imieniu - mówi nasza rozmówczyni. Dodaje, że czasem wskazane jest wprowadzenie zewnętrznego mediatora, by strony „okopane” na swoich pozycjach, zaczęły się wzajemnie słuchać i spróbowały dojść do konsensusu.

- Nie wiem, z czego wynika wzrost liczby takich spraw:  czy takich konfliktowych sytuacji w szkołach jest więcej, czy też może jest większa świadomość i odwaga osób, które decydują się złożyć do nas zawiadomienie w walce o swoją godność - przyznaje Anna Koper. 

Po wpłynięciu skargi, rzecznik wszczyna postępowanie, zbiera dowody. Trochę tak, jak w prokuraturze. - Rzecznik ma zebrać wszelkie informacje, na podstawie których może stwierdzić, czy doszło do czynu, jaki miał charakter, czy można mówić o uchybieniu godności zawodu nauczyciela. Jeśli uznaje, że czyn miał miejsce, kieruje sprawę do komisji dyscyplinarnej - tłumaczy pani rzecznik.

Może się skończyć wydaleniem z zawodu

Gdy sprawa toczy się przed rzecznikiem, a potem przed komisją, nauczyciele bardzo często przychodzą z adwokatem, który ich reprezentuje. Bywa, że postępowania trwają bardzo długo, powoływanych jest wielu świadków. – Każda sprawa jest inna, ale najczęściej są to trudności w pracy zespołowej, między nauczycielami a dyrektorem czy konkretnymi nauczycielami - mówi dyr. Jolanta Misiak. Część nauczycieli oczekuje od urzędników kuratorium, by rozwiązali spór niemal jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. - Ale jeśli nie ma gotowości pójścia na kompromisy, jest bardzo trudno - dodaje nasza rozmówczyni.

Sprawy dyscyplinarne mogą się skończyć karą z Karty Nauczyciela. W grę wchodzi m.in. nagana z ostrzeżeniem, zwolnienie z pracy, a nawet wydalenie z zawodu nauczyciela.

Czytaj też: Spór między nauczycielami i ministerstwem. Rzecznik Praw Dziecka proponuje mediatora>>>

DOSTĘP PREMIUM