"To wyjątkowy spór, bo nie chodzi tylko o pieniądze". Pracownicy Biedronki bliżej protestu

Od 15 stycznia w sieci sklepów Biedronka trwa referendum strajkowe. Związkowcy z "Solidarności" domagają się poprawy warunków pracy w sieci.

W sieci sklepów Biedronka trwa właśnie referendum strajkowe. - Pracodawca utrudnia nam sprawę, bo wprowadził zakaz głosowania na terenie sklepów, centrów dyspozycji i biur. Dlatego musimy prowadzić referendum na zewnątrz zakładu pracy – wyjaśniał na antenie TOK FM Piotr Adamczak, szef "Solidarności" w Biedronce.

Jak tłumaczył Adamczak, spór związkowców z Biedronką trwa od sierpnia ubiegłego roku. - Wszczęliśmy spór zbiorowy, przeszliśmy kilka etapów. Chcieliśmy dalej rozmawiać, ale pracodawca powiedział, że nie chce "bo nie". Kolejny etap jaki przewiduje ustawa to właśnie referendum – mówił szef "Solidarności" w Biedronce.

Związkowcy przekonują, że ich spór z pracodawcą "jest wyjątkowy". - Nie chodzi tylko o płacę, a o poprawę warunków pracy – wyjaśniał Adamczak.

Jak mówił, związkowcy chcą między innymi zwiększenia zatrudnienia w Biedronce. - Widzimy to, że pracowników w sklepach jest za mało. Automaty na kasach sprawy nie rozwiążą, bo automat nie wyłoży towaru, nie umyje podłogi – wyliczał związkowiec.

Dodawał również, że pracownicy domagają się zapewnienia ochrony w sklepach w godzinach wieczornych. - Szczególnie w dniach poprzedzających niedziele bez handlu. W piątki i w soboty wydłużono godziny otwarcia marketów, a ochrona wychodzi o 21. Pracownice zgłaszają, że obawiają się o swoje bezpieczeństwo i zdrowie – tłumaczył szef "Solidarności" w Biedronce i dodawał, że związkowcy chcą też zrównania pensji w sklepach w całej Polsce. 

Referendum strajkowe w Biedronce potrwa do 30 kwietnia.

DOSTĘP PREMIUM