Grupiński krytykuje Biedronia. "Pokazuje ludziom, że opozycja jest podzielona"

PiS idzie śladem Orbana. Jeżeli Biedroń tego nie widzi i buduje kolejną partię, która będzie dzieliła elektorat po stronie antypisowskiej, to znaczy, że wchodzi do polityki w sposób niewystarczająco poważny - ocenił w Wywiadzie Politycznym TOK FM Rafał Grupiński z PO.

Rafał Grupiński z Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że nie wybiera na lutowy kongres nowej inicjatywy politycznej Roberta Biedronia. - On musi mieć świadomość, że tworzy kolejny podmiot po lewej stronie sceny politycznej. Osłabia SLD, Partię Razem. Gdyby Robert Biedroń stworzył ruch obywatelski, który mógłby wzmocnić lewą stronę Koalicji Obywatelskiej, to byłby ciekawszy projekt. Korzystniejszy dla wyników wyborów – przekonywał Grupiński.

Jak dodał, wówczas byłby to partia, która tworzyłaby przeciwwagę dla PiS. - Oni idą śladem Orbana na Węgrzech. Jeśli Biedroń tego nie widzi i buduje kolejną partię, która będzie dzieliła elektorat po stronie antypisowskiej, to moim zdaniem wchodzi do polityki w sposób niewystarczająco poważny i odpowiedzialny. Osiąga jedną rzecz, podkreśla w świadomości ludzi, że opozycja jest podzielona i nie potrafi się zjednoczyć – mówił poseł PO.

"Oglądają polskojęzyczne media zamiast TVP"

Polityk odniósł się też do słów Premiera. Mateusz Morawiecki w rozmowie z serwisem 300polityka.pl i portalem WP.pl nie chciał komentować krytycznych informacji na temat TVP. Premier stwierdził, że nie ogląda telewizji. Dodał jednak, że "czasami obejrzy niektóre programy w stacjach tzw. różnych prywatnych, tzw. i rzeczywiście prywatnych”. „(…) Nie oglądam ich za często na szczęście, jakieś kawałki mi ktoś kiedyś, od czasu do czasu pokazuje, to włos się na głowie jeży i propaganda Jerzego Urbana przypomina mi się w całej swojej krasie, czy raczej w całej swojej brzydocie” – powiedział Morawiecki.

- Wielu polityków PiS nie chciało komentować krytyki pod adresem TVP. Byłoby to niezwykłe, bo oznaczałoby to, że w PiS ogląda się polskojęzyczne media zamiast telewizji publicznej. A to chyba nie w smak Jarosławowi Kaczyńskiemu – ironizował Grupiński.

Według posła PO, jest tylko jeden sposób by politycy PiS zmienili swoje zachowanie. - Gdyby prezes Kaczyński rozważył wycofanie się ostateczne z życia publicznego, po tym co wydarzyło się w Gdańsku. Wtedy politycy PiS przestaliby równać do jego okropnych oczekiwań, do tej najgorszej strony polskiej polityki, kiedy to mówił do nas, że mamy krew na rękach – podkreślił Rafał Grupiński.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM