Wojciech Mucha z "Gazety Polskiej" w TOK FM. Mówił o samcach alfa prawicy i prawach zwierząt

- Zwierzęta mają prawo do życia i unikania cierpienia - powiedział Wojciech Mucha, szef publicystyki "Gazety Polskiej", który był gościem Grzegorza Sroczyńskiego w TOK FM. Nie odpowiada mu to, że prawicowi publicyści "heheszkują" z losu zwierząt w Polsce i ich obrońców.

Przyczynkiem do dzisiejszej audycji Świat się chwieje był wpis, który Wojciech Mucha zamieścił na przełomie roku na Facebooku. Szef publicystyki "Gazety Polskiej" w stanowczych słowach skrytykował w nim prawicowych publicystów, którzy często wyśmiewają cierpienie zwierząt - np. na fermach norek lub podczas Sylwestra, gdy zwierzęta są przerażone hukiem fajerwerków. Drwią także z obrońców ich praw i wprost mówią - jak katolicki publicysta Tomasz Terlikowski - że zwierzęta nie mają żadnych praw.

"To kolejna tradycyjna beka, po rechocie z cierpienia karpi, szukających powietrza w worku foliowym i przekonywaniu nas, że futro jest fajne, bo 'goła baba w samym futrze jest ładna, hehe'.

Tradycyjnie bekają ze zwierzęcego strachu samce alfa polskiej prawicy z Rafałem Ziemkiewiczem i Łukaszem Warzechą na czele, a wtóruje im chór kipiących testosteronem członków twitterowej husarii, oraz szukające w mediach społecznościowych męża 'prawe' ciotki - klotki w wieku przed i popoborowym" - napisał wtedy Mucha. Dodał, że na własne oczy przekonał się o okrucieństwie wobec norek, gdy razem z "lewakami" z organizacji Otwarte klatki pojechał na jedną z nich. Zaznaczył, że żadnej z najbardziej liczących się partii nie zależy na zakazaniu działalności ferm norek, bo na cierpieniu zwierząt hodowcy robią lukratywny biznes.

Zamach na Adamowicza. "Gdzieś coś pękło"

Wojciech Mucha dodał, że wahał się, czy przyjść do TOK FM, ale o tym, że powinien, przekonał się po zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. - Gdzieś coś pękło - ocenił. Według niego to, co medialnie działo się wokół Pawła Adamowicza, nie wykraczało poza ramy kultury dyskusji w Polsce. Mucha stwierdził, że ta śmierć jest przydatna polityczna jednej stronie i tak będzie wykorzystywana.

Szef publicystyki "Gazety Polskiej" stwierdził, że przyszedł czas, by zacząć ze sobą rozmawiać, by można było zobaczyć, że "po drugiej stronie" też są "normalni ludzie". Powiedział, że zastanawia się nad tym, jak na jego występ w TOK FM zareagują prawicowi internauci. - Według moich czytelników pewnie zstąpiłem do piekieł - śmiał się Mucha. Według niego takie rozmowy ponad podziałami są warunkiem ucywilizowania debaty w Polsce.

W czasie trwania audycji na antenę wchodzili słuchaczki i słuchacze TOK FM, którzy dzwonili do studia. Pani Ewa z Kielc podziękowała Wojciechowi Musze za obronę praw zwierząt i powiedziała, że skoro ta jedna sprawa jest w stanie połączyć ludzi o różnych poglądach politycznych, to takich kwestii musi być więcej.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Posłuchaj podcastu!

  • Co jeszcze mówili na antenie słuchacze TOK FM?
  • Dlaczego Wojciech Mucha rozczarował się polityką Viktora Orbana?
  • Co Wojciech Mucha sądzi o krzyżówce "Gazety Polskiej", w której porównywano znaną osobę publiczną do pasożyta?
  • Czym według Muchy jest "psychoprawica"?

DOSTĘP PREMIUM