Taśmy Kaczyńskiego. Prezes PiS jak Bartłomiej M.? "Jeśli nie miał umocowania w zarządzie, to powoływał się na wpływy"

- Jeśli Jarosław Kaczyński zastępuje zarząd i radę nadzorczą, to mamy do czynienia z naruszeniem prawa - tak doniesienia "Wyborczej"o tzw. taśmach Kaczyńskiego komentował dziś w TOK FM Marek Sawicki (PSL).
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" opublikowała dziś tzw. taśmy Kaczyńskiego i opisała, jak prezes PiS osobiście negocjował wzniesienie wieżowca na warszawskiej Woli przez powiązaną z partią spółkę Srebrna.

- Pytanie, jakie uprawnienia miał Jarosław Kaczyński do rozmów biznesowych w sprawie tej inwestycji. O ile wiem, nie zasiada w radzie nadzorczej i nie jest członkiem zarządu spółek, które zajmują się tymi inwestycjami - podkreślił w Wywiadzie Politycznym Marek Sawicki.

Według polityka PSL Jarosław Kaczyński, który zasiada w radzie Fundacji Instytutu Lecha Kaczyńskiego, nie mógł prowadzić rozmów w sprawie budowy wieżowca, bo to łamie ustawę, która zakazuje partiom politycznym prowadzenia działalności gospodarczej.

- Rada fundacji nie zajmuje się żadnymi bieżącymi decyzjami finansowymi. Więc jeśli Jarosław Kaczyński zastępuje zarząd, radę nadzorczą, to mamy do czynienia z naruszeniem prawa - ocenił.

Plany budowy wieżowca miał przygotować spowinowacony z szefem PiS-u austriacki biznesmen Gerald Birgfellner. To on nagrał rozmowę w tej sprawie z Jarosławem Kaczyńskim, którą opublikowała "Gazeta Wyborcza". Prezes partii rządzącej wycofał się z projektu, a Birgfellner nie dostał pieniędzy za swoją pracę.

Zdaniem Sawickiego, Jarosław Kaczyński rządzi “jak cesarz, który wydaje decyzje premierowi, prezydentowi, posłom i marszałkom, ale formalnie za nic nie odpowiada”.

Z ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą" stenogramów rozmów wynika też, że kredyt na inwestycję miał być udzielony przez znacjonalizowany bank Pekao SA.

- Jeżeli Jarosław Kaczyński nie ma żadnego umocowania w zarządzie fundacji do prowadzenia tej inwestycji, to mamy do czynienia z powoływaniem się na wpływy. Czyli mniej więcej tym, co dziś dotyczy Bartłomieja M. - skwitował Marek Sawicki.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM