"Wstydźcie się". Opozycjoniści krytykują media za kalkowanie przekazu TVP ws. Ogórek

- Ja widziałem filmy i z nich nie wynikało, że Magdalena Ogórek stała się obiektem ataku i przemocy - ocenił lider Obywateli RP Paweł Kasprzak w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Policja zabezpiecza nagrania monitoringu sprzed siedziby TVP. Samochód dziennikarki telewizji publicznej, Magdaleny Ogórek, został zablokowany, oklejony naklejkami. Grupa protestujących od kilkunastu dni przed siedzibą TVP przeciwko manipulacjom telewizji publicznej krzyczała m.in. "kłamczucha" i "zatrudnijcie dziennikarzy". Magdalena Ogórek twierdzi, że jej samochód został opluty.

Całkowicie innego zdania był w poniedziałek rano Paweł Kasprzak, lider Obywateli RP. - Ja widziałem filmy i z nich nie wynikało, że Magda Ogórek stała się obiektem ataku i przemocy – ocenił Kasprzak w rozmowie z Jackiem Żakowskim na antenie TOK FM. Zwrócił uwagę, że w kierunku Magdaleny Ogórek popłynęły tylko okrzyki.

Lider Obywateli RP ostro skrytykował byłą kandydatkę SLD na prezydenta, a obecnie pracownicę telewizji kontrolowanej przez PiS. - Na jej twarzy nie było widać lęku. Jak każdy zawodowy prowokator z TVP była cały czas uśmiechnięta. Nie było żadnego zagrożenia i fizycznego kontaktu – przekonywał Kasprzak.

Jak dodał, wiele osób wyraziło opinię na temat tego co stało się w sobotę przed siedzibą TVP, nie znając faktów. - TVP uprawia propagandę w stylu III Rzeszy. Trzeba zważyć przewiny obu stron. Mam prawo prosić dziennikarzy, żeby znali miarę, albo puknęli się w czoło i rzetelnie wykonywali swój zawód – podkreślał lider Obywateli RP.

Obecne w studio komentatorki – dr Anna Materska-Sosnowska z UW, Aleksandra Pawlicka z "Newsweeka" oraz Agata Szczęśniak z oko.press – nie chciały komentować protestu wobec pracowników TVP. 22 stycznia protest zrelacjonowała na Facebooku dziennikarka TOK FM Hanna Zielińska.

Do sprawy Jacek Żakowski odniósł się wcześniej w Przeglądzie Prasy. - Demonstranci krzyczeli bardzo obraźliwe słowo "kłamczucha". Krzyczeli też, żeby TVP zatrudniła dziennikarzy. To jest absolutnie niedopuszczalne, rozumiem powszechne oburzenie, to wrogi, antypolski pomysł - ironizował prowadzący "Przegląd Prasy". 

Jak dodał, w internecie wybuchła histeria. - Nawet szanowany przez mnie Wojciech Czuchnowski pisał o nienawiści, ja bym powiedział raczej, że to był intensywny krytycyzm. Nikt nie został dotknięty fizycznie, mienie nie zostało zniszczone. Minister spraw wewnętrznych zareagował tak, jak powinien zareagować, kiedy bandyci nacjonalistyczni atakowali Obywateli RP pod palmą. Wtedy tak nie postąpił, ale teraz tak zadziałał. Na coś co było nieśmiałym cieniem polskiej codzienności. Jeżeli był jakiś element, który uważałbym za przekroczenie, to położenie się pod kołami. Więcej takich elementów nie było, więc skąd to oburzenie? - zastanawiał się Jacek Żakowski. 

Gorzkie słowa wobec mediów. "Wstydźcie się"

Producentka filmowa i opozycjonistka Ewa Borguńska skomentowała sprawę w obszernym wpisie na Facebooku. Podkreśliła, że osoby opisujące zajście w mediach społecznościowych kalkowały relację Magdaleny Ogórek, bez zapoznania się ze źródłami i relacjami osób protestujących. Jak zaznaczyła Borguńska, podczas protestu nie wydarzyło się nic, co naruszałoby nietykalność fizyczną Magdaleny Ogórek, a plucie i rysowanie samochodu wymyśliła sama pracownica TVP.

Borguńska zwróciła także uwagę na to, że protesty pod siedzibami TVP odbywają się od 17 stycznia. Zaznaczyła, że w ciągu tych 18 dni "działy się różne rzeczy": "Np. 22 stycznia (czyli 11 dni wcześniej) ochrona TVP z Solid Security brutalnie wyciągała ludzi z ogólnodostępnej części hallu budynku. Tak brutalnie, że trzeba było wezwać karetkę" - poinformowała. 

Podkreśliła, że wówczas nie było dziennikarzy zainteresowanych tym, by relacjonować protesty pod TVP.

"To w zasadzie jest jakiś 'sukces' demonstrantów, że opozycja zawarła sojusz z rządem, media partyjne z prywatnymi. Przeciw obywatelom". Przeciw Biedroniowi też chętnie byście się sprzymierzyli, czyż nie? Przecież ciągle macie żal, że PiS jakoś słabo, albo wcale nie atakuje Biedronia. Niby osobno, a jednak pod rękę by się chciało w tej sprawie, bo sami możecie nie dać rady. No bo co Wy poczniecie gdy (hipotetycznie) zdarzy się, że Wiosna zdobędzie tyle mandatów, że trzeba będzie z nią współrządzić w koalicji, bo sumując uzyskacie większość? Opozycyjność jest taka wygodna. WSTYDŹCIE SIĘ" - napisała. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM