Po Marszu Równości powstała strona "Ujawniamy lewackich terrorystów". Prokuratura umarza śledztwo

Prokuratura Rejonowa Lublin Południe umorzyła postępowanie z zawiadomienia reporterki TOK FM w sprawie Marszu Równości. Już po marszu na Facebooku pojawił się profil pod nazwą "Ujawniamy lewackich terrorystów i tęczowych prowokantów".

Na facebookowej stronie opublikowano zdjęcia i nazwiska kilku osób związanych ze środowiskiem lewicy i osób LGBT.

Wpisy, które znalazły się na profilu, zawierały zdjęcia i dane osób, które – jak pisano – powinny ponieść konsekwencje za organizację i udział w Marszu Równości w Lublinie. Nazwisk było kilka, ale zapowiadano, że będą kolejne. Strona przez jakiś czas była aktywna, po czym zniknęła.

Jedną z osób, które znalazły się na profilu, był Krzysztof Markowski z Wrocławia, działacz partii Razem. Co prawda w Marszu Równości w Lublinie nie brał udziału, ale twórcy profilu napisali, że był i że powinien za to odpowiedzieć.

- Można było traktować te wpisy jako groźby. O mnie napisano, że poniosę konsekwencje. Jak te słowa odebrać? Poczułem, że ktoś chce mi zrobić krzywdę i w tym celu publikowane jest moje zdjęcie i moje dane – mówi nasz rozmówca. Nie zawiadomił prokuratury, bo jak mówi, od początku był przekonany, że to nie ma sensu, bo ta i tak sprawę umorzy. - Już wcześniej próbowałem takie rzeczy załatwiać i też były umorzenia. A trzeba na to poświęcić dużo czasu. To jest walka z wiatrakami - ocenia.

Krzysztof Markowski nie wyklucza, że złoży zażalenie na decyzję o umorzeniu (formalnie jeszcze jej nie dostał), choć potrzebuje prawnika, który mógłby w tym pomóc.

Śledczy z Lublina prowadzili to postępowanie w kierunku nawoływania do nienawiści, ale uznali, że brak jest znamion przestępstwa. Co prawda, udało się ustalić dwóch pokrzywdzonych, których wizerunki znalazły się na profilu założonym najprawdopodobniej przez środowiska związane ze skrajną prawicą, ale zapadła decyzja, że w tej sprawie pokrzywdzeni mogą co najwyżej wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia (z art. 216 paragraf 1 Kodeksu Karnego, czyli za znieważenie).

Swój wizerunek na portalu społecznościowym, na profilu "Ujawniamy lewackich terrorystów i tęczowych prowokantów" zobaczył również Adam Witczak, działacz LGBT, członek zarządu Stowarzyszenia "Stan Równości" w Bydgoszczy. - Nie ukrywam, że byłem w szoku. Bo przecież jeśli człowieka gdzieś tam pokazują, piszą, że mieszka w Bydgoszczy, to mają w tym jakiś cel. A nie są to mili w obejściu ludzie; nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Dlatego gdzieś był we mnie ten lekki strach – przyznaje nasz rozmówca.

Pan Adam był zdziwiony, że umieszczono go na profilu, bo ani nie organizował Marszu Równości w Lublinie, ani na nim nie był (choć organizuje marsze w Bydgoszczy). – Prawdopodobnie złożę zażalenie na decyzję o umorzeniu, bo jednak warto o to walczyć – mówi. I dodaje, że nie rozumie podejścia śledczych na zasadzie "nie można nic z tym zrobić". Zwłaszcza po tym, co się stało w Gdańsku.

Kontakt z autorką tekstu: problem@tok.fm

DOSTĘP PREMIUM