Minister chce zasilić inspekcję weterynaryjną pomocnikami. Weterynarze krytykują pomysł

- Będą to robiły osoby nieprzygotowane z wykształcenia do tego. Możemy sobie wręcz wyobrazić, że będą to io panowie, którzy w sławetnym reportażu znęcali się nad tymi krowami - obawia się szef samorządu lekarzy weterynarii.

Po aferze z nielegalnym ubojem krów na Mazowszu, minister rolnictwa  Jan Krzysztof Ardanowski chce uzupełnić inspekcję weterynaryjną o tak zwanych pracowników pomocniczych.

Miałoby to liczebnie wzmocnić całą służbę. Jednak zdaniem szefa samorządu lekarzy weterynarii - Jacka Łukaszewicza - takie rozwiązanie jedynie osłabi nadzór nad działalnością polskich ubojni.

- Bo będą to robiły osoby nieprzygotowane z wykształcenia do tego. Możemy sobie wręcz wyobrazić, że będą to co panowie, którzy w sławetnym reportażu znęcali się nad tymi krowami – mówił.

Co więcej, zdaniem Krajowej Izby (Lekarsko-Weterynaryjnej), powierzenie takiego nadzoru pracownikom pomocniczym - nawet w części - może być niezgodne z unijnym prawem.

Samorząd jednocześnie cieszy się z zapowiedzianych przez ministerstwo podwyżek dla inspekcji, do której ma trafić dodatkowe ponad 40 milionów złotych.

DOSTĘP PREMIUM