Lech Kaczyński

- Obiecałam dostarczyć płytę z piosenkami mojego Ojca, ulubionych przez Pana prezydenta. Nie zdążyłam - wspomina Patrycja Kaczmarska. - Nie dogadałbym się z prezydentem w sprawach politycznych, ale na pewno o kotach moglibyśmy bardzo długo rozmawiać - pisze Czterdzieścidwa.

"To prawda, że dla Pana Lecha Kaczyńskiego każda kobieta była damą. Pewnego razu (Pan Kaczyński nie był jeszcze prezydentem, niemniej już dawno osobą publiczną) uczestniczył w dużym spotkaniu w Nowym Sączu (to był wtedy okręg wyborczy pana Kaczyńskiego). Też na nim byłam. Spotkanie trwało długo, przeciągało się, a wieczorem przeniosło w plener, gdzie było ognisko, jakieś mięsiwo nad nim. Pana Kaczyński swobodnie oparty o drzewo opowiadał. Jaka szkoda, że szczegółów tych historii nie pamiętam. Pamiętam atmosferę, swojską, pogodną.. Musiałam wcześniej niż wszyscy wracać do Warszawy. W pewnym momencie, Pan Lech zorientował się, że będę o późnej porze podróżować pociągiem. Natychmiast zapytał (jako jedyny zresztą), w jaki sposób z tego lasu przemieszczę się na dworzec i słusznie oceniając mój wyraz twarzy (nie bardzo wiedziałam jak to zorganizować) zaoferował, że wraz z panem kierowcą zawiozą mnie na stacje. I tak było. Panowie odwieźli mnie na stacje, Pan Kaczyński 'odstawił' mnie wprost do wagonu, rozglądając się i kontrolując czy to aby bezpieczne, mnie tam zostawiać. To wspomnienie odżywało później, zawsze gdy ktoś pytał: 'Dlaczego głosowałaś na Lecha Kaczyńskiego?' Przy okazji kolejnego spotkania, po kilku miesiącach, rzeczywiście pamiętał moje imię i nazwisko. Wiedziałam, że ma taki dar, a i tak byłam z tego bardzo dumna." Anna

"Spotkałem kiedyś Lecha Kaczyńskiego , nim został prezydentem. Miało to miejsce w maju 2001 roku w Łódzkim Domu Kultury. Lech Kaczyński przyjechał do mojego miasta w roli Ministra Sprawiedliwości.

Z tego spotkania zapamiętałem ówczesnego Ministra jako osobę niezwykle otwartą, szczerą, chętnie rozmawiającą i odpowiadającą na pytania gości. Spotkanie trwało nieco ponad godzinę, a jedyne co mi pozostało poza wspomnieniem to zdjęcie z Lechem Kaczyńskim. Podczas tej rozmowy ze zgromadzonymi gośćmi powiedział m.in.: 'Wielkość człowieka mierzy się działaniami jakie prowadzi'. Pomimo, że czasem nie popierałem sposobu prowadzenia polityki przez Lecha Kaczyńskiego to w obliczu takiej tragedii całe to moje myślenie odchodzi w zapomnienie.

W ubiegłym tygodniu dowiedziałem się, że Lech Kaczyński miał przyjechać do Łodzi 23 maja. W łódzkiej Atlas Arenie planował ogłosić, że będzie ubiegał się o reelekcję w jesiennych wyborach prezydenckich. Planowałem być na tym spotkaniu. Panie Prezydencie - nie będzie mi już dane spotkać się z Panem i wysłuchać Pana wypowiedzi. Mogę tylko wyznać w odniesieniu do zacytowanych wyżej słów, że był Pan dla mnie Wielkim Człowiekiem". Adam Sęczkowski z Łodzi

"Znałam Pana Prezydenta dosyć dobrze. Zawsze pogodny, uśmiechnięty, wesoły. W trudnych dla mnie chwilach, potrafił mi pomoc i doradzić. Takiego chcę go zapamiętać. Bardzo chciałabym się z nim pożegnać, lecz niestety sama nie dam rady. Będzie mi go brakować". Kora

"Wróciłam do Polski po 10 latach zagranicą. Wróciłam do swojej ojczyzny, której tak naprawdę nie znałam. Pracownicy Kancelarii Prezydenta pomogli mi uzyskać ponownie obywatelstwo tego kraju. Miałam okazję osobiście podziękować Panu Prezydentowi i Pani Prezydentowej . Byłam zaskoczona ich dobrocią, ciepłem i otwartością. Obiecałam dostarczyć płytę z piosenkami mojego Ojca, ulubionych przez Pana prezydenta. Nie zdążyłam. Niech spoczywają w pokoju." Patrycja Kaczmarska

"Spotkałem kiedyś Lecha Kaczyńskiego , nim został prezydentem. Powiedział: historię, teraźniejszość i przyszłość tworzą ludzie, zwykli ludzie. I zmiany jakie czynią wokół siebie. Nigdy nie można ustać, nie można zaprzestać tworzenia historii i zmian. Wielkość człowieka, bowiem mierzy się działaniami jakie prowadzi..." kalist m

"Lech Kaczyński w 2008 roku otrzymał tytuł 'Kociarza Roku 2007' od miesięcznika Kot. Wywołało to wiele prześmiewczych komentarzy w mediach. A dla mnie, jako wolontariusza w schronisku dla zwierząt, była to rzecz, za którą darzyłem prezydenta wielkim szacunkiem. Tytuł otrzymał za swoje działania, gdy był jeszcze prezydentem Warszawy - m. in. utworzył stanowisko pełnomocnika ds. zwierząt, miasto zakupiło karmę dla zwierząt bezdomnych, pojawiły się apele o zostawianie otwartych okienek piwnicznych, aby koty mogły przetrwać zimę. Było w tym coś bardzo ludzkiego. Nie dogadałbym się z prezydentem w sprawach politycznych, ale na pewno o kotach moglibyśmy bardzo długo rozmawiać". Czterdzieścidwa

"Będąc wielokrotnie w Warszawie, nigdy nie udało mi się spotkać naszego Prezydenta . Spotkałam go na drugim końcu świata - w Nowym Jorku, gdzie byłam z wizytą u zamieszkałych tam dziadków. Przechadzałam się z babcią Madison Avenue, gdy nagle głos z tyłu poprosił nas o zejście na bok. Ustąpiłyśmy, zeszłyśmy na bok i patrzyłyśmy na przechodzących ludzi. Nagle wśród ochroniarzy zobaczyłam Prezydenta. Krzyknęłam - nasz Prezydent! I ku mojemu zaskoczeniu, Pan Lech Kaczyński przystanął, usłyszał mój głos, wyszedł zza ochrony, podszedł do mnie i do babci, przywitał się z nami pocałunkiem w rękę, powiedział 'dzień dobry'. Ja stałam wstrząśnięta, gdyż nigdy nie spodziewałam się takiego spotkania. Nie w takim miejscu, na środku ulicy, wśród nowojorczyków. W tym momencie poczułam, że nasz Prezydent jest przede wszystkim człowiekiem. Człowiekiem, który mimo zapewne goniącego go czasu, przystanął i przywitał się z zupełnie obcymi dla niego osobami. Nie musiał tego robić, a jednak zrobił! Poświecił nam kilka sekund swojego czasu. Było to na przełomie września-października 2009, w dniu Szczytu w Nowym Jorku. Zapamiętam to wydarzenie na zawsze. Panie świeć nas Jego duszą i nad innymi tragicznie zmarłymi". Natasza

"Panie Prezydencie , byłeś dla mnie Prezydentem Wszystkich Polek i Polaków, kiedy w odwiedziłeś moje rodzinne miasto Kartuzy. Nigdy bym nie przypuszczał wtedy na kartuskim rynku, że odwzajemniony uścisk dłoni i moje życzenia dla Pana drugiej kadencji zostaną na Golgocie Wschodu. ŻEGNAJ PANIE PREZYDENCIE". Marek Wala

"Miałam przyjemność spotkać Pierwszą Parę w Juracie latem 2009 roku. Nasze pieski przypadły sobie do gustu, radośnie się obwąchując... Moje wspomnienie z tej ponad 15 minutowej rozmowy? Wielcy i wspaniali ludzie, biło od nich ciepło uczucia jakim się darzyli, mądrzy mądrością życiową, przedstawiciele inteligencji... Pierwsza Dama była nadzwyczajna swoją zwyczajnością, żal wielki żal, że już ich nie ma..." Marta Czetwertyńska

DOSTĘP PREMIUM