Marek Uleryk

- Z Ulkiem skakałam na Zawiszy - tak Marka Uleryka wspomina Ewa. - Jak padał do mnie, to prosił o chleb ze smalcem - pisze Artur Rak.- To u moich rodziców na podwórku szyli spadochrony - dodaje Melcia.

"Z Ulkiem poznałem się na lotnisku. Zawsze uśmiechnięty utalentowany skoczek. Nie zmienił się gdy zaczął pracować w służbie. Pomocny Kumpel. Oddał życie na służbie. Cześć Jego pamięci." Piotrek

"Ilekroć przyjeżdżał do Dziewierzewa i wpadał do mnie, to prosił o chleb ze smalcem ... To może szczegół ale.. Taki był Ulek..." Artur Rak

"Razem z Markiem Ulerykiem po prostu 'Ulkiem' skakałam w Zawiszy. Miły, ciepły, spokojny i zawsze uśmiechnięty chłopak. Nie piszę o nim dobrze tylko dlatego, ze już go nie ma między nami, ale dlatego, ze on taki był. Dobry ciepły człowiek. Żal, że się już nie spotkamy tu na ziemi, na skokach, gdziekolwiek...... żal bo tyle miał jeszcze do zrobienia, bo jak się ma tyle lat to wszystko przed Tobą. A tu jedna sekunda przekreśliła wszystko, zwłaszcza, że w tak okrutny i brutalny sposób . Współczucia dla wszystkich bliskich, bo nie jestem w stanie i obym nigdy nie musiała wiedzieć co oni przeżywają. Zegnaj." Ewa

"Właśnie wracam od rodziców. To oni mi uświadomili, że tam w Smoleńsku zginął mój znajomy Marek ULERYK . Znałam go z czasów kiedy służył w bydgoskiej Zawiszy. To u moich rodziców na podwórku szyli spadochrony. Wielki szacunek dla tragicznie zmarłych odeszła elita Polski. ŻEGNAJCIE" Melcia

DOSTĘP PREMIUM