ks. Jan Osiński

- Błyskotliwość księdza Jana powodowała że ludzie w jego otoczeniu czuli się po prostu lepsi - tak ks. Jana Osiatyńskiego wspomina Mateusz Warecki.

"Ks.Jan miał swoje praktyki diakońskie w mojej parafii. 10 lat minęło... Pamiętam tylko, że był niezwykle uśmiechnięty i pogodny, i tak pozytywnie dumny, że będzie kapelanem wojskowym. Życie jest bardzo dziwne...Choć jak powiedziała moja koleżanka: 'Wydawałoby się, że oni już umarli, a my żyjemy. Tymczasem to oni obudzili się do Życia, a my wciąż jeszcze umieramy...' Do zobaczenia kiedyś w chmurach..." Aś

"Ks. Jana Osińskiego pamiętam ze studiów z seminarium na Bielanach w Warszawie. Dwa lata studiów w jednej grupie nie zbliżyło nas może zbytnio, ale pamiętam, że nigdy nie mieliśmy żadnych konfliktowych spraw. Cichy, spokojny, sumienny, dobry człowiek. On był w Ordynariacie Polowym WP, więc nie spotykaliśmy się często, ani nie uczestniczyliśmy we wspólnych posługach, ale wspominam Go jako serdecznego kolegę. Wspominam nasz wyjazd kursowy do Jabłecznej, Kostomłotów i Kodnia w 1996 r. w maju. To były prawie Jego rodzinne strony. Potem ja wystąpiłem z seminarium, założyłem rodzinę. Jemu Bóg pozwolił wytrwać w powołaniu, doprowadził Go do święceń w 2001r. Ostatni raz Janka spotkałem w parafii św. Ojca Pio w Warszawie przy Wale Miedzeszyńskim 23.09.2009 r. Był to odpust parafialny, Ks. Bp. Tadeusz głosił kazanie ze swadą. Janek robił zdjęcia, dyskretnie posługiwał w niedokończonym jeszcze betonowym kościele. Była tam także pani Wanda Półtawska - dała świadectwo po Mszy św. o obozie w Ravensbrück (podobnie przemilczanym obozie jak Katyń, o czym pisze w książce pt. 'I boję się snów' ) i uzdrowieniu za sprawą o. Pio. Jak wezmę te sprawy razem trudno to objąć. Bóg wiele mówi przez tę śmierć. Na wielu płaszczyznach. Mogę być tylko wdzięczny za dar poznania obydwu Kapłanów. Odeszli na służbie. Nagle. Bez pożegnania. Niech Bóg da im radość życia wiecznego. Wierzę że kiedyś się spotkamy." Andrzej Krajczyński

"Ks. ppłk. Jan Osiński uczył mnie religii w pierwszej klasie Liceum Lotniczego, przygotowywał mnie i innych kolegów do Sakramentu Bierzmowania. Niezwykle pogodny i ciepły człowiek. Wiele razy w fascynujący sposób opowiadał nam w klasie o czasach gdy był w seminarium duchownym. Przypominają mi się słowa ówczesnego Biskupa Polowego Wojska Polskiego podczas wyświęcenia kościoła parafialnego w Dęblinie odnoszące się do ks. Jana: 'Drodzy parafianie, niestety muszę Wam zabrać księdza Jana gdyż chce mieć go przy sobie w Warszawie'. Błyskotliwość księdza Jana powodowała że ludzie w jego otoczeniu czuli się po prostu lepsi. Spoczywaj w pokoju." Mateusz Warecki

"Ks. Biskupa Polowego i ks. ppłk. Jana Osińskiego widziałam zaledwie kilka razy w życiu, jednak z pewnych przyczyn stali się dla mnie bardzo ważnymi osobami. W październiku ub. roku wyszłam za mąż. Ponieważ mój mąż jest pracownikiem Ordynariatu, obaj Księża uczestniczyli w naszym ślubie. Ksiądz Biskup specjalnie dla nas zmienił wcześniejsze plany. Byliśmy ogromnie zaskoczeni i jednocześnie uradowani. Ksiądz Biskup poświęcił nasze obrączki, ks. Osiński fotografował i dyskretnie pokazywał, co mamy robić. To był bardzo uroczysty dzień. Pech chciał, że w styczniu zginęła moja obrączka. Przeszukaliśmy cały dom, jednak nigdzie nie mogliśmy jej znaleźć. Byłam załamana. Nie sądziłam, że kiedykolwiek odzyskam tę cenną rzecz. Pytałam męża, czy poprosi ks. bp. o poświęcenie nowej obrączki, jeśli ją kupimy. Mąż powiedział, że ks. bp na pewno się zgodzi. Aż pewnego marcowego dnia, moja obrączka się znalazła w domu! Nasza radość była ogromna, gdyż jak pisałam, nie mieliśmy już nadziei na jej odnalezienie. Teraz ta obrączka ma dla mnie podwójną wartość. Już zawsze będzie mi przypominać to co przysięgałam mojemu mężowi, lecz także będzie mi przywodzić na myśl tych dwóch wspaniałych Duchownych, którzy ponieśli śmierć w Katastrofie Smoleńskiej. Pokój Ich Duszom" Grażyna

DOSTĘP PREMIUM