Ekspertka o "porwaniu" samolotu przez reżim Łukaszenki: Polska powinna wykazać, że była to operacja KGB

Niedzielne "porwanie" samolotu Ryanair i aresztowanie Romana Pratasiewicza miały uświadomić wszystkim niezależnym białoruskim mediom działającym w Polsce i na Litwie, że nie są bezpieczne. - To, że wyjechaliście z kraju, nawet jeśli dostaliście gdzieś azyl, nie znaczy, że was nie dopadniemy" - tłumaczyła w TOK FM Anna Maria Dyner, analityczka ds. Białorusi.
Zobacz wideo

W niedzielę na lotnisku w Mińsku lądował awaryjnie samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna. Przyczyną lądowania była informacja o bombie na pokładzie, która po sprawdzeniu samolotu nie potwierdziła się. Media niezależne doniosły o zatrzymaniu żyjącego na emigracji opozycyjnego aktywisty Ramana Pratasiewicza, jednego z twórców kanału NEXTA, który leciał tym samolotem. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym przez białoruskie organy ścigania.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Premier Mateusz Morawiecki nazwał tę akcję białoruskich służb "aktem terroru państwowego". Jak dodał, "porwanie cywilnego samolotu to bezprecedensowy akt państwowego terroryzmu, który nie może pozostać bezkarny".

Wydarzenia na lotnisku w Mińsku skomentowała na antenie TOK FM Anna Maria Dyner, analityczka ds. Białorusi i polityki bezpieczeństwa Rosji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jak mówiła, Roman Pratasiewicz jest bardzo ważną osobą dla białoruskiego ruchu opozycyjnego i niezależnego dziennikarstwa. - To współzałożyciel kanału opozycyjnego NEXTA, który miał bardzo duży udział w propagowaniu niezależnych informacji po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich. Po nich, gdy trwały protesty i gdy była blokowana sieć internetowa na Białorusi, ten kanał mobilizował ludzi do wychodzenia na ulice. Był głównym źródłem niezależnej informacji i wtedy jego założyciele trafili na najwyższe miejsca listy ludzi najbardziej znienawidzonych przez reżim Łukaszenki – tłumaczyła analityczka.

Twórcy kanału zostali oskarżeni o terroryzm, a Łukaszenka nakazał ich aresztować. Jak zauważyła Anna Maria Dyner, oskarżenie o terroryzm powoduje, że Pratasiewiczowi grozi teraz na Białorusi kara śmierci. - Jego aresztowanie i sposób, w jaki to zrobiono, miały uświadomić wszystkim niezależnym białoruskim mediom działającym w Polsce i na Litwie: "Nie jesteście bezpieczni. To, że wyjechaliście z kraju, nawet jeśli dostaliście gdzieś azyl, nie znaczy, że was nie dopadniemy". Białoruś może się postarać, żeby każdego swojego obywatela, który stanął jej na drodze, ściągnąć, nawet w tak spektakularny sposób – mówiła ekspertka.

"To także polska sprawa"

Dyner przekonywała, że aresztowanie białoruskiego opozycjonisty to także polska sprawa, bo samolot został zarejestrowany w naszym kraju, a dziennikarz dostał od Polski dokumenty uprawniające do pobytu na terenie Unii Europejskiej. - Jako państwo zagwarantowaliśmy mu bezpieczeństwo. Polska powinna wykazać, że była to operacja KGB prowadzona również na terenie Unii Europejskiej, co pokazuje, że służby wywiadowcze na terenie państw Unii powinny być na to bardziej wyczulone i też ze sobą bardziej współpracować - przekonywała.

Zdaniem gościni Pierwszego Śniadania w TOKu, aresztowaniem Pratasiewicza Białoruś przekazała państwom unijnym informację: "jesteśmy w stanie zrobić coś takiego i co nam zrobicie?". - To też wynika z faktu, że państwa unijne dość długo zwlekały z sankcjami wobec reżimu Łukaszenki i że te sankcje nie były zbyt mocno uderzające w białoruskie władze. To zachęciło je do tego typu zachowania. Pytanie, co teraz zrobią państwa unijne. Czy zostaną wprowadzone kolejne sankcje, na przykład czy pojawią się na najwyższych szczeblach takie głosy, żeby zawiesić loty białoruskiego operatora na terenie Unii, a to byłoby już bardzo bolesne dla Mińska - powiedziała.

Oceniła, że portal NEXTA nadal będzie istniał, a jego dziennikarze tym bardziej będą mieli teraz misję pokazywania, co złego dzieje się na Białorusi. Nadaje on z terytorium Polski, więc nie ma możliwości zablokowania serwerów przez Białoruś ani aresztowania jego dziennikarzy.

DOSTĘP PREMIUM