Biały, biały dzień / A White, White Day

Reż. Hlynur Pálmason. Islandia, Dania 2019 / 109'. W kinach od 6 marca

Twórcy

reżyseria: Hlynur Pálmason

scenariusz: Hlynur Pálmason

zdjęcia: Maria von Hausswolff

muzyka: Edmund Finnis

Obsada: Ingvar E. Sigurðsson, Ída Mekkín Hlynsdóttir, Hilmir Snær Guðnason, Sara Dögg Ásgeirsdóttir, Björn Ingi Hilmarsson

Media o filmie

"mocny i nowatorski" (The Hollywood Reporter)

"znakomity i różnorodny" (The Film Stage)

"oszałamiający i pełen emocji" (Screen Daily)Dögg Ásgeirsdóttir, Björn Ingi Hilmarsson

O filmie

W biały, biały dzień, gdy nieba nie można odróżnić od ziemi, zmarli mogą mówić do tych, którzy wciąż żyją – głosi islandzkie powiedzenie. W taki też dzień ginie żona byłego szefa policji, która spada w przepaść rozpędzonym samochodem. Mimo żałoby stara się on zacząć wszystko od nowa i odpowiedzieć sobie na pytanie, kim teraz jest. Pewnego dnia odkrywa tajemnicę, która pierwszy raz od dawna wzbudzi w nim silne emocje. Od tej pory zrobi wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy o ich wspólnej przeszłości. Biały, biały dzień to osnuta islandzką mgłą historia żalu, zemsty i bezwarunkowej miłości.

Obsada

ÍDA MEKKÍN HLYNSDÓTTIR

Urodziła się w 2008 r na Islandii. "Biały, biały dzień" to jej pierwszy film fabularny. Reżyser Hlynur Pálmason to jej tata.

Ingvar E. Sigurðsson

Aktor, scenarzysta i producent filmowy. Jest absolwentem The Icelandic Academy of the Arts. Islandzki aktor został nagrodzony m.in. przez jury canneńskiego Tygodnia Krytyki w 2019 roku.

Ingvar E. Sigurðsson

Fotograf, filmowiec i malarz. Z pochodzenia Islandczyk, ukończył szkołę filmową w Kopenhadze. W 2017 roku zadebiutował w pełnym metrażu filmem Zimowi bracia, który spotkał się z gorącym przyjęciem na wielu festiwalach: w Locarno (m.in. nagroda dla najlepszego aktora), Toronto, na Camerimage (najlepszy debiut operatorski) i we Wrocławiu (Nagroda FIPRESCI). Został też uznany za najlepszą duńską produkcję. Do realizacji Białego, białego dnia Pálmasona zainspirowała seria własnych fotografii pt. A White Day.

***

Jak powstawała historia, którą opowiada Biały, biały dzień?

Hlynur Pálmason: Kiedy nad czymś pracuję, kolejne aspekty historii w naturalny sposób zaczynają się ze sobą łączyć – lokacja, która ci pasuje, aktor, którego chcesz zaprosić do współpracy i tak dalej. Wszystko rozgrywa się równolegle. Nie pamiętam żadnego konkretnego momentu olśnienia, ale punktem zaczepienia była dla mnie relacja pomiędzy dziadkiem i wnuczką. Mogło to wynikać z tego, że młodzi Islandczycy są zwykle bardzo blisko ze swoimi dziadkami. A ja w swojej pracy skupiam się na podstawowych uczuciach i emocjach. Naprawdę to lubię i dzięki Bogu jest to uniwersalny, zrozumiały dla wszystkich narodowości język. Była też we mnie głęboko wpisana chęć powrotu do swoich korzeni, do miejsc, w których się wychowywałem. Nie wiem dokładnie dlaczego, może z powodu moich własnych dzieci?

Praca z najbliższą rodziną, szczególnie z dziećmi, nie zawsze układa się gładko. Dlaczego zdecydowałeś się umieścić w jednej z głównych ról swoją córkę?

Rodzina skoczy za tobą w ogień, a to rodzi ryzyko, że zaczniesz nadużywać ich zaufania i wymagać od niej zbyt wiele. Trzeba na to uważać, bo nietrudno przesadzić. Ale mimo wszystko uważam, że to coś w rodzaju zaproszenia do kreatywnej pracy. Życie bez sztuki i bez filmu jest nic nie warte. Dlatego uważam, że warto zapraszać do tego świata najbliższych.

Co jest największym wyzwaniem dla filmowca?

Najtrudniej jest sprawić, żeby film żył, podtrzymywać w nim energię i konsekwentnie podnosić jej poziom. Energia jest ważna podczas procesu produkcji, który czasem strasznie się przeciąga. Pisanie scenariusza, kręcenie, montaż, miks dźwięku czy kolorowanie to wszystko bardzo czasochłonny, a jednocześnie współdzielony proces. Trzeba stale odżywiać samo serce filmu, jego esencję. Jednocześnie zawsze bardzo mi zależy, żeby oglądanie mojego filmu było dla widza narastającym w miarę oglądania doświadczeniem, które pozostanie z nim na długo. Robienie filmu sprawia, że sam wzrastam i się rozwijam. Za każdym razem, kiedy realizuję taki projekt, mam wrażenie, że zaczynam widzieć i słyszeć wszystko w trochę inny sposób. Moje oczy i uszy nastrajają się na inną częstotliwość. Ale trudno mi powiedzieć, na jaką.

Całość wywiadu na nowehoryzonty.pl

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny