Niefortunny numerek lub szalone porno

Film Radu Jude. Rumunia, Luksemburg, Czechy, Chorwacja 2021 | 106 min| rumuński

OPIS

Zdobywca Złotego Niedźwiedzia na ostatnim Berlinale, filmowy traktat o pornografii, obsceniczności i perwersji. Niefortunny numerek… opowiada o wycieku seks-taśmy i konsekwencjach, jakie upublicznienie małżeńskich zabaw w sypialni będzie miało dla Emi, nauczycielki w prestiżowym liceum. Prowokacyjny, błyskotliwy, kipiący gniewem i nieodparcie przy tym zabawny film Radu Jude bierze na warsztat zjawisko paniki moralnej, obnażając towarzyszącą jej hipokryzję, ignorancję i autorytarne ciągoty. Co tu jest bowiem „naprawdę" obsceniczne: widok osób uprawiających za obopólną zgodą seks czy może samozwańczy trybunał oburzonych rodziców, który zebrał się w szkole, by ją osądzić? Niefortunny numerek… jest katalogiem tej prawdziwej pornografii: politycznej, religijnej, klasowej, szerzącej się bezwstydnie pod szlachetnymi hasłami.

GENEZA

Film ten jest owocem długich rozmów z przyjaciółmi. Przy kilku okazjach omawialiśmy z życia wzięte historie z Rumunii i innych krajów, w których nauczyciele byli wyrzucani z pracy w szkole z powodu tego, co robili w życiu prywatnym: czat na żywo lub umieszczanie amatorskich nagrań porno w internecie. Dyskusje były tak burzliwe, że pomyślałem, że choć temat wydaje się błahy i płytki, to musi kryć się za nim coś więcej, skoro reakcje na niego są tak silne. Potem postanowiłem nakręcić film – tym sposobem to mi przypada ostatnie słowo w dyskusji ze znajomymi.

Film składa się z trzech części, które w poetycki sposób nawiązują do siebie nawzajem – pojmując „poetyckość" zgodnie z definicją Malraux: „Bez wątpienia cała prawdziwa poezja jest irracjonalna w tym sensie, że zastępuje «ustalony» stosunek rzeczy nowym systemem powiązań".

O ile tytuł filmu jest dość oczywisty, to już jego podtytuł: „szkic do filmu popularnego", wymaga wyjaśnienia. Malraux zauważył kiedyś, że „Delacroix, choć podkreślał wyższość gotowego obrazu nad szkicem, zachował wiele swoich szkiców, które uważał za równe swoim najlepszym obrazom, pod kątem ich jakości jako dzieł sztuki". Pomysł ten wydał mi się trafny i postanowiłem zastosować go w kinematografii i spróbować zobaczyć, jak wyglądałby film, gdyby jego forma była otwarta, niedokończona, niczym szkic. A „popularny", ponieważ uważam, że film może być łatwy i świeży niczym letnia bryza, a także ze względu na tabloidową tematykę. Tak naprawdę nie jest to film popularny, lecz właśnie jego szkic.

Kręcenie w czasach COVIDa

Pierwszy lockdown w Rumunii zakończył się pod koniec maja, a my mieliśmy kręcić w październiku i listopadzie. Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że nadchodzi druga fala Covid-19 (na początku lipca), ja i producentka Ada Solomon musieliśmy podjąć decyzję: albo trzymamy się planu (co oznaczało również ubieganie się o dodatkowe fundusze), ryzykując przesunięcie zdjęć w przypadku pogłębienia się kryzysu, albo kręcimy wcześniej za pieniądze, które już mamy. Zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie. Liczba zakażeń rosła, więc musiałem też postanowić, jak postępować z ludźmi. Jestem zwolennikiem zasady, że jako reżyser masz pewną odpowiedzialność wobec obsady i ekipy.

W latach młodości byłem pełen podziwu dla opisów tych pełnych szaleństw planów zdjęciowych wszystkich filmów, o których czytałem: „Męczennica miłości", „Aguirre, gniew boży", czy „Czas apokalipsy". Nadal podziwiam ich reżyserów, ale ja sam nie mam tyle siły: Staram się nie ryzykować czyjegoś życia lub zdrowia w trakcie zdjęć. Uważam, że żaden film na świecie nie jest wart tego, by ktoś złapał nawet zwykłe przeziębienie, a moje filmy są tego warte jeszcze mniej. Mając to na uwadze, przeprowadziłem cały casting i wszystkie próby poprzez Zooma i zdecydowałem, że ekipa, a także obsada, będzie nosić maski. Po pierwsze dlatego, że film miał dziać się współcześnie, a maski stały się częścią naszego codziennego życia i chciałem uchwycić ten moment, znaleźć antropologiczny aspekt noszenia masek. Po drugie dlatego, że zależało mi na zdrowiu osób zaangażowanych w projekt. Wiele z nich występuje w filmie na moje zaproszenie. Byłem gospodarzem i czułem się za nich odpowiedzialny. Większość zgodziła się z przepisami bezpieczeństwa. Niektórzy z nich, ci bardziej narażeni, zgodzili się na udział tylko dlatego, że obiecałem, iż zasady dystansu społecznego będą surowo przestrzegane. Przed rozpoczęciem zdjęć wszyscy poddaliśmy się testom na obecność Covid-19, a potem dodatkowo jeszcze dwa razy.

Jeśli w tym czasie wyszło się na ulicę, to wszędzie pełno było pozostałości nieistniejącej już rzeczywistości – plakatów reklamujących koncerty, pustych restauracji, i tak dalej, i tak dalej. Kino daje wiele możliwości utrwalenia stanu rzeczy, uchwycenia przemijania, stworzenia kapsuły czasu.

W pierwszym dniu zdjęciowym Ada Solomon, nasza producentka, wyjaśniła wszystkim, że noszenie masek jest absolutnie obowiązkowe na planie przez cały czas trwania zdjęć, że musimy je zmieniać co 4 godziny (zostały dostarczone za darmo przez produkcję), że jako catering mamy tylko kanapki (z oczywistych względów). Wszyscy (dosłownie wszyscy) się zgodzili. I większość z nas stosowała się do tych wytycznych, choć było to wyczerpujące, a noszenie maski w dużym upale przez 12 godzin dziennie jest okropnym przeżyciem. Ponadto, niektórzy członkowie ekipy lub obsady czasami nie przestrzegali zasad, co sprawiło, że zdjęcia były jeszcze trudniejsze. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy łamią zasady, wręcz przeciwnie, jeśli tylko dotyka to wyłącznie ich samych. Jestem natomiast przeciwny łamaniu zasad, kiedy zagrażasz innym lub wyrządzasz im krzywdę. Wspaniałą rzeczą na planie filmowym (a przynajmniej na moich planach) jest to, że każdy ma takie same prawa jak inni: takie same godziny pracy (poza szczególnymi sytuacjami, takimi jak bardziej czasochłonna charakteryzacja itp.), to samo wyżywienie, zakwaterowanie, czy transport. Dlatego dość rozczarowujące było to, że kilka osób każdego dnia zdejmowało maskę, kiedy tylko mogło. Odbieram to jako brak szacunku dla ich kolegów, coś w rodzaju „Pierdol się, nie obchodzi mnie nikt inny, chcę się czuć dobrze, nawet jeśli mogę cię zarazić". Czasami sprawiało to, że atmosfera na planie była napięta, ale nic poza tym. Kiedy zdjęcia dobiegły końca, poczułem ulgę, że wszyscy jesteśmy zdrowi.

MOTYWY

Co jest obsceniczne i jak to pojęcie definiujemy? Jesteśmy przyzwyczajeni do czynów, które w pewnym sensie są o wiele bardziej obsceniczne niż drobne uczynki, takie jak ten, który wywołał wrzawę, którą widzimy w filmie.

O to właśnie mi chodziło – żeby zderzyć te dwa rodzaje obsceniczności i zobaczyć, że ta pierwsza tzw. obsceniczność w filmie porno jest niczym w porównaniu z tym, co jest wokół nas, ale na co nie zwracamy uwagi.

Film opowiada niewielką, współczesną historię. Jeśli historia i polityka są częścią filmu, to tylko i wyłącznie dlatego, że ta sama opowieść ma głębsze znaczenie, jeśli osadzimy ją w kontekście historycznym, społecznym i politycznym.

Motywem przewodnim filmu jest obsceniczność, a widzowie są nieustannie zapraszani do porównywania tak zwanej obsceniczności banalnego amatorskiego filmu porno z otaczającą nas obscenicznością, a także z obscenicznością, którą możemy odnaleźć w historii najnowszej, której ślady są wszędzie dookoła. To widzowie, niczym montażyści, muszą posklejać to w całość. Georges Didi Huberman napisał coś bardzo ważnego na temat montażu i można to odnieść również do naszego filmu:

„Montaż będzie właśnie jedną z podstawowych odpowiedzi na ten problem konstruowania historyczności. Ponieważ montaż nie jest nastawiony na prostotę, wymyka się ujęciu teologicznemu i ma moc uwidaczniania spuścizny, anachronizmów, sprzecznych skrzyżowań chronologii, które dotyczą każdego przedmiotu, każdego wydarzenia, każdej osoby, każdego ruchu. Tym samym historyk rezygnuje z opowiadania «historii», ale czyniąc to, udaje mu się pokazać, że historia nie może istnieć bez wszystkich zawiłości czasu, wszystkich warstw archeologicznych, wszystkich podziurawionych fragmentów przeznaczenia".

DOSTĘP PREMIUM