Barszcz Sosnowskiego - poznaj objawy oparzeń rośliną

Trujący barszcz Sosnowskiego trafił do Polski w ramach eksperymentów radzieckich naukowców. Jest rośliną inwazyjną - rozprzestrzenia się sam, choć ze względu na powodowane przez niego oparzenia, stanowi zagrożenie dla ludzi.

Jak rozpoznać roślinę, jakie są objawy oparzeń i co zrobić w razie kontaktu z barszczem Sosnowskiego?

Barszcz Sosnowskiego występuje w Polsce przede wszystkim na południu kraju. Różni się znacznie większymi łodygami i baldachem kwiatostanu (układ drobnych kwiatów przypominający parasolkę) od barszczu zwyczajnego, innymi liśćmi i często jest od niego wyższy - ma od 1 do 4 metrów. Należy też uważać by nie pomylić go z koprem, który przypomina po przekwitnięciu, i nie użyć np. do kiszenia ogórków.

Roślina zawiera związki furokumarynowe, a konkretnie psoraleny, które sprawiają, że ludzie i zwierzęta są bardziej wrażliwi na promienie ultrafioletowe. W upały barszcz Sosnowskiego może wydzielać opary, które podrażniają układ oddechowy. Toksyczny jest również sok rośliny. Objawów poparzenia nim początkowo nie widać, ujawniają się dopiero od 30 minut do 2 godzin po kontakcie z nim. Po tym czasie pojawiają się na skórze pęcherze, które pieką. Często też towarzyszy im zapalenie spojówek i skóry. Gdy zauważymy tego typu reakcje organizmu to należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza. Jeśli mamy podrażnione oczy należy również założyć okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV - toksyny silniej reagują pod wpływem słońca. Skórę powinno się jak najszybciej obmyć zimną wodą. Poza podrażnieniami na skórze, kontakt z związkami furokumarynowymi może powodować nudności i bóle głowy. Ciemne plamy i blizny po kontakcie z nim mogą w utrzymywać się nawet kilka lat.

Barszcz Sosnowskiego przyczynił się do śmierci kobiety

W ostatnich dniach zmarła jeleniogórzanka wskutek powikłań po oparzeniach trująca rośliną. 67- letnia kobieta, która była osłabiona innymi chorobami, zgłosiła się do szpitala po kilku dniach od kontaktu z sokiem barszczu Sosowskiego. Mieszkanka Jeleniej Gory nawet go nie dotknęła - podczas prac w ogrodzie stanęła zbyt blisko płotu sąsiadów, na których posesji rosła roślina. Mimo początkowego dobrego stanu pacjentki po dwóch tygodniach bycia w szpitalu umarła z powodu niewydolności wielonarządowej po oparzeniu barszczem Sosnowskiego.

DOSTĘP PREMIUM