"Chorujemy na nienawiść. Standard debaty nakazuje prowadzenie nieprzerwanej kłótni"

Smutne konstatacje o polskiej rzeczywistości prof. Michała Kleibera.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Chorujemy na nienawiść. Podsycaną przez polityków i nagłaśnianą przez media, bo kłótnia jest nośna i przyciąga odbiorców - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Michał Kleiber. - To kolosalny problem. I dlatego realizując swoją obywatelską misję staram się abstrahować od własnych poglądów politycznych. Bo najważniejsze dziś to znaleźć sposób na normalną rozmowę . Znam wielu polityków z jednej i drugiej strony, którzy nigdy nie powiedzieli niczego pozytywnego o swych adwersarzach. Nawet jeśli mieliby ochotę, to jakoś "nie wypada". Mamy wielu rozsądnych polityków praktycznie w każdej partii, ale standard politycznej debaty nakazuje prowadzenie nieprzerwanej kłótni - mówi Kleiber.

Rozpada się wspólnota

Jego zdaniem "gołym okiem widać globalne zagrożenia wymagające działań prawdziwie wspólnotowych". - Zagrożenia dla szeroko rozumianego bezpieczeństwa, dla funkcjonowania UE, dla problemów demograficznych, dla ładu energetycznego. Obserwujemy też dramatyczne skutki nierówności społecznych - w Polsce i na całym świecie. Dla mnie więc czas poświęcany na takie walki, jakie są toczone w Polsce, jest czasem nie tylko straconym, ale także po prostu szkodliwym. Merytoryczna krytyka, nawet bardzo twarda - jak najbardziej, nienawiść do wszystkich "innych" - nie! - mówi prof. Kleiber.

Autorytetów nie ma

Czy ktoś może zatrzymać tę spiralę nienawiści? - Daliśmy sobie radę chyba ze wszystkimi autorytetami. Nie ma ich. (...) Nie ma takich osób czy organizacji, które mogłyby przedstawić wiarygodne propozycje, możliwe do wysłuchania przez wszystkich. Trzeba sobie to uświadomić, poszukać takich osób, wsłuchać się w ich głos. Ludzie mediów mają tutaj wielką rolę do odegrania, wykazując swoja bezstronność - uważa prof. Kleiber, były prezes Polskiej Akademii Nauk.

Cała rozmowa w najnowszej "Rzeczpospolitej">>

 

"Niech pan Sroczyński nie dokonuje intelektualnych albo pseudoinelektualnych nadużyć"

DOSTĘP PREMIUM