Gliński chce "Historii Roja" w Gdyni. "Sam temat nie może decydować o dostaniu się do konkursu. Jak w socrealizmie"

Po raz pierwszy w wolnej Polsce minister kultury wtrąca się do decyzji festiwalowej komisji i robi to w bronie filmu powszechnie uznanego za artystyczną pomyłkę - pisze Piotr Bratkowski. Nie cichną komentarze po nieudanej interwencji ministra kultury.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Po raz pierwszy w wolnej Polsce minister kultury wtrąca się do decyzji festiwalowej komisji i robi to w bronie filmu powszechnie uznanego za artystyczną pomyłkę, a nawet kompromitację - pisze w "Newsweeku" Piotr Bratkowski . Wytyka też błąd rzeczowy - minister Gliński w głośnym liście do organizatorów Festiwalu Filmowego w Gdyni protestował, że pierwszy film fabularny o Żołnierzach Wyklętych nie został zakwalifikowany do konkursu. - Minister kultury nie powinien zdradzać swojej nieznajomości historii polskiego filmu. Przede wszystkim nie powinien przyznawać publicznie, że nie wie, jak funkcjonują demokracja i kultura - upiera się Bratkowski.

"Minister Gliński realizuje politykę swojej partii, w ramach której dzieła dla garstki mędrków nie są potrzebne. Bo mędrkowie i sami twórcy to warstwa pasożytnicza" - czytamy w analizie.

I dalej: to jest dramat prymitywnego polskiego konserwatyzm - mitologizuje Polskę bezgrzeszną, ale jedyną realnie doświadczoną, bezpieczną przyszłością jest dla niego PRL. Stąd rozpaczliwe akty nostalgii, takie jak próby przywracania do rządowej telewizji "Sondy", "Wielkiej gry" czy Teleranka".

Dyrektor zadziwiony

Michał Oleszczyk, dyrektor artystyczny festiwalu w Gdyni w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówi: Byłem zdumiony słowami premiera Piotra Glińskiego - mówi. Obraz Jerzego Zalewskiego "Historia Roja" zebrał fatalne recenzje. - Sam temat nie może decydować o dostaniu się do konkursu; to kojarzyłoby mi się z czasami socrealizmu - dodał Oleszczyk.

- "Historię Roja" uważam za film nieudany i nie ma to nic wspólnego z jego tematem. "Punkty za temat" mógłby przyznawać Żdanow w latach socrealizmu, a nie ja dziś w wolnej Polsce - dodaje w wywiadzie dla "Do Rzeczy".

Interwencja jak w PRL

Interwencję ministra Glińskiego ws. "Historii Roja" ostro skrytykował w TOK FM Grzegorz Jarzyna, uznany reżyser teatralny: To nie jest minister kultury, a propagandy>>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM