Dentysta dla każdego dziecka? Eksperci sceptyczni: idea szczytna, ale nierealna. Chodzi o pieniądze

Jeżeli lekarz chce świadczyć usługi na wysokim poziomie i zgodnie z kodeksem etyki lekarskiej, nie jest w stanie podpisać umowy z Funduszem. Obowiązują standardy z lat 70. XX wieku - mówi w "Rzeczpospolitej" jeden ze stomatologów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasKatastrofalny stan zębów polskich dzieci jest powszechnie znanym faktem - szacuje się, że 85 proc. polskich 6-latków ma próchnicę. Dlatego entuzjastycznie został przyjęty pomysł, że dzieci mają być objęte opieką stomatologiczną . Dentyści mieliby dostawać roczną stawkę za opiekę nad konkretnym dzieckiem.

Eksperci na pomyśle nie zostawiają suchej nitki. "Rzeczpospolita" cytuje m.in. dr Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. - To szczytna idea, ale całkowicie nierealna, i to z dwóch powodów: finansowego i organizacyjnego. Na leczenie zębów już dziś brakuje pieniędzy i bardzo ciężko będzie zmusić stomatologów, którzy od wielu lat wybierają inne, bardziej intrantne specjalizacje, takie jak implantologia, do mniej dochodowego leczenia dzieci - dodaje.

Z kolei dr. n. med. Adam Ziemlewski, chirurg stomatologiczny i szczękowy, właściciel Impladent Medical & Dental Clinic, uważa, że jeżeli lekarz chce świadczyć usługi na wysokim poziomie i zgodnie z kodeksem etyki lekarskiej, nie jest w stanie podpisać umowy z Funduszem. - Standard leczenia zachowawczego zębów zgodnie z zaleceniami NFZ to amalgamat w zębach bocznych i wypełnienie białe w zębach przednich, czyli standard lat 70. XX wieku. Przy leczeniu kanałowym u dzieci refundowane są jedynie do dwa, trzy kanały w zębie, choć statystycznie trzonowce często mają cztery kanały - mówi stomatolog.

Cały tekst w "Rzeczpospolitej">>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM