Głowiński: PiS wykorzystuje język w celach propagandowych. Manipuluje nim dla różnego rodzaju fałszów

"Jeśli pan Maniuś pod kioskiem z piwem głosi poglądy, od których włosy stają dęba, jest to fakt o małym znaczeniu. Ale jeśli prominentny polityk mówi o Polakach drugiego sortu, to już jest zgroza. Świadome dzielenie, wykluczanie pewnych ludzi" - mówi w wywiadzie dla "Polityki" prof. Michał Głowiński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas"Władza ewidentnie wykorzystuje język w celach propagandowych" - mówi w rozmowie z "Polityką" teoretyk literatury prof. Michał Głowiński. "Korzysta z licznych sposobów manipulowania językiem" - dodaje.

Jakie to sposoby? Np. zniekształcanie znaczeń słów. Chodzi chociażby o obecność członków KOD na uroczystościach pogrzebowych "Inki" i "Zagończyka", którą premier określiła "prowokacją". "Konotacje słowa 'prowokacja' zostały już nie tylko nieuszanowane, ale właściwie zniszczone. Podobnie jak 'polec'" - twierdzi Głowiński. "Minister edukacji Anna Zalewska powiedziała, że według jej wiedzy to znaczy 'zginąć'. Jeśli absolwentka polonistyki udaje, że między tymi dwoma słowami nie ma różnicy, to ręce opadają" - uważa pisarz.

"Wierzę, że język przetrwa pisomowę"

"Jeśli pan Maniuś pod kioskiem z piwem głosi poglądy, od których włosy stają dęba, jest to fakt o małym znaczeniu" - mówi Głowiński. Dlatego, że pijaczek nie ma "autorytetu i możliwości rozpowszechniania swoich idei". "Ale jeśli prominentny polityk mówi o Polakach drugiego sortu, to już jest zgroza. Świadome dzielenie, wykluczanie pewnych ludzi" - zaznacza.

"W zakresie wymowy zachodzi jakaś plebejska rewolucja. Coraz więcej ludzi mówi 'pójdom', 'zrobiom'. Ale gorsze jest manipulowanie językiem, wykorzystywanie go do celów propagandowych, często dla różnego rodzaju fałszów" - podkreśla członek PAN. "Wierzę, że język się jakoś obroni. Przetrwał nowomowę, przetrwa i pisomowę" - kończy Głowiński.

Cały artykuł w nowej "Polityce" .

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM