Wybory samorządowe 2018. Płock - miasto w cieniu Orlenu?

Trzecie co do wielkości miasto Mazowsza, dawna stolica Polski, w którym działa najstarsza polska szkoła. To Płock, którym od dwóch kadencji rządzi Andrzej Nowakowski z PO.

W Płocku żyje ponad 124 tys. mieszkańców. Wielu z nich pracuje w PKN Orlen lub jednej z wielu spółek, należących do paliwowego potentata. Firma daje nie tylko miejsca pracy, wpłaca też wysokie podatki do miejskiej kasy, sponsoruje lokalne kluby sportowe. Ale Orlen to też źródło problemów, choćby tych dotyczących zanieczyszczeń powietrza. 

Jak się żyje w Płocku? Średnio - wynika z badań przeprowadzonych dla tygodnika "Polityka". W rankingu szczęścia trzecie największe miasto Mazowsza jest na 23 miejscu, wśród 66 miast na prawach powiatu.

Pod uwagę brano ocenę edukacji, rynku pracy, sytuacji mieszkaniowej, bezpieczeństwa, zdrowia, jakości transportu i samorządu, możliwości spędzania czasu wolnego i aktywności społeczności lokalnej. Tylko w jednej z tych kategorii Płock znalazł się w pierwszej 10 - w kategorii "samorząd".

W październikowym wyścigu o najważniejsze samorządowe stanowisko w Płocku startuje czworo kandydatów

Prezydent nie rezygnuje

Prezydentem Płocka od ośmiu lat jest Andrzej Nowakowski z PO. 47-letni polonista, były poseł, walczy o trzecią kadencję jako kandydat Koalicji Obywatelskiej. 

Jak na urzędującego prezydenta przystało, często pokazuje się mieszkańcom. Tylko w ciągu jednego tygodnia września biegał w półmaratonie, jeździł na rowerze w Dniu bez samochodu i na motorze przy okazji pożegnania sezonu zorganizowanego przez motocyklistów. A do tego: konferencje prasowe, spotkania z seniorami, przedszkolakami, na koncertach... 

Nowakowski obiecuje m.in. nowy stadion dla piłkarzy Wisły i nową salę koncertową. Chce kontynuować przebudowę nadwiślańskich bulwarów, remonty, przebudowy dróg, m.in. drugiej nitki ul. Wyszogrodzkiej, jednej z największych i najważniejszych arterii miasta.

Z rządem nie po drodze

Prezydent Płocka sprzeciwia się jednemu z flagowych gospodarczych pomysłów rządu Prawa i Sprawiedliwości, czyli fuzji Orlenu i Lotosu. Dla Płocka Orlen to gwarancja miejsc pracy, a co równie ważne - stałych wysokich wpływów z tytułu podatków. Nowakowski alarmuje, że fuzja doprowadzi do powstania gigantycznej firmy, która "nie wiadomo gdzie zabierze pieniądze, jakie obecnie trafiają do samorządów". 

Groźbą dla Płocka i Gdańska (gdzie ma siedzibę Lotos) jest to, że siedzibą nowej wielkiej spółki może być inne miasto - np. Warszawa. A wtedy pieniędzy z podatku ani Płock, ani Gdańsk nie zobaczą.

Kto jest najmocniejszym konkurentem Nowakowskiego, widać od razu. Choćby po częstotliwości zaczepek, oskarżeń o kłamstwa, wpisach na blogach obojga kandydatów. Prezydenta-kandydata na prezydenta oraz radnej PiS Wioletty Kulpy.

Kandydatka z Orlenu

PiS wierzy, że to właśnie szefowa lokalnych struktur partii "zdobędzie" Płock dla partii rządzącej. Kulpa to od 16 lat miejska radna, szefowa klubu radnych. Pracowała jako księgowa płockiej Solidarności, teraz - jako kierowniczka działu sponsoringu społecznego i CSR Orlenu. Pełni też funkcję delegatki prezesa firmy ds. lokalnej społeczności.

To daje jej możliwość bycia "twarzą" działań Orlenu dla Płocka. Takich jak choćby przekazanie pieniędzy na zakup łodzi dla Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego czy uruchomienie programu praktyk zawodowych dla uczniów szkół zawodowych i liceów profilowanych. 

Praca w paliwowym gigancie to też znaczny wzrost pensji. Dla wielu działaczy PiS oznacza to konieczność wyboru: polityka lub praca w spółce Skarbu Państwa. To pokłosie decyzji Jarosława Kaczyńskiego. Ale Kulpa ze startu nie zrezygnowała, choć zrobili to jej koledzy radni, zarabiający mniej od niej. 

Jak poinformowała płocka "GW", w ubiegłym roku działaczka PiS zarobiła 209 tys. złotych - co daje 17,4 tys. miesięcznie. Jak tłumaczy, jej zasada wprowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego nie obowiązuje. - Moje wynagrodzenie wynosi bowiem 11 tys. zł brutto. Premia, która zwiększa roczny dochód, jest uzależniona od wyniku finansowego firmy. Na ten moment nie mogę stwierdzić, czy ją dostanę. To będzie zależało od zrealizowania założonego planu rocznego - stwierdziła. 

W kampanii kandydatki PiS dużo jest odniesień do ogólnopolskiej polityki. Kulpa chwali się pomysłami rządu w stylu 500 Plus, obniżeniem wieku emerytalnego, programem budowy mostów. 

Wsparciem dla niej i innych kandydatów PiS do samorządów ma być wizyta "naszej Pani Premier Beaty Szydło" na konwencji wyborczej w Płocku (25 września). Wioletta Kulpa przekonuje, że ścisła współpraca z rządem to szansa na rozwój miasta; obiecuje m.in. wdrożenie w Płocku rządowego programu Mieszkanie plus, darmową komunikację miejską dla uczniów (to punkt obowiązkowy w zdecydowanej części programów na tegoroczne wybory samorządowe), budowę domów dziennego pobytu dla osób starszych, obniżenie opłat za wodę. 

Marszałek lokomotywą wyborczą dla kandydata PSL

PSL do walki o prezydenturę Płocka wystawił 35-letniego Tomasza Kominka. Ludowcy mają w regionie mocną pozycję, klub radnych w RM Płocka, więc chcą pokazać się też w prezydenckiej potyczce.

Tak jak kandydatka PiS wierzy, że polityka rządu przełoży się na poparcie dla niej, tak Kominek stawia na najbardziej wpływowego polityka - Adama Struzika. Razem na billboardach wyborczych, razem na uroczystościach. Struzik od 2001 roku jest marszałkiem województwa mazowieckiego, a to oznacza sporo okazji do przecinania wstęg, bo samorząd wojewódzki uczestniczy w realizacji inwestycji dla miasta i okolicy. 

Kominek pochodzi z Radziwia, lewobrzeżnej części Płocka. Pracuje w starostwie powiatowym, jest radnym miejskim. Nie chce się ograniczać do krótkiego programu wyborczego. Razem z innymi działaczami PSL-u, startującymi w wyborach samorządowych, zapowiedział... 100 konkretów na 100-lecie niepodległej Polski. 

Kandydat ludowców stawia na ekologię; zapowiada oczyszczacze powietrza dla szkół i przedszkoli, tablicę w centrum miasta pokazującą poziom zanieczyszczenia powietrza, likwidację dzikich wysypisk śmieci, zwiększenie - do 80 proc. - dofinansowania do wymiany starych kotłów grzewczych. 

Kandydat ludowców jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych, pokazuje też, że ma dystans do samego siebie. Zaproponował wyborcom konkurs na najlepsze hasło wyborcze, w którym nagrodą jest ... kominek.

Polityczny nowicjusz

Czwartym kandydatem do prezydentury Płocka jest lider lokalnych struktur ugrupowania Kukiz'15 - Maciej Dąbrowski. To przedsiębiorca, złotnik, właściciel m.in. salonu optyczno-jubilerskiego przy najbardziej znanej ulicy Płocka - Tumskiej.

W polityce jest nowicjuszem, karierę zaczął w ubiegłym roku. Próbuje swoich sił nie tylko w wyborach na prezydenta, jest też kandydatem ugrupowania Pawła Kukiza do rady miasta. 

Tak jak kandydat PSL-u, zwraca uwagę na zanieczyszczenie powietrza, co jest skutkiem działalności Orlenu. Mówi też o lokalnym patriotyzmie i rozwoju przedsiębiorczości. Chce, by z miasta nie wyjeżdżali młodzi. 

To poważny problem, bo jak pokazują statystyki, coraz więcej młodych wyjeżdża do innych miast w Polsce albo zagranicę. Płockowi ubywa więc mieszkańców, coraz większą grupę stanowią ludzie starsi. 

Chcesz wiedzieć więcej o tym, co się dzieje w miastach przed wyborami samorządowymi? Zajrzyj na stronę akcji Usłysz Swoje Miasto, słuchaj i oglądaj debaty organizowane przez Radio TOK FM. A może będziemy również w Twoim mieście? Przyjdź i zadaj pytanie! Wstęp wolny!

DOSTĘP PREMIUM