Rynek pracy na tle pandemii. Zmiany, wyzwania i prognozy na przyszłość [materiały partnera]

Najbliższa przyszłość rynku pracy wciąż stoi pod wieloma znakami zapytania. Podczas poniedziałkowej debaty "Wyzwania dla pracodawców w postcovidowym krajobrazie rynku pracy" organizowanej przez OLX Praca zaproszeni eksperci dyskutowali na temat najważniejszych wyzwań, decyzji, które firmy musiały podejmować w ostatnim czasie.

W wielu przedsiębiorstwach podczas pandemii pracodawcy wprowadzali redukcję wynagrodzeń. To z jednej strony uderzyło w portfele pracowników, jednak z drugiej pomogło firmom choć w jakimś stopniu ustabilizować sytuację finansową.

Podczas debaty Kazimierz Sedlak, założyciel pierwszej polskiej firmy doradztwa HR - Sedlak & Sedlak, analizował kwestię wynagrodzeń. Stwierdził, że w momencie pojawienia się kryzysu następuje praktycznie natychmiastowe zahamowanie dynamiki wzrostu wynagrodzeń. Przestają one rosnąć w dotychczasowym tempie.

- Pamiętajmy, że budżety wynagrodzeń to jedne z największych kosztów w każdej firmie i one są stosunkowo łatwo dostępne dla pracodawcy, żeby je redukować. I niestety pracodawcy tak reagują, ale pamiętajmy, że to nie jest ich wymysł, że będą obcinać wynagrodzenia, ale że to jest raczej konieczność. Wynika to z sytuacji finansowej firmy - musimy ciąć koszty i tnie się koszty wynagrodzeń - komentował Kazimierz Sedlak.

Dane o rynku i polityka zatrudnienia

Pandemia koronawirusa wywróciła do góry nogami rynek pracy. Wielu pracowników straciło pracę i było zmuszonych rozpocząć poszukiwania nowej. Po tych kilku trudnych miesiącach niektóre branże do sytuacji sprzed pandemii wracają szybciej od innych, choć praktycznie w każdej widoczna jest odwilż, co zdecydowanie napawa optymizmem.

- Obecnie jest to ok. 100 tysięcy aktywnych ogłoszeń o pracę, które mamy w serwisie. W najniższym punkcie było to poniżej 70 tysięcy. Dane, które teraz obserwujemy, są na tym poziomie, który widzieliśmy w styczniu i w lutym, czyli wtedy, kiedy o pandemii mówiło się niewiele. To odbicie obserwujemy właściwie we wszystkich branżach. Nie ma takiej, która się nie odbiła, natomiast są oczywiście takie, które rosną wolniej i szybciej - analizował podczas debaty Tomasz Grzechnik, kierownik kategorii Praca OLX.

Na podstawie danych OLX największy wzrost liczby ofert pracy odnotowano w branży budowlanej, w transporcie i logistyce. Jak podkreślał Tomasz Grzechnik, w niektórych obszarach nie widać jeszcze aż tak znaczącej poprawy. Na stanowiska hostess czy w administracji biurowej nadal są to minimalne wzrosty względem liczby publikowanych ogłoszeń.

To, jak będzie wyglądała sytuacja w najbliższym czasie, pokazują różne zestawienia i prognozy. Podczas dyskusji Mateusz Żydek, rzecznik prasowy w Randstad Polska Sp. z o.o, zauważył, że w zasadzie z sytuacją kryzysu na rynku pracy nie mieliśmy do czynienia od 2012 r. Jednak tamten kryzys nadchodził powoli, obecny nadszedł nagle i tąpnięcie widać już w tej chwili, w planach w zakresie najbliższego zatrudniania nowych pracowników.

- Około 65 proc. firm mówi, że w ogóle nie będzie zmieniało w tej chwili struktury zatrudnienia, 14 proc. będzie zatrudniało nowych pracowników - dla porównania przed rokiem było to 39 proc. Więc różnica jest naprawdę skokowa i to widzimy. Ale czy to oznacza, że w ogóle powszechnie będzie wstrzymane tworzenie nowych miejsc pracy? Niekoniecznie. Są takie branże, jak np. nowoczesne usługi dla biznesu, to dość nowa branża w Polsce, która od dawna pracowała wirtualnie, ponieważ obsługiwała globalne korporacje. Takie centra powstawały w Krakowie, Katowicach, Warszawie, Trójmieście, ale też w mniejszych miastach, i w tej branży plany w zakresie zatrudnienia są takie, jakby w ogóle nie było COVID-19 - ocenił Mateusz Żydek.

Zdalnie nie znaczy gorzej?

Problemem, który gwałtownie spadł na pracodawców, była potrzeba jak najszybszego zorganizowania pracy zdalnej wśród pracowników. Czasu na reakcję było bardzo mało, a wiele firm nie miało dużego doświadczenia w tym zakresie. Trudności było wiele - od utrzymania stosownej komunikacji w zespole, zarządzania czasem, aż po efektywność pracy.

- W tej chwili wiele firm zmieniło i zmienia swoje podejście do modelu pracy oraz formy prowadzenia działalności, a praca zdalna daje możliwości realnego obniżenia kosztów stałych. Okazuje się, że do efektywnego wykonywania obowiązków wcale nie potrzebujemy przestrzeni biurowej. Mamy przykłady dużych przedsiębiorstw, które zainwestowały w powierzchnię biurową, a dzisiaj okazuje się, że pracownicy efektywnie świadczą swoją pracę ze swoich domowych biur - przekonywała w czasie debaty Joanna Szala-Woźniak, Koordynator ds. HR w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu, od 10 lat związana z branżą HR.

Choć nie w każdej branży można korzystać z pracy zdalnej, to pracownicy w tych firmach, w których jest to możliwe, przyzwyczaili się do takiej formy realizowania swoich obowiązków. Teraz przyszedł czas na zastanowienie się, czy z home office pracownicy będą korzystać częściej niż przed pandemią. Jeśli tak, to na jakich zasadach.

- Pytanie brzmi: czy wrócimy do biur? Tak, uważam, że wrócimy. Natomiast zdecydowanie w mniejszym stopniu niż przed pandemią. Biuro przestanie być koniecznością. Uważam, że sytuacja też spowoduje, że wielu pracodawców na poważnie zacznie rozważać pracę zdalną jako stały element zatrudnienia albo chociaż wprowadzi ją jako rozwiązanie hybrydowe - prognozowała Joanna Szala-Woźniak.

Obszar wyzwań z trzema R - reagowanie, reset i rozwój

Na firmy czekają nowe wyzwania, które są konsekwencją trudnej sytuacji związanej z pandemią. Tak jak na początku lockdownu istotna była szybka reakcja firm i przejście załogi na home office, tak teraz pojawiają się kolejne, długofalowe wyzwania. Trudno być przygotowanym na takie wydarzenia, jakie miały miejsce z początkiem marca. Powrót normalności nie będzie taki prosty i czy w ogóle będzie możliwy?

- Za chwilę będzie trzeba rozwijać nasze firmy, wrócić do normalnej działalności, zwiększać sprzedaż, co oznacza, że także zatrudniać nowych pracowników, ale jeśli zatrudniać, to pewnie znowu gdzieś w tle będą się pojawiały obawy. Pewnie na początkowym etapie pracodawcy będą się skłaniać ku elastycznemu spojrzeniu na zatrudnienie, bo będzie potrzeba rąk do pracy, ale jeszcze będą z tyłu obawy, troska o budżet nadszarpnięty przez ostatnie miesiące - ocenił Mateusz Żydek.

Wyzwaniem będzie także szybkie zaadaptowanie się do nowej rzeczywistości. Nie ma to tylko związku z COVID-19, ale też z ciągłym rozwojem i wprowadzaniem nowych technologii. Rzeczowi i skutecznie obracający się w nowym ładzie pracodawcy starają się więc podążać za trendami i wyciągać wnioski. Dla wielu firm pandemia to nie tylko trudna sytuacja, ale i ogromna szansa, by podejść do tematu świadomie, racjonalnie i w oryginalny sposób rozwijać swoją działalność.

Na koniec debaty do ciekawych wniosków doszła Wioletta Marciniak-Mierzwa, Dyrektor Departamentu Wynagrodzeń, Benefitów i Raportowania w BNP Paribas Bank Polska SA. Obszar wyzwań dla pracodawców przedstawiła w formie trzech R.

- Nowa sytuacja na rynku pracy, to będzie obszar wyzwań z trzema R, bo wydaje mi się, że największe wyzwania będą w zakresie REAGOWANIA i szybkiej zdolności adaptacji w wielu branżach, wielu przedsiębiorstwach. Drugie R to moim zdaniem RESET - nastąpi reset bardzo wielu aspektów naszego życia zawodowego, modelu organizacji pracy, budżetów wynagrodzeniowych, podwyżkowych, motywacyjnych, struktur, procesów, stylów przywódczych i wreszcie kultury organizacji. A trzecie R, które w mojej opinii będzie stanowić o przewadze na rynku, to jest ROZWÓJ, czyli tak szybko, jak tylko nam się uda pozyskać te kompetencje przyszłości i talenty, tak szybko zbudujemy sobie dźwignię do tego, żeby przeżyć COVID-19, ale jeszcze nadbudować przewagę, w szczególności jeśli wiemy, że bardzo mocno otoczenie się cyfryzuje i kompetencji digitalnych nam w Polsce brakuje - prognozowała Wioletta Marciniak-Mierzwa.

Debatę poprowadziła Marzena Mazur. Nagranie całej dyskusji można obejrzeć TUTAJ.

DOSTĘP PREMIUM