Fenomen "Gwiezdnych wojen". "Chodzi o nasze pragnienie oglądania sztampowej historii walki dobra ze złem"

Jak Lord Vader załatwia potrzeby fizjologiczne i gdzie na Sokole Millenium jest toaleta? Dlaczego saga zapoczątkowana przez George'a Lucasa wciąż cieszy się popularnością? O tym w TOK FM opowiadał twórca jednego z najpopularniejszych kanałów na YouTubie poświęconych "Gwiezdnym Wojnom" Grzegorz Barański.
Zobacz wideo

Świat "Gwiezdnych Wojen" to nie tylko dziewięć filmów zapoczątkowanych przez Georga Lucasa, ale też antologie, dodatkowe historie i animacje. W programie A Teraz Na Poważnie w TOK FM Mikołaj Lizut zastanawiał się nad jego fenomenem w kulturze masowej. 

- Myślę, że odpowiedzią jest nasze wewnętrzne pragnienie ciągłego oglądania sztampowej historii walki dobra ze złem. George Lucas w wielu swoich wspomnieniach i wywiadach podkreślał, że tworzył historię bardzo uniwersalną - mówił Grzegorz Barański "Dakann", twórca jednego z najpopularniejszych kanałów na YouTube poświęconych uniwersum z filmowej sagi. Jego zdaniem można ją porównać do uniwersalności historii tworzonych przez Szekspira. - Gdy bohaterów "Gwiezdnych wojen" wyjmiemy z ich świata i wsadzimy na jakiekolwiek inne tło, to te historie wciąż będą się kleić, czy to będzie feudalna Japonia, western, czy średniowieczne fantasy. Ta historia sama w sobie się obroni - zauważył. 

Gość TOK FM wskazywał również, że wiele osób doszukuje się w filmach Lucasa odniesień do historii czy sytuacji politycznej. Niektórzy bowiem uważają, że stworzone przez reżysera złe Imperium odzwierciedla faszystowskie Niemcy, inni widzieli w nim - pierwsza część powstała w 1977 roku - Związek Radziecki, a jeszcze inni w zamieszkujących księżyc Endor Ewokach dopatrywali się nawiązań do Wietkongu. 

- Ale jak zauważył kiedyś Alec Guinness (odtwórca roli Obiego Wan-Kenobiego w początkowych częściach sagi), to jest prosta, fajna historyjka, a ludzie będą próbować wyczytać z niej więcej, niż tam faktycznie jest - przytoczył gość Grzegorz Barański, choć jak podkreślił, jego zdaniem można doszukać się w niej rzeczy, które sam George Lucas "chyba nie do końca chciał tam zawrzeć".

Według Brańskiego "Gwiezdne wojny" są jednak skierowane do młodego widza lub starszego, który wciąż "ma w sobie małe dziecko". - Nie mam żadnego wstydu przed nikim powiedzieć, że kocham "Gwiezdne wojny", bo daje mi to taką samą zabawę, jaką dawały mi, kiedy miałem 12 lat i tyle. Ale nie oszukujmy się, te filmy nie są wybitne. Pierwsze "Gwiezdne wojny" przełamały pewną ścianę, dały powiew świeżości i w kinematografii były bardzo ważne - mówił gość Mikołaja Lizuta.

"Baby Yoda"

Obecnie fani świata "Gwiezdnych Wojen" na platformie Disney Plus mogą oglądać serial "Mandalorian" opowiadający o przygodach samotnego łowcy nagród oraz tzw. "baby Yody" - stworka, który należy do tej samej rasy co znany z innych części mistrz Yoda. Przydomek nadali mu jednak internauci, nie twórcy filmu. 

Jak podkreślał Grzegorz Barański "baby Yoda" jest dla fanów "Gwiezdnych Wojen" niezwykle ważną postacią. W filmach jest bowiem tylko dwóch przedstawicieli tej rasy, a sam George Lucas nigdy nie zdradził widzom, jak nazywa się ich rasa, nie opowiedział także w żadnej z części historii dysponującego niezwykłą mocą mistrza. 

- Myślę, że George Lucas tego nie wymyślił. W jednym z wywiadów powiedział, że dla niego mistrz Yoda jest trochę jak Tom Bombadil we "Władcy pierścieni". Jest to postać znikąd, która pojawia się, kiedy chce. Jest wszechmocna, wszechwładna i reżyser czy scenarzysta mogą z niej korzystać w dowolny sposób, bo to taki dodatkowy pionek, który może się poruszać po planszy. I tak ta postać została wtedy wymyślona - opowiadał youtuber. 

Jak Lord Vader załatwia potrzeby fizjologiczne?

Gość TOK FM opowiadał także o pytaniach, które otrzymuje od internautów. Padają m.in. pytania o inflację w świecie "Gwiezdnych Wojen", toaletę na Sokole Millenium oraz sposób załatwiania potrzeb fizjologicznych przez Lorda Vadera. To czarny charakter, który musi korzystać z systemu podtrzymywania życia. 

- Ma całkowicie spalone drogi oddechowe i nie przyjmuje normalnie pokarmu, tylko w formie kapsułek i płynów. A potem kapsułki wyrzuca z resztkami nieprzyjętych - mówił Grzegorz Barański. 

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM