Oscary 2020. "Bartek Bielenia pewnego dnia wsiądzie w samolot, wyleci do Stanów i będzie tam robił karierę"

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie czujemy się absolutnie przegranymi. Bardzo kibicowaliśmy twórcom filmu "Parasite" i każda kolejna statuetka, która trafiała w ich ręce wiązała się z dużym aplauzem z naszej strony- mówiła w TOK FM Anna Kot odpowiedzialna za promocję filmu Jana Komasy "Boże Ciało", który nominowany do Oscara przegrał z koreańskim "Parasite".
Zobacz wideo

- Bycie w jednej kategorii z filmem, który po raz pierwszy dostał statuetkę w kategorii filmu międzynarodowego i najlepszego filmu w ogóle, jest dużym sukcesem - mówiła Anna Kot. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie czujemy się absolutnie przegranymi. Bardzo kibicowaliśmy twórcom filmu "Parasite" i każda kolejna statuetka, która trafiała w ich ręce wiązała się z dużym aplauzem z naszej strony - podkreślała rozmówczyni, która połączyła się telefonicznie ze studiem TOK FM niedługo po tym, jak w Dolby Theater w Los Angeles wręczono tegoroczne Oscary..

O samej gali oscarowej Kot mówiła, że zarówno dla aktorów, jak i dla twórców było to niesamowite przeżycie. - To bardzo długie wydarzenie i dzieje się tam dużo rzeczy. Każdy z nas, kto był dzisiaj na gali, a większość z nas była tam po raz pierwszy, poza dyrektorem PISF-u, mieliśmy poczucie, że jesteśmy częścią superwyjątkowego wydarzenia - mówiła rozmówczyni audycji oscarowej w TOK FM.

Zapytana o to, jak się promuje nieznany film z polski tak, aby znalazł się wśród pięciu tytułów wyróżnionych nominacją do Oscara, stwierdziła, że trudno jej teraz dać przepis. - Gdybym miała powiedzieć, jak to się robi, to nie mam pojęcia. Poszliśmy troszeczkę na żywioł - opowiadała Anna Kot, dodając, że konkurowali z filmami, które były pokazywane na festiwalach w Cannes, a ekipa "Bożego Ciała" ruszyła z promocją dopiero we wrześniu 2019 r.

Anna Kot podkreślała, że to zaangażowanie twórców filmu w promocję filmu w USA zaowocowało sukcesem i nominacją "Bożego ciała" do Oscara. - Jan Komasa, Bartek Bielenia, Piotr Sobociński i Mateusz Pacewicz poświęcili bardzo dużo swojego czasu na kampanię filmu w Stanach. Wyjechali już w listopadzie, brali udział w wielu Q&A, spotykali się z członkami Akademii na różnych spotkaniach branżowych. Poświęcili dużo czasu, żeby pokazać ludziom, jaki zrobili film i jak są z tego filmu dumni - mówiła Kot.

- Jan Komasa spędził w Stanach prawie 4 miesiące, Mateusz Pacewicz latał do Stanów kilka razy, Piotr Sobociński wrócił do Polski w Wigilię i 2 stycznia znów wyleciał do Los Angeles, Bartosz Bielenia w listopadzie wyjechał do Stanów na 3 dni, później wyleciał po świętach i do tej pory jest w USA z krótką wizytą w styczniu, by odebrać Paszport Polityki - opowiadała Kot.

Anna Kot opowiadała, że z relacji agentek od public relation odpowiedzialnych za promocję "Bożego ciała" wynikało, że członkowie Akademii czy dziennikarze szli oglądać film bez żadnych oczekiwań, po czym wychodzili z seansów zachwyceni. - Nie tylko historią, ale też Bartkiem Bielenią, zdjęciami Piotra Sobocińskiego Juniora, montażem - mówiła.

Anna Kot powiedziała, że jej zdaniem twórcy filmu mają szansę na karierę międzynarodową. - Będziemy bardzo smutni, jeśli Hollywood przejmie Bartka Bielenię, ale z tego, co widzę, jak ludzie reagują na niego na różnych spotkaniach branżowych, to Bartek pewnego dnia wsiądzie w samolot, wyleci do Stanów i będzie tutaj robił karierę - podkreślała Kot odpowiedzialna za promocję filmu Komasy.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM