"Skandal. Molesta Ewenement" od piątku w kinach. Vienio: To film o zmianach

W piątek w kinach pojawi się film dokumentalny o zespole Molesta. - Ta płyta "Skandal" to są nagrane w całości lata 90., ta Polska, której de facto już nie ma - przekonywał reżyser obrazu.
Zobacz wideo

2 października, czyli w najbliższy piątek, do kina trafia film Bartosza Paducha "Skandal. Ewenement Molesty". To opowieść dokumentalna o powstaniu jednego z najważniejszych składów w historii polskiego hip-hopu, czyli Mistic Molesta. Grupa powstała w 1995 roku w Warszawie, początkowo tworzyli go Piotr "Vienio" Więcławski i Paweł "Włodi" Włodkowski, niebawem dołączył do nich Marek "Kaczy" Andrasik. W 1998 roku Molesta nagrała płytę "Skandal" i zmieniła oblicze polskiego rapu. Chuligański rap trafił pod strzechy i stał się hitem, a po latach, ten krążek ma już status kultowego.

W "Kulturze Osobistej" TOK FM Vienio wspominał początki Molety. – Razem z Włodim dużo jeździliśmy na deskorolce, tam usłyszałem tę muzykę, bo wcześniej interesowałem się punk rockiem. Prawda jest taka, że nikogo nie było wtedy stać na instrumenty, żeby założyć zespół w tradycyjnym znaczeniu. Powstało zjawisko hip-hopu i to była nasza szansa, złapaliśmy się tego i poszybowaliśmy – mówił raper.

Jak dodawał, karierę Molesty z lat 90. można w zasadzie podzielić na dwie części. – Pierwsza to raczej wspaniałe doświadczenia, płynące prosto z zajawki. Nie wiedzieliśmy, co będzie później. Czy to zjawisko przetrwa. Po prostu chcieliśmy zaistnieć jako artyści. Później doszły aspekty komercyjne. Z jednej strony sponsorzy to błogosławieństwa, a z drugiej strony kompletne zaprzeczenie tego, o czym pisaliśmy w tekstach. Jednak jakoś to przeżyliśmy i to w zasadzie naturalna sytuacja dla każdej subkultury – podkreślał gość Marty Perchuć-Burzyńskiej.

"Molesta zapłaciła frycowe"

Członkowie Molesty narzekali przez wiele lat, że sukces "Skandalu" nie był dla nich zbyt wymierny w tamtych latach. – Wiedzieliśmy, jak to działa, owszem, można dzielić sukces, ale nie w takiej proporcji. My zjedliśmy jeden kawałek tortu, a ktoś opierniczył 9 na 10 kawałków i jeszcze kręcił nosem. Jest w tym niesprawiedliwość. Z drugiej strony, może bez tych wydawców byśmy nie wypłynęli, a płyta nie stałaby się kultowa - zastanawiał się Vienio. 

Do tego aspektu odniósł się też reżyser filmu Bartosz Paduch. – Molesta zapłaciła frycowe, tamtych czasów. Kto teraz pamięta, że w tamtych latach mówiono nam, że pieniądze z prywatyzacji pójdą na ZUS. To były ciekawe czasy, które mogły nas nauczyć więcej, ale nie byliśmy na to przygotowani, nie mieliśmy odpowiednich narzędzi – wskazywał drugi z gości "Kultury Osobistej".

"To film o zmianach"

Reżyser przyznał, że gdy cztery lata temu pojawił się pomysł powstania filmu o Moleście, to nie był do tego końca przekonany.  – Gdy chłopaki wydali "Skandal", to ja się tego ulicznego rapu trochę obawiałem. Sam miałem dredy, mieszkałem w Gdańsku i kibice Lechii lubili robić z takimi jak ja porządek. Jednak to wrażenie minęło w momencie, kiedy odświeżyłem sobie ten album. Posłuchałem go świadomie i zorientowałem się, że to jest gotowy film dokumentalny, ale trzeba dokręcić obrazki. To było czyste tchnienie. Ta płyta to są nagrane w całości lata 90., ta Polska, której de facto już nie ma – przekonywał reżyser "Skandal. Ewenement Molesty".

Jak mówił Vienio, film to historia zmian. – Moralnie jestem na podobnym poziomie, co w tamtych czasach. Ale trzeba zauważyć, że ludzie się zmieniają. Poglądy się weryfikuje, nabywa się nowe. Widzieliśmy wielokrotnie, że manifestowane ideały upadają w kałuże pełne krwi czy ścieków, a ten kto najgłośniej o nich mówi, pierwszy je traci – ocenił raper.

DOSTĘP PREMIUM