Komedie tak, ale niekoniecznie romantyczne. Czego Polacy szukają w kinie?

- Polacy w rodzimym kinie widzą przede wszystkim komedie, komedie i jeszcze raz komedie. Dalej jest sensacja, dramaty. Raz na jakiś czas trafi się jakaś biografia - mówiła w TOK FM prof. Barbara Giza. Naukowcy sprawdzili, jakie filmy lubią Polacy i na co chodzą do kina.
Zobacz wideo

"Dzień świra", "Zimna wojna", "Bogowie", "Seksmisja", "Chłopaki nie płaczą" i "Sami swoi" - to zdaniem Polaków produkcje wszechczasów. O tym, jakie filmy znamy i lubimy mówi nowe badanie "Polak w kinie", autorstwa naukowców z Uniwersytetu SWPS we współpracy z Filmoteką Narodową - Instytutem Audiowizualnym. 

- Przeprowadziliśmy bardzo zakrojone badanie, którego celem była odpowiedź na kilka pytań. Po pierwsze, na ile Polacy znają polskie kino. Po drugie, jak z nim obcują. Po trzecie, co o nim sądzą i po czwarte, czego by od niego oczekiwali. Chodziło tylko i wyłącznie o filmy fabularne - mówiła w Weekendowym Poranku TOK FM prof. Barbara Giza, filmoznawczyni i współautorka badania.

Badanie miało charakter jakościowy (przepytywano odpowiednio dobrane grupy osób), ale też polegało na analizie pewnych danych zastanych, np. widowni telewizyjnej. 

Komedie, komedie i jeszcze raz komedie

Z raportu wynika, że Polacy najbardziej lubią polskie komedie (76,3 proc. badanych). Na kolejnym miejscu uplasowały się filmy sensacyjne i kryminalne (69,3 proc.), a jako trzeci gatunek wskazano kino przygodowe (61,8 proc.). Cały raport można znaleźć tu.

Prof. Giza przyznała, że jednym z jej ulubionych filmów jest "Ziemia obiecana", ale badani nie wskazywali tego tytułu zbyt często. Jak mówiła, raport ukazał pewną prawidłowość - mianowicie, że kanon filmów polskich wskazywany przez filmoznawców czy badaczy kultury niekoniecznie pokrywa się z tym, co podają "zwykli" Polacy. Ci, jak mówiła dalej ekspertka, w polskim kinie widzą przede wszystkim "komedie, komedie i jeszcze raz komedie". - Dalej jest sensacja, dramaty. Raz na jakiś czas trafi się jakaś biografia, jak na przykład film o [Zbigniewie] Relidze - powiedziała.

Co ciekawe, jeśli chodzi o komedie, to raczej nie są to komedie romantyczne. Te, jak mówiła na naszej antenie filmoznawczyni, "znajdują się dość wysoko na liście filmów nielubianych, które są zrobione słabo, na siłę, bez pomysłu, raczej jako kalki w stosunku do wzorców zachodnich". - Nie proponują odbiorcy właściwie niczego głębszego. Stanowią pewną formę zapychacza wolnego czasu - podkreślała.

Po co chodzimy do kina?

Jeśli chodzi o wizyty do kin, prof. Giza wskazała, że "ponad 58 proc. badanych uważa, że wizyta w kinie jest obowiązkiem kulturalnego człowieka". - Jednak zdecydowana większość osób, które chodzą do kina, bywają tam kilka razy do roku - powiedziała. Są to osoby raczej młodsze, które w kinie szukają formy spędzania wolnego czasu.

- Badani mówią, że w kinie nie oglądają filmów trudniejszych, poważniejszych. Do kina chodzą raczej po to, by spędzić fajnie czas ze znajomymi. Co ciekawe, bardzo znaczący odsetek badanych mówi, że jeśli nie ma z kim, to właściwie nie idzie do kina - mówiła ekspertka.

To co ważne i trudne badani, jak mówią, oglądają raczej w domu, ponieważ w kinie wiele rzeczy im przeszkadza i ich rozprasza, np. zbyt długie reklamy czy "szeleszczący" inni widzowie.

Od wielu miesięcy działalność kin utrudniona ze względu na pandemię i obostrzenia. W niektórych województwach (pomorskie, warmińsko-mazurskie, a od poniedziałku także mazowieckie) zamknięte są wszystkie kina. W innych mogą one działać, ale z zachowaniem 50 proc. wolnych miejsc. Cały czas zamknięte są największe multipleksy. 

Według prof. Gizy, pandemia może zmienić podejście Polaków do kina. - Już przynosi pewną refleksję, bo zaczynamy tęsknić za tym, co kiedyś uważaliśmy za zwyczajne i normalne - wskazała. 

DOSTĘP PREMIUM