"To był dla kina dziwny rok". Przyznawanie Oscarów w takiej sytuacji ma sens?

- W tym roku mamy do czynienia z takim zestawieniem nominacji, który odpowiada na żądanie różnorodności i to się pewnie odbije w nagrodach - mówił w TOK FM Jakub Majmurek, komentując nominacje do Oscarów. Laureaci zostaną ogłoszeni już dziś. Kto ma największe szanse na statuetkę?
Zobacz wideo

W nocy z niedzieli na poniedziałek zostaną ogłoszeni laureaci 93. Oscarów. "Nomadland" Chloe Zhao, "Proces Siódemki z Chicago" Aarona Sorkina, "Minari" Lee Isaaca Chunga i "Ojciec" Floriana Zellera - m.in. te produkcje mają szansę na statuetkę dla najlepszego filmu. 

Najwięcej nominacji w tym roku uzyskał film "Mank" Davida Finchera, czyli historia inspirowana biografią scenarzysty Hermana J. Mankiewicza. Obraz powalczy o Oscary m.in. w kategoriach: najlepszy film, reżyser, aktorka drugoplanowa (Amanda Seyfried), zdjęcia, kostiumy, muzyka oryginalna, scenografia, charakteryzacja i fryzury. 

O gali oscarowej i przewidywaniach bukmacherów rozmawiali goście Weekendowego Poranka w TOK FM. Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej" zwrócił uwagę, że miniony rok w kinie był bardzo "dziwny" i można sobie zadać pytanie, na ile przyznawanie statuetek w takiej pandemicznej sytuacji w ogóle ma sens.

Innego zdania była jednak dziennikarka filmowa Małgorzata Steciak. Podkreślała, że jest kilka powodów za tym, by nie zawieszać przyznawania Oscarów. - To świętowanie podtrzymuje nas trochę na duchu. Sprawia, że nie możemy się doczekać, kiedy ta pandemia się skończy i będziemy mogli wrócić na salę kinową - powiedziała. Jako drugi ważny powód wskazała fakt, iż "nominacje są ciekawe". - Mamy kilka bardzo dobrych produkcji. Mamy też na przykład, pierwszy raz w historii, w kategorii dla najlepszego reżysera nominowane dwie kobiety - zwróciła uwagę. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Prowadząca audycję red. Karolina Głowacka pytała swoich gości m.in. o to, który film nie powinien otrzymać statuetki. Majmurek przyznał, że wśród nominowanych nie ma raczej takiego, który wzbudziłby w nim jakieś negatywne emocje. - Jeśli miałbym mieć o coś pretensje do Akademii, to niezauważenie wielu znakomitych filmów, które nie doczekały się nominacji. Brakuje mi w tym zestawieniu takich obrazów jak "Gniazdo" Seana Durkina, "Nigdy, rzadko, czasami, zawsze" czy "Asystentka". To są znakomite filmy, dużo lepsze niż niektóre z tych, które znalazły się w nominacjach - oceniał Majmurek. 

Kto dostanie Oscara? Przewidywania bukmacherów

Dopytywany z kolei, jaka produkcja powinna otrzymać Oscara za najlepszy film, Majmurek przyznał, że jemu najbardziej podobał się "Sound of Metal" i "Obiecująca młoda kobieta". - Aczkolwiek nie widziałem jeszcze "Nomadlandu", a to on wydaje się niemal pewnym faworytem - nadmienił. I dodał, że faworytką jest też reżyserka tego filmu Chloe Zhao.

Małgorzata Steciak przyznała, że ma problem, by wskazać faworyta, co w poprzednich latach rzadko jej się zdarzało. - Waham się między filmem "Mank" (...), ale chyba najbliższa mojemu sercu jest "Obiecująca młoda kobieta", która roztrząsa wątek "me too" i tego jak kobiety funkcjonują w naszym społeczeństwie, z jakimi sytuacjami stykają się na co dzień i przechodzą nad nimi do porządku dziennego, choć nie powinny tego robić - mówiła. 

Jeśli chodzi o polski akcent w tegorocznym rozdaniu Oscarów, jednym z nominowanych jest Dariusz Wolski. Polak od lat mieszkający w USA ma szansę na statuetkę w kategorii najlepsze zdjęcia - jest autorem zdjęć do filmu "Nowiny ze świata" Paula Greengrassa z Tomem Hanksem w roli głównej. Jednak goście Weekendowego Poranka przyznali, że faworytem w tej kategorii jest raczej Joshua James Richards za "Nomadland".

Oscary coraz bardziej różnorodne. Pytanie, na jak długo

Z uwagi na pandemię i związane z nią obostrzenia ceremonia rozdania Oscarów została przesunięta z lutego na kwiecień. Odbędzie się w zmienionej formule: równolegle w Dolby Theatre i na dworcu kolejowym Union Station w Los Angeles, a także w Londynie i Paryżu. Uroczystość rozpocznie się o godz. 2.00 czasu polskiego i będzie ją można śledzić na antenie Canal+ i w internecie.

- Przez ostatnie lata byłam zmęczona galą i oglądałam ją głównie z obowiązku - przyznała w TOK FM Małgorzata Steciak. - Natomiast w ubiegłym roku ta rewolucja związana z "Parasite" [otrzymał cztery statuetki - red.] sprawiła, że do tej nagrody wpadło trochę świeżej krwi. Jestem więc pełna nadziei, że i teraz coś się zmieni, że statuetki będą przyznawane różnym twórcom (...) i że ta nagroda stanie się odbiciem świata, w którym żyjemy, a nie taką hollywoodzką bańką, która nie ma styku z rzeczywistością - dodała.

Podobnego zdania był Jakub Majmurek. - Na pewno mamy w tym roku do czynienia z takim zestawieniem nominacji, który odpowiada na żądanie różnorodności i to się pewnie odbije w nagrodach - przewidywał. - Pytanie, z czego to wynika: czy z tego, że mieliśmy dość dziwny rok w kinach - bez wielkich hitów, które hollywoodzkie studia trzymały na półkach w oczekiwaniu na lepsze czasy? Ciekawe, na ile ta sytuacja, gdzie filmy bardziej niszowe i tworzone przez bardziej różnorodnych autorów i aktorów niż zazwyczaj, przeniesie się do czasów, gdy wszystko wróci już do normy - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM