"To najstraszniejszy film, jaki widziałam". O horrorach do obejrzenia w Halloween

W halloweenowym odcinku podcastu "Projekcje" opowiadamy o horrorach, które z różnych względów okazały się dla nas ważne i zrobiły szczególnie mocne wrażenie. Nie jest to więc lista z cyklu "10 najlepszych", ale raczej subiektywne rekomendacje.

Nie każdy ze wspomnianych w podcaście filmów ma wszystkie gatunkowe cechy horroru, ale - jak zauważyła dr Agnieszka Kiejziewicz - "nie zawsze film musi być horrorem, żeby nas przerażać, a pojęcie horroru rozszerzyło się na różne nurty i zjawiska". 

Znawczyni japońskiej kultury opowiedziała m.in. o surrealistycznym filmie "Tetsuo - Człowiek z żelaza" z 1989 roku, którego reżyserem jest Shin'ya Tsukamoto. - Ten film podsumowuje nasze lęki, lęki współczesnego człowieka. (...) Nie boimy się już tak bardzo duchów i demonów, ale boimy się wniknięcia technologii w nasze ciało, transgresji naszego ciała. Tetsuo jest właśnie o tym, co się z nami dzieje, kiedy nasze ciało - tutaj metaforycznie - zostanie zawłaszczone przez technologię - mówiła.

Jak zauważyła dr Agnieszka Kiejziewicz, w filmie odnaleźć można też strach przed utratą kontroli nad własną seksualnością. W filmie odbija się również problem przepracowania, z którym zmagało się japońskie społeczeństwo w czasie jego powstawania, ale można go też odczytać całkiem współcześnie - jest w nim obecna obawa przed zarażeniem się obcym patogenem.

- To dobry film, żeby się bać, ale też żeby sprawdzić swoją odporność na inne azjatyckie doznania artystyczne - dodaje dr Kiejziewicz, która opowiedziała też nieco o podgatunku horroru - splatter eros.

 

"Martyrs"

Ewelina Leszczyńska z Filmwebu przypomniała "Martyrs"  Pascala Laugiera z 2008 roku. - To jest film, który tak naprawdę ciężko komuś polecić ze względu na dozę brutalności. Był uznawany za najbrutalniejszy film francuski i wcale mnie to nie dziwi - ostrzegała. - Jest tak gęsty i ciężki, że trudno wytrwać do końca. To najstraszniejszy, najbardziej przerażający film, jaki widziałam. Zrobił na mnie dużo większe wrażenie niż przeróżne slashery i filmy gore - dodała.

"Martyrs" uznawany jest za reprezentanta New French Extremity, czyli nurtu, który charakteryzował się bardzo wysokim poziomem ekranowego okrucieństwa. Filmy francuskich twórców miały jednak do zaoferowania więcej niż tylko szokujące sceny - dopatrywano się w nich aspektów politycznych i filozoficznych i "Martyrs" nie jest wyjątkiem. - Bardzo ciekawie buduje grozę na przecięciu nauki i religii - komentowała Ewelina Leszczyńska. 

Dla widzów, którzy nie widzieli "Martyrs", ostrzeżenie o spoilerach - w podcaście rozmawiamy o dość istotnych zwrotach fabularnych.

 

"Maniac"

Jakub Krawczyński postanowił opowiedzieć o filmie "Maniac" (reż. Franck Khalfoun) z 2012 roku z Elijahem Woodem w roli głównej. To remake niesławnego slashera z 1980 roku, który - zdaniem Krawczyńskiego - jest lepszy niż oryginał.

- Ten film jest ciekawy, bo główny bohater chciałby bliskości, ale kiedy ona się przydarza, to jest to dla niego największy horror. To jest dość interesująca perspektywa. On się też boi siebie samego i tego, co się w nim uaktywni. Jest to jednak zrealizowane tak, że nigdy mu nie współczujemy. Film miał mieszane opinie, ale moim zdaniem warto dać mu szansę - przekonuje. 

Dziennikarz opowiedział też o kontynuacji "Blair Witch Project" oraz nowej wersji "Evil Dead". - Ciekawe, że główna bohaterka jest złoczyńcą, osobą potrzebującą pomocy i final girl w jednym - mówił. 

 

"Opętanie"

Julia Palmowska, znana z podcastu "Inna kultura", autorka bloga "Palma Kulturalna", poleciła "Opętanie" Andrzeja Żuławskiego z 1981 roku z Isabelle Adjani i Samem Neillem w rolach głównych.

- Horror wynika z sytuacji codziennej, wręcz banalnej, czyli rozwodu. Można ten film opisać jako "Sprawę Kramerów" albo "Historię małżeńską", ale na hardkorowo - zauważyła.  Przypomniała też, że warto ten film oglądać z biografią reżysera w pamięci. W jego dziełach można odnaleźć echa zdarzeń z życia prywatnego, o czym sam zresztą mówił. 

Jak dodała Julia Palmowska, niejednoznaczność filmu sprawia, że można go odczytywać na różne sposoby. "Opętanie" nie starzeje się, a wręcz nawet nabiera nowych kontekstów. 

Film doczekał się odnowionej wersji w 4K - w połowie października trafił do streamingu, niedawno pokazywano go w nowojorskich kinach.

 

"Climax"

Gdy szukałem horrorowej "polecajki", wybrałem film, który nie był promowany jako horror, ale obecnie coraz częściej tak się o nim mówi, czyli "Climax" (2018) w reżyserii Gaspara Noe.

To opowieść o grupie tancerzy, którzy spotkali się w sali prób na odludziu. Ktoś potajemnie "doprawił" ich alkohol sporą dawką LSD i nieświadomi niczego uczestnicy imprezy tracą kontrolę nad sobą, zaczynają krzywdzić siebie i innych.

Film odbieram trochę jako "Coś" z tańczeniem - główni bohaterowie są uwięzieni w małej przestrzeni, atmosfera wzajemnych podejrzeń stopniowo gęstnieje, żeby wreszcie eksplodować serią makabrycznych zdarzeń. Gaspar Noe powiedział kiedyś, że ekranizuje własne koszmary i "Climax" faktycznie skutecznie odwołuje się do podświadomych lęków. 

Co ciekawe, film zainspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami. 

 

DOSTĘP PREMIUM