"Infinte Storm" Małgorzaty Szumowskiej święci triumfy w USA. W Polsce recenzje nie są pochlebne.

Najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej "Infinte Storm" w Stanach Zjednoczonych osiągnął sukces, o jakim polscy twórcy dotychczas mogli tylko marzyć. Tymczasem rodzimi krytycy niezbyt pochlebnie oceniają najnowsze dzieło reżyserki.

"Infinte Storm" - Szumowska podbija Stany Zjednoczone

Najnowsze dzieło Małgorzaty Szumowskiej, które reżyserka nakręciła wspólnie z Michałem Englertem, miał kinową premierę w Stanach Zjednoczonych 25 marca. Film spodobał się amerykańskiej publiczności, czego dowodem jest fakt, iż przez pewien czas utrzymywał się w pierwszej 10 amerykańskiego box office’u plasując się tuż za takimi hitami, jak "Batman" czy "Zaginione miasto". Produkcja odniosła także sukces finansowy, bowiem już po paru dniach dochód ze sprzedaży biletów wyniósł blisko 800 tysięcy dolarów. Do tej pory, żaden film polskiego twórcy nie odniósł tak ogromnego sukcesu w USA.

"Infinte Storm" to historia, która wydarzyła się naprawdę i kilka lat temu została opisana w artykule Ty Gagne „High Places: Footprints in the Snow Lead to an Emotional Rescue". 17 października 2010 roku pielęgniarka i  przewodniczka  górska Pam Bales wybrała się na szlak, by zdobyć najwyższy szczyt Gór Białych, czyli Górę Waszyngtona. W międzyczasie nadciąga burza śnieżna, która zmusza kobietę do rezygnacji z dalszej wspinaczki. Przewodniczka niespodziewanie zauważa na śniegu świeże ślady, które ku jej zaskoczeniu zostawił turysta w sportowym obuwiu. Pam postanawia go odnaleźć i sprowadzić na dół bowiem zdaje sobie sprawę, że w takim obuwiu przy takiej pogodzie człowiek ma niewielkie szanse na przeżycie. Kobieta podejmuje więc walkę o siebie i nieznajomego, zagubionego na szlaku mężczyznę. 

 

Polskie recenzje niezbyt entuzjastyczne. Korwin-Piotrowska zawiedziona "Infinte Storm"

Podczas, gdy w Stanach Zjednoczonych nowy film Szumowskiej spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem, w Polsce recenzje są znacznie mniej entuzjastyczne. 

Karolina Korwin-Piotrowska, która przyznaje, że niezwykle ceni sobie twórczość Szumowskiej, tym obrazem była rozczarowana:

- Coś tu nie wyszło, obłędna forma tego filmu, genialne zdjęcia Michała Englerta, przyćmiły iluzoryczną treść, której nie starcza by wypełnić wielki ekran. Dawno nie używałam tego słowa w kontekście filmu, ale kiedy wyszłam z kina w myślach miałam tylko: NUDA. Zawodzą moim zdaniem dwie rzeczy: scenariusz, po raz kolejny widzę, że Szumowska lepiej się czuje, gdy realizuje swoje scenariusze, czuje tę historię, ma ją pod skórą. - napisała w swojej recenzji

Dziennikarka dodała także, iż jej zdaniem przydzielenie głównej roli Naomi Watts jest błędem obsadowym:

- Naomi Watts, moim zdaniem kompletnie nie unosi tej historii rozpisanej na kobietę i dziką przyrodę, naturę, która walczy z ludzkim intruzem. Patrzyłam na ekran i myślałam, Boże, gdyby zagrała to Rycembel, Cielecka czy Preis to by było KINO, a nie artystowskie National Geographic. Aktorkę skutecznie przywaliła piękna i dzika forma. Lubię, kiedy na ekranie czasem „nic się nie dzieje", ale tu staje się to momentami irytujące, artystowskie, a Naomi Watts nie pomaga, przeciwnie, stara się, ale niewiele z tego wychodzi. To jest błąd obsadowy. Po prostu.

W podobnym tonie utrzymana jest recenzja Bartosza Staszczyszyna dla serwisu culture.pl:

- W swym amerykańskim debiucie Małgorzata Szumowska łączy psychologiczny dramat z klasycznym survival movie, ale jej "Infinite Storm" zawodzi, rozczarowując zarówno psychologicznym banałem jak i dramaturgiczną pustką.

Nieco bardziej optymistyczna jest recenzja Piotra Guszkowskiego z "Gazety Wyborczej": 

- Choć nie jest to film w pełni udany, cała trójka wykorzystuje swoją szansę: Watts przypomina o sobie rolą, za którą zbiera niezłe recenzje, a Szumowska z Englertem raz jeszcze dowodzą poziomu rzemiosła. Hollywood chce z nimi pracować.

Małgorzata Szumowska na wznoszącej fali

Małgorzata Szumowska to polska reżyserka, która dała się poznać szerokiej publiczności znakomicie przyjętym przez krytyków filmem "33 sceny  z życia". Na swoim koncie ma takie tytuły, jak "Sponsoring", "W imię …", "Body/Ciało", "Twarz", czy "Śniegu już nigdy nie będzie"/

Już kilka lat temu dała się poznać także międzynarodowej publiczności. W 2013 roku podczas festiwalu Berlinale doceniono  film "W Imię…". Dwa lata później otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia za "Body/Ciało", a w 2018 po raz kolejny sięgnęła po tę statuetkę za film "Twarz". W 2020 roku zaś jej film "Śniegu już nigdy nie będzie" został doceniony podczas festiwalu w Wenecji. 

Bez względu na to, z jak chłodnym przyjęciem spotkał się film "Infinte Storm" w Polsce, Małgorzata Szumowska może odnotować kolejny sukces na swoim koncie. Tak świetny debiut w kinach w USA otwiera polskiej reżyserce drogę do międzynarodowych produkcji oraz łatwiejszy dostęp do budżetów, które pozwolą jej na realizację kolejnych filmowych projektów. 

DOSTĘP PREMIUM