"Wielka woda" światowym hitem w rankingu Netflixa. Docenione rozmach i wierność faktom

"Wielka woda" uzyskała jedno z pierwszych miejsc w światowym rankingu Netflixa. Polski sześcioodcinkowy serial o powodzi Tysiąclecia zasłużył sobie na tę sławę. Historia opowiedziana jest genialnie, a zdjęcia wieńczą dzieło.

"Wielka Woda" polski serial katastroficzny hitem Netflixa

Wirtualna Polska ogłosiła, że wg. Netflixa, polski serial "Wielka woda" tylko w pierwszym tygodniu dostępności na platformie był oglądany przez prawie 46 tys. godzin. Tym samym serial trafił do rankingu jako drugi pod względem popularności wśród filmów nieanglojęzycznych.

Premiera sześcioodcinkowego miniserialu, przedstawiającego wielką powódź z 1997 roku, odbyła się 5 października.

Twórcami scenariusza są Kasper Bajon i Kinga Krzemińska. Obraz wyreżyserowali Jan Holoubek i Bartłomiej Ignaciuk.

Kogo tam nie ma? - stwierdziła Patrycja Wanat, w audycji TOK360 przedstawiając odtwórców głównych ról, czyli Agnieszkę Żulewską (hydrolożka Jaśmina Tremer), Tomasza Schuchardta (urzędnik Jakub Marczak) czy Ireneusza Czopa (Artur Rębacz z Kęt pod Wrocławiem).

Dziennikarka doceniła świetną charakteryzację Anny Dymnej.

W licznej obsadzie pojawił się też Tomasz Kot w roli prezydenta Wrocławia. Aktor podczas konferencji prasowej przyznał, że praca nad filmem była dla niego sentymentalną podróżą. To dlatego, że pochodzi z Legnicy, a w dzieciństwie podczas powodzi pomagał na wałach przeciwpowodziowych.

Fabuła. Wiele złych decyzji i porównanie "Wielkiej wody" do "Czarnobyla

Scenarzystka i pomysłodawczyni serialu Anna Kępińska, powiedziała dla Polskiej Agencji Prasowej, że powódź Tysiąclecia była dla niej ważnym osobistym wydarzeniem. Sama pochodzi z Wrocławia, ale w 1997 roku była już studentką i mieszkała w Krakowie. W lipcu 1997 przyjechała na wakacje do domu i tam zastała ją powód.

Pomysł "Wielkiej wody" skrystalizował się, kiedy zobaczyłam "Czarnobyl", który absolutnie mnie zachwycił — powiedziała Kępińska.

Twórcy, opowiadając o produkcji, podkreślali bezradność ludzi borykających się z żywiołem. Podobnie jak w serialu "Czarnobyl" bohaterowie zachowywali się "jak dzieci we mgle". Patrycja Wanat zwróciła uwagę na ścieżkę złych decyzji — także politycznych — które doprowadziły do większej tragedii.

Do niewiedzy na temat skutków klęski, doszła biurokracja, z którą zderza się główna bohaterka. I właśnie to, a nie sama powódź stanowi główną fabułę serialu.

- Powódź jest dla mnie bardzo ciekawym tłem, ale jednak najważniejsza jest historia tych ludzi — wyjaśnił reżyser obrazu.

Scenografia filmu. Lata 90. nyski, żuki i dylematy "jak pokazać zalane miasto"

Akcja filmu toczy się pod koniec lat 90. Recenzenci zwracają uwagę na świetnie oddany klimat tamtych lat. A także elementy scenografii, jak nyski, żuki czy polonezy, którymi posługują się służby.

Jednak najtrudniejsze wg. twórców było oddanie wrażenia wielkiej wody. Bo jak mówią, łatwo jest napisać, że woda zalewa ulicę, znacznie trudniej pokazać to na zdjęciach filmowych.

Dlatego realizatorzy podczas produkcji sięgali po wiele środków wyrazu. Budowali baseny w budynkach, ale tak, żeby nie obciążać stropów. Musiały być dobrze przygotowane i szczelne. Były robione makiety, kamienice stawiano w basenach. Część scenografii powstawała jednak jedynie komputerowo.

"U nas się rzadko zdarza tak duża scenografia: - zauważył aktor, Tomasz Schuchardt.

Agnieszka Żulewska w materiale przygotowanym z planu filmowego podkreśliła, że codziennie jest pod wrażeniem scenografii.

- Za każdym razem tak mam, że jak wchodzę i widzę, co robi scenografia, co ten departament wyprawia i co zrobił w tym serialu… - zachwycała się Żulewska

- To produkcja, która rzeczywiście robi wrażenie swoim rozmachem — podsumował w TOK FM Wojciech Muzal.

 

Źródła: PAP, Wirtualne media

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM