"Muzyka i słowa Stanisław Soyka". Płyty nie byłoby, gdyby nie... apele społeczne

15 lat trzeba było czekać na w pełni autorską płytę Stanisława Soyki. - Niepokoiło mnie, czy uda mi się nie być stetryczałym kaznodzieją, bo tego bym nie chciał - przyznaje artysta.

15 lat przerwy od poprzedniej płyty z kompozycjami i tekstami Soyki nie oznacza, że artysta próżnował. Nagrywał płyty, m.in. do wierszy Czesława Miłosza i Bolesława Leśmiana, koncertował. Ale fanom było mało. Bo jak przyznaje Stanisław Soyka w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską, to "apele społeczne" doprowadziły do tego, że zaczął przygotowywać nowy materiał. - 4-5 lat temu zaczęły się pytania, kiedy pan nagra płytę ze swoimi tekstami. Zacząłem myśleć, że jest zapotrzebowanie społeczne, że te moje słowa są potrzebne - wspominał w TOK FM.

Płyta, która miała premierę na początku lutego, była poważnym wyzwaniem. - Niepokoiło mnie, czy dam radę nie być stetryczałym kaznodzieją, bo tego bym nie chciał. Mam nadzieję, że to się udało - mówił jeden z najbardziej znanych polskich wokalistów. "Muzyka i słowa Stanisław Soyka" to opowieść o tym, jak dziś artysta postrzega siebie i świat.

- Mam ambicję, by pisać piosenki proste, takie, które każdy mógłby zaśpiewać, gdyby chciał. Gitara jest więc lepszym wehikułem (niż fortepian) - ocenił Soyka.

Zobacz wideo

Teraźniejszość i przeszłość

Dzisiejszy świat Stanisława Soyki, a więc i jego twórczości, to moment "skonsumowanego w dużym stopniu" rodzicielstwa. Jak mówił w TOK FM, "aromat" tego starał się zawrzeć na płycie. Piosenka o tym otwiera album. - Moi synowie (czterej - red.) są na swoich drogach, mają swoje dzieci. Moje obowiązki ojcowskie zupełnie się więc zmieniły. To duża zmiana w moim życiu, która daje nową przestrzeń i możliwości. Ale jest też tęsknota. Teraz chłopcy wpadają tylko na chwilę - mówił w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską.

Nie tylko o rodzicielstwie śpiewa blisko 60-letni Stanisław Soyka. - Piosenkę, list do "mamuli i tatula", jak większość utworów na tej płycie, skomponował pan w bardzo radosnej tonacji. Pomyślałam, że może przemijanie to być może sprawa, która nie musi nas boleć? - pytała dziennikarka TOK FM.

- To jest sprawa, z którą musimy się zapoznawać, oswajać ją. Kamedulskie "memento mori" to taka mądra profilaktyka, ale trzeba dbać o balans: trzeba żyć, pamiętając o śmierci. Rzecz do mamuli i tatula jest o tym, by nie fetyszyzować marzeń. Marzyć, bo to może być inspirujące i kreatywne, ale trzeba uważać, by kiedy marzenia się nie spełniają, nie popaść w rozpacz - odpowiedział wokalista. Rodzice Stanisława Soyki żyją, jak sam podkreślał, "to przepiękne", że mogą ciągle się spotykać, rozmawiać.

Zobacz wideo

Dzieciństwo i młodość spędzona na Górnym Śląsku są dla artysty bardzo ważne. To wtedy nauczył się szacunku i tolerancji dla innych. Dlatego, między innymi, tak bardzo nie lubi "żartownictwa", "bezinteresownej nienawiści", "niechlujnej myśli", które w Polsce towarzyszą wszystkiemu, co dotyczy Żydów.

- Moi dziadkowie byli gospodarzami w dużych gospodarstwach, w tych wsiach pod Pszczyną z jednej strony był kościół katolicki, z drugiej protestancki. Nikomu to nie przeszkadzało, sąsiedzi pomagali sobie bez względu na to, do którego z tych kościołów chodzili. Jestem wychowany w kamienicy w Gliwicach, w której mieszkała rodzina wileńska, rosyjska, dwie niemieckie, dwie rodziny żydowskie i my - Ślązacy polskiego pochodzenia. I nigdy nie było żadnych antagonizmów. Dla mnie wielokulturowość była rzeczą oczywistą. Dopiero jak przyjechałem na Mazowsze, do Warszawy, zauważyłem, że to inaczej wygląda - wspominał Stanisław Soyka.

"Nie ma ich" to piosenka właśnie o polskich Żydach. - To, co najbardziej mi w tym zagadnieniu dokucza, to to, co się wydarzyło w 1968 roku. To jest coś, czego nie mogę sobie wybaczyć. Choć byłem wtedy byłem chłopcem wczesnoszkolnym - powiedział urodzony w kwietniu 1959 roku artysta.

Zobacz wideo

Trasa koncertowa, promująca płytę "Muzyka i słowa Stanisław Soyka" zaplanowana jest na jesień. Artysta podkreślił, że czuje "wzmożenie" wśród słuchaczy i organizatorów koncertów. - Już zaczęliśmy grać nowy repertuar. Nowa płyta to także atrakcja dla nas, mamy poczucie świeżości - podsumował artysta.

Zobacz wideo
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM