Anita Lipnicka opowiada o problemach ze sławą. "W Londynie byłam po prostu Anitą z Polski"

- Chciałam mieć święty spokój i marzyłam o ucieczce, żeby się gdzieś schronić i zastanowić, co chcę dalej zrobić z życiem - przyznała Anita Lipnicka na antenie TOK FM. Opowiedziała o odejściu z Varius Manx i o płycie z zupełnie nowymi aranżacjami swoich piosenek.
Zobacz wideo

- Zespół Varius Manx spotkałam przypadkiem. Ani oni nie szukali wokalistki, ani ja zespołu - wspominała w audycji Cudowne Lata wokalistka. Opowiadała, że miała wówczas zespół w Piotrkowie, a z członkami łódzkiej formacji poznał ją dziennikarz muzyczny, kiedy była supportem przed koncertem Wilków. 

Prowadzący program, Przemek Iwańczyk, przypomniał z kolei występ Varius Manx na scenie WOŚP przed gmachem łódzkiej telewizji. Jego zdaniem to właśnie wtedy publiczność "zwariowała" na ich punkcie. Od tego przełomowego momentu minęło 25 lat.

- Mieliście świadomość, że to chwyci? - chciał wiedzieć dziennikarz.
 
- Nie, tego się absolutnie nigdy nie ma. Gdyby był przepis na hit, to wszyscy by to robili, ale nie ma takiego przepisu. To się dzieje niespodziewanie, dużo w tym zbiegów okoliczności. To nie tylko nagranie, piosenka, ale ten moment, ta chwila. To wszystko jest bardzo istotne - analizowała piosenkarka.

Koniec Varius Manx. "Zazwyczaj odchodzę w dobry sposób"

Potem - jak przypomniał Przemysław Iwańczyk - Anita Lipnicka podjęła decyzję, że odchodzi. I niestandardowo, poniekąd sama wybierała swoją następczynię w programie Szansa na sukces. 
- Ja zazwyczaj odchodzę w taki dobry sposób. Nasze drogi się rozeszły, ale to, co się wydarzyło, było ważne. Choć dla mnie zbyt intensywne. Z wytwórni było ogromne ciśnienie, żeby nagrać kolejną płytę, która będzie sukcesem. Bardzo szybko potem pisałam te teksty - wróciła do starych czasów. 

Dodała też, że to, co tworzyło zespół Varius Manx, "to nie była w ogóle jej muzyka". - Ja słuchałam zupełnie czegoś innego. Joni Mitchell, Leonarda Cohena, muzyki bardziej autorskiej, wyciszonej. Z kolei muzyka Roberta (Jansona - red.) to była muzyka filmowa, a tymczasem robiliśmy hity popowe - wyznała.

Dlaczego odeszła z zespołu? - Ta sława, która na nas gwałtownie i niespodziewanie spadła, to nie sposób opisać, co się wtedy dzieje z człowiekiem, zwłaszcza takim młodym. To wpływa na wszystko, na relacje z ludźmi, na związki, na przyjaźnie. Ja się czułam zmęczona, wyeksploatowana. Chciałam mieć święty spokój i marzyłam o ucieczce, żeby się gdzieś schronić i zastanowić, co chcę dalej zrobić z życiem. Zastanowić się, czy to przypadek, czy mój wybór. Nie miałam żadnego planu, chciałam stanąć w miejscu, zatrzymać się - tłumaczyła.

Piosenkarka nagrała potem w Wielkiej Brytanii swoją pierwszą solową płytę "Wszystko się może zdarzyć". - Ona była takim moim statementem, ważną płytą, milowym krokiem w poszukiwaniu siebie i swojej muzycznej tożsamości - opowiedziała o tym trudnym okresie.

- W Londynie po prostu byłam sobą, poszłam do szkoły, poznałam ludzi, którzy byli w moim wieku, którzy nie przyjaźnili się ze mną dlatego, że byłam sławna. Tam byłam nikim i było mi to potrzebne. W Polsce byłam Anitą Lipnicką z zespołu Varius Manx, tam byłam Anitą z Polski - wspominała na antenie TOK FM.

Płyta na 25-lecie twórczości

 

Nowa płyta piosenkarki "OdNowa" została wydana z okazji 25-lecia jej twórczości. Na rynku ukaże się 25 października. Znajdą się na niej stare piosenki w zupełnie nowych aranżacjach. 

- "Księżycową piosenkę" zrobił Kuba Karaś, który jest rok młodszy niż piosenka. Płyta jest o tyle ciekawa, że mamy wersje punkowo-rockowe, klubowe, taneczne i alternatywne moich piosenek - mówiła, tłumacząc, że swoje utwory "oddała zupełnie w ręce producentów". 

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM