Gdański klub B90 musi zapłacić grzywnę. W tle całej sprawy... koncert Behemotha

30 tys. zł grzywny musi zapłacić właścicielka Klubu B90 za organizację imprez masowych bez zezwolenia. Ubiegłoroczny wyrok Sądu Rejonowego w tej sprawie utrzymał dzisiaj Sąd Okręgowy. Kłopoty jednego z najważniejszych muzycznych klubów w Gdańsku zaczęły się od koncertu zespołu Behemoth.
Zobacz wideo

Sędzia Marzena Albrecht nie miała wątpliwości, że prawo zostało złamane. - Oskarżona była świadoma konieczności posiadania zgody na organizację imprez masowych. Mimo to organizowała koncerty - argumentowała. 

Ale zdaniem adwokata Michała Gostkowskiego klub "B90 powinien być uznany za instytucję kultury, która takiej zgody nie potrzebuje. -To jest bardzo ważne rozstrzygnięcie. Dotyczy bardzo wielu klubów w Polsce, które prowadzą tego samego rodzaju działalność co klub B90 - przekonywał prawnik.

Co ciekawe, prokuratura zainteresowała się klubem, po koncercie Behemotha i proteście środowisk kościelnych. Sąd przekonywał jednak, że chodzi wyłącznie o literę prawa.  - Właściciel klubu powinien posiadać zezwolenie, a wymóg ten nie wynika z jakiejkolwiek szykany czy też próby ingerencji w rodzaj muzyki, a jedynie  z dbałości o niedopuszczenie do sprowadzenia zdarzeń, w wyniku których ucierpiałoby wiele osób - mówiła dziś sędzia Marzena Albrecht.

- Wbrew stanowisku obrońcy prowadzony przez oskarżoną klub B90 nie jest obiektem podobnym do teatru, opery czy kina. Sąd Rejonowy słusznie zwrócił uwagę, że poziom zagrożenia podczas koncertów muzyki rockowej jest nieporównanie większy niż np. na koncercie muzyki klasycznej w filharmonii. Na takim koncercie uczestnicy nie mają miejsc siedzących, spożywają alkohol, swobodnie przemieszczają się po sali, zazwyczaj panuje półmrok, są też efekty specjalne w postaci dymu i pirotechniki. Taka atmosfera łatwo może prowadzić do realnego zagrożenia bezpieczeństwa - kontynuowała sędzia.

W ocenie Sądu Okręgowego jednym z motywów tego, że oskarżona nie ubiegała się o zezwolenie na organizację imprezy masowej była obawa o utratę części zysków ze sprzedaży alkoholu. Sędzia zaznaczyła, że wkład klubu B90 w rozwój kultury w Gdańsku stanowił okoliczność łagodzącą i wymierzenie właścicielce klubu jedynie kary grzywny.

Właścicielce klubu za popełnienie przestępstwa z art. 58 ust. 1 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, czyli organizowanie imprez masowych bez wymaganych zezwoleń, groziła bowiem kara nawet do 8 lat więzienia.

Właścicielka B90 nie przyznaje się do winy

Podczas procesu przed sądami obu instancji właścicielka B90 nie przyznała się do winy. W odczytanych przez Sąd Rejonowy wyjaśnieniach złożonych w prokuraturze mówiła, że przed jego otwarciem uzyskała wszystkie wymagane zezwolenia, a urzędnik w Urzędzie Miasta potwierdził, że nie musi już ubiegać się każdorazowo o zgodę na przeprowadzenie imprezy masowej. - Znam warszawskie kluby, które nie muszą mieć takich zgód. Przepisy prawne w tej kwestii dają wiele interpretacji. Klub jest od początku przystosowany do imprez masowych. Przed każdym koncertem jest kierownik ochrony, który wyznacza liczbę osób potrzebnych do zabezpieczenia bezpieczeństwa imprezy - powiedziała w trakcie śledztwa.

Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte w październiku 2016 r. na podstawie ustaleń dokonanych przez funkcjonariuszy policji po koncercie zespołu Behemoth. Komenda Miejska Policji w Gdańsku uzyskała od organizatora informację, iż spodziewa się on na imprezie ponad tysięcznej publiczności. Funkcjonariusze przypomnieli wówczas prowadzącej klub, że przy takiej liczbie uczestników konieczne jest dochowanie procedur towarzyszących organizacji imprez masowych tj. wystąpienie o zezwolenie "uprawnionego organu", w tym przypadku prezydenta miasta Gdańska.

W śledztwie ustalono też, że od października 2016 r. do marca 2017 r. na terenie klubu B90 odbyło się 10 koncertów (w tym jedna impreza taneczna), które - z uwagi na liczbę publiczności przekraczającą 500 osób - miały charakter imprez masowych i wymagały uzyskania stosownego zezwolenia.

Wyrok, który zapadł dziś w Gdańsku jest prawomocny.

B90 to duży klub muzyczny działający na terenach, na których kilkanaście lat temu funkcjonowała Stocznia Gdańska. Klub prowadzony jest w jednej z postoczniowych hal, od której wziął swoją nazwę.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM