Łona: Wstrętne mi są proste manifesty. Ale bardziej wstrętna jest mi ksenofobia

To jest moja forma odpowiedzi na homogeniczność kulturową, na monoetniczność, na zamykanie się przed innymi. Ten zanik tolerancji, ciekawości na innych. To są cholernie groźne zjawiska! To moja polemika z tym stanem rzeczy - mówił w TOK FM raper Łona.
Zobacz wideo

Po czterech latach od płyty "Nawiasem mówiąc" duet artystyczny Łona i Webber 17 kwietnia wydał nakładem wytwórni DobrzeWiesz Nagrania płytę "Śpiewnik domowy". Artyści opowiedzieli w rozmowie z Martą Perchuć- Burzyńską o tematyce albumu.

Łona i "tożsamość plus"

Jak zauważyła prowadząca audycję "Kultura osobista", tytuł albumu miał niejako profetyczny charakter. - Ale nie celowaliśmy w pandemię, co więcej, nie przewidzieliśmy jej - odpowiadał Adam "Łona" Zieliński. Podkreślał, że jako twórcy nie spodziewali się, że płyta będzie odbierana w tak niespokojnych czasach. - Jednak jedyną pozytywną cechą tego zamknięcia jest to, że spędzamy dużo czasu właśnie w domu i tam możemy jej słuchać - mówił raper.

Łona opowiadał, jak powstało siedem utworów, które są dla artysty spójną całością. - Chciałem powiedzieć o swojej tożsamości, przez całe życie zbierałem wpływy bez uszczerbku dla polskiego trzonu" - mówił. Przekonywał, że teksty, które napisał, to "opowieść totalna". - Chciałem opowiedzieć o tożsamości, z czego ona jest zbudowana. Dla mnie składa się z wielu rzeczy, które do siebie nie przystają. Jednak przez lata zbierałem te wpływy, część we mnie wrosła, ale to nie powoduje żadnego uszczerbku na moich polskich korzeniach. To taka "tożsamość plus" - podkreślał Zieliński.

Raper nie zaprzeczał, że utwory na płycie są pewnego rodzaju manifestem. - Choć wstrętne mi są proste manifesty. Jednak jeszcze bardziej wstrętna mi jest ksenofobia. To jest moja forma odpowiedzi na homogeniczność kulturową, na monoetniczność, na zamykanie się przed innymi. Ten zanik tolerancji, ciekawości na innych. To są cholernie groźne zjawiska! To moja polemika z tym stanem rzeczy - mówił Łona.

Zgadzał się z nim Webber, odpowiedzialny za warstwę muzyczną płyty. Przekonywał, że doskwiera mu także tendencja do wzajemnego wykluczania się ludzi. - Przez pryzmat rasy, płci a nawet poglądów. Środowiska zamykają się na siebie. Szkoda, że tak bardzo izolujemy się przez to między sobą - przyznawał Andrzej "Webber" Mikosz.

Nie sposób było w rozmowie z Łoną nie wrócić do jego profetycznych wizji m.in w utworach z poprzednich płyt. Cytując fragment "Nie słuchać przed 2050":

Kiedy czas nam będzie słodko mijał,
kiedy w radiu będzie już tylko Radio Maryja,
kiedy dobrzy Polacy, okazując dobrą wolę,
spalą Olgę Lipińską na stosie (albo w stodole!),
kiedy gwiazdorem baunsu będzie można zostać w miesiąc...
Jezus, co to będzie? Rok dwa tysiące pięćdziesiąt...

Adam Łona Zieliński podsumował: "Rzeczywistość okazała się bardziej śmiała od moich wizji czy to w utworze "Miej wątpliwość", czy "Nie słuchać przed 2025", które nakreśliłem. Jest znacznie gorzej. Ksenofobia i radykalizacja w życiu publicznym i wirtualnospołecznym jest olbrzymia i to ogromny problem, z którym powinniśmy się wszyscy zmierzyć".

Szczecin i jego Nikifor

Na albumie pojawił się również akcent szczeciński, zresztą nie pierwszy raz w twórczości duetu. Artyści od lat w klipach pokazują Szczecin, grają w nich szczecińscy aktorzy. Teledyski są często pocztówkami, na których można zobaczyć konkretne miejsca w tym mieście. Oni sami przyznają, że to miasto wciąż jest dla nich twórczo inspirujące. Teledysk do utworu "Nikifor szczeciński" stworzyli Marek Kowalczyk, szczeciński operator i fotograf, oraz Lump. Ten ostatni to artysta wizualny i graficiarz, twórca wielu instalacji i murali nie tylko w rodzinnym Szczecinie. Lump od lat jest ważną postacią dla całego środowiska street artu w Polsce.

 

"Nikifor szczeciński" opowiada o artyście, który tworzył instalacje w oknie kamienicy w Szczecinie. Konstruował je ze wszystkiego, co akurat znalazł - obserwatorzy mówią, że te prace były zawsze w punkt, oddawały jakiś klimat temu, co się wokół działo. Anonimowy twórca odszedł w 2018 roku. Na Instagramie można zobaczyć część jego pracy pod adresem #nikiforszczeciński.

Łona opowiedział w Kulturze Osobistej: "To był człowiek żyjący na marginesie życia. Bardzo imponowała mi ta wolność artystyczna. Udało mi się uchwycić końcóweczkę jego twórczości. Poznałem go w wyjątkowo egoistycznym celu. Chciałem go namówić, żeby wrócił do aktywności, bo brakowało mi jego twórczości. Mam sobie za złe, że nie wszedłem w jego życiorys bardziej.

Artyści mają w planach trasę koncertową, którą wstępnie zaplanowali na jesień tego roku, ale obaj nie wiedzą, kiedy tak naprawdę będą mogli zagrać dla publiczności. Należy wspomnieć, że w pandemii kilku polskich, niezależnych twórców zdecydowało się na sprzedaż swoich płyt w jednym z otwartych dyskontów m.in. raper Ero czy wokalistka Rosalie.

Webber także zastanawiał się, jak będzie wyglądał rynek muzyczny po pandemii: "Podejście do muzyki i tego, jak jest sprzedawana, może ulec zmianie. Nie wiem, jaka będzie istota sklepów z płytami, nie wiemy, czy ludzie się nie będą bali przyjść na koncert".

Posłuchaj całej rozmowy w podcaście!

DOSTĘP PREMIUM