Quebonafide ogłosił ostatnią trasę koncertową. "Raperzy na emeryturę nie chodzą"

Quebonafide w przyszłym roku rozpocznie swoją ostatnią trasę koncertową. Czy to koniec kariery tego rapera? - Nie sądzę, żeby skończył z muzyką. Jego kariera może się potoczyć dalej na dwa sposoby - ocenił w TOK FM dziennikarz muzyczny Krzysztof Nowak.

Quebonafide ogłosił swoją ostatnią trasę koncertową, która odbędzie się w 2022 roku. Raper planuje koncerty w siedmiu miastach, między innymi w Warszawie, Katowicach, Poznaniu. Muzyk chce w ten sposób pożegnać "postać", która towarzyszyła słuchaczom w ostatnich latach. Słuchaczy oraz branżę mocno zdziwiła decyzja Quebonafide. – Nie sądzą, żeby nastąpiło wyjście tego artysty z samej muzyki – mówił w TOK FM Krzysztof Nowak, prowadzący dział rapowy portalu rytmy.pl.

Jego zdaniem, dalsza kariera Kuby Grabowskiego może się potoczyć w dwóch kierunkach. – Może nastąpić zwrot rapera w kierunku popu. Tutaj działałby już pod własnym imieniem i nazwiskiem. Pamiętajmy, że jego partnerką jest piosenkarka Natalia Szroeder i ten duet na wielu polach bardzo dobrze funkcjonuje. Sam Quebo ma ogromne znajomości i wpływy w branży. Byłoby to pewnie bardzo piosenkowe i adresowane szeroko. Zostałby w rapie tylko ociupinkę – podkreślał Nowak.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Z drugiej strony raper wysyłał ostatnio sygnały, że jest mocno zainteresowany wyjściem ze swoją twórczością poza rodzimy rynek. – Nagrywał z francuskimi producentami. Pojawiła się też piosenka z raperem z Estonii. Widać, że Quebo spogląda w stronę Europy. Pozostaje jednak pytanie, jak duża byłaby bariera wejścia, żeby robić tam poważny rzeczy. I jak w tym wszystkim sprawdzi się język polski. Nie chce mi się też wierzyć, żeby Quebonafide z marszu zaczął nawijać po angielsku. Musiałoby tu nastąpić przeformatowanie całej kariery i warsztatu – ocenił dziennikarz muzyczny.

"Qubonafide jest de facto legendą już za życia"

Według Nowaka faktyczny koniec kariery artysty raczej nie wchodzi w grę. – Do tej pory było tak, że jeśli raper mówił, że idzie na emeryturę, to na nią nie szedł. Następowała jakaś tam przerwa w działalności. Raperzy na emeryturę nie chodzą. Obecnie rok czy dwa lata bez nowego krążka to bardzo długa przerwa, niemal reset kariery. (…) Zresztą Quebonafide jest w takim rejestrze mainstreamu, że czego by nie zrobił, to i tak ma rzeszę odbiorców czekających na jego twórczość. Musiałby zrobić coś bardzo złego artystycznie, żeby ludzie się od niego odwrócili – wskazywał gość TOK FM.

Tym bardziej, że postać Queubonafide daleko wykracza poza sam rap. Nowak przypominał tu choćby ostatnią akcję promocyjną płyty "Romantic Psycho", która była bardzo szeroko omawiana w mediach. Raper nagle zrezygnował z eksponowania swoich tatuaży, zaczął nosić "normalne" ciuchy, okulary. W wywiadach był cichy, a wręcz zlękniony. – Wszystkie kolejne ruchy sugerowały wtedy, że coś niedobrego dzieje się z psychiką rapera. Kreował obraz człowieka zmęczonego tym, co się dzieje wokół niego. Chciał resetu. Który nastąpił w teledysku do piosenki SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ, gdzie odrzucił ten szkolny wizerunek i powrócił do wydziaranego Quebo, którego znamy. To mocne wejście pokazało, że akcje promocyjne polskiego rapu mogą wykraczać daleko poza branże. To też otwieranie społeczeństwa, na ten największy gatunek muzyczny w kraju i na świecie. Qeubonafide jest de facto legendą już za życia i każdy element jego kariery wydaje się logiczny – podsumowywał Nowak.

 

DOSTĘP PREMIUM