Brodka i "Sadza". Album "dziergany formą popalonego, pokrytego sadzą pamiętnika"

Ta płyta gra przez dwadzieścia kilka minut, ale jest tak nafaszerowana informacjami i emocjami, że daje satysfakcję, jak długi krążek - mówiła w TOK FM Monika Brodka o swoim nowym albumie pt. "Sadza".
Zobacz wideo

W piątek Monika Brodka opublikowała swoją szóstą płytę pt. "Sadza". Mimo że wielu określa ją jako minialbum ("Sadza" zawiera siedem utworów), artystka definiuje ją jako pełnoprawny krążek. - Ta płyta gra przez dwadzieścia kilka minut, ale jest tak nafaszerowana informacjami i emocjami, że daje satysfakcję jak długi krążek. Poświęciłam jej tyle uwagi i pracy, co każdemu innemu - podkreśliła w rozmowie z Kamilem Wróblewskim.

Dlaczego "Sadza"? - Sadza jest efektem spalania. Jest czarną zawiesiną, która opada z powietrza i pokrywa wszystko na swojej drodze. Płyta powstała zimą tego i zeszłego roku, kiedy tej sadzy w powietrzu było sporo. Jest zapisem tego czasu. Ten tytuł bardzo szybko się pojawił i został ze mną - wyjaśniła Brodka.

Z brzmieniem płyty, które artystka określa jako "mariaż popu, alternatywy i hip hopu", koresponduje  wizualna wersji płyty, którą Brodka zaprojektowała samodzielnie. Jak zdradziła, zdjęcie, które można zobaczyć na okładce, powstało w fotoautomacie na warszawskim Placu Zbawiciela. - Książeczka tej płyty jest dziergana trochę formą popalonego, pokrytego sadzą pamiętnika. Są tam zdjęcia mojego autorstwa z różnych chwil i z różnych zakątków świata. W zdjęcia ręcznie wpisane są fragmenty tekstów. Jest super wizualnym dopełnieniem tej płyty, ma swoją romantyczną formę - opisała w audycji "Między Słowami".

"Obudziła się we mnie myśl, że to nie będzie tylko ten jeden utwór"

Producentem materiału jest 1988, czyli Przemysław Jankowiak, producent i połowa nieistniejącego już duetu Syny. Po raz pierwszy współpracował z Brodką przy Hot16Challenge - ogólnopolskiej akcji muzycznej wspierającej polską służbę zdrowia w czasie pandemii. Kolejną współpracą była "Sadza", która później okazała się singlem zapowiadającym cały album.

 

- Gdy powstawała "Sadza", obudziła się we mnie myśl, że to nie będzie tylko ten jeden utwór - mówiła Brodka, zapytana o współpracę z 1988. - Pierwsze piosenki napisałam w lutym i w marcu tego roku. Płyta powstawała w jego mieszkaniu w Gdyni. Miałam tam swój pokoik, swoją leżankę, na której spałam i od początku siedzieliśmy nad tym materiałem wspólnie. On nigdy z nikim nie spędził tyle czasu w jednym pomieszczeniu, pracując nad projektem. Zamknęliśmy płytę z końcem sierpnia - opowiadała.

"Jest bardzo ciężki czas w powietrzu"

Kamil Wróblewski rozmawiał z Brodką również o wpływie pandemii i kryzysu finansowego - nie tylko na artystów, ale i na społeczeństwo. - Bardziej odczuwam u ludzi psychiczne pokłosie pandemii. Mam wrażenie, że w mediach temu wątkowi nie poświęca się uwagi. Wiele osób dopada chandra, depresja. Pandemia dotknęła cały świat. To ma potężny wpływ na ludzi i ten kryzys finansowy, który przyjdzie, jeszcze bardziej to pogłębi. Jest bardzo ciężki czas w powietrzu - stwierdziła.

Artystka zauważyła też, że muzyka i sztuka w obecnych czasach to "dobro luksusowe" - Jeżeli ma się 50 czy 100 złotych i zastanawia się, na co je wydać, koncert nie jest pierwszą potrzebą - skwitowała Monika Brodka.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM