"Jeżeli państwo coś rozdaje, to kiełbasę wyborczą". Sokół o byciu bezdomnym i lewicowej wrażliwości

- Część życia spędziłem jako bezdomny - wspominał Sokół w rozmowie z Adamem Bodnarem. Raper w audycji "BOS" mówił także m.in. o tym, kogo powinno wspierać państwo oraz o "ośmieszaniu się" lewicowej wrażliwości.
Zobacz wideo

"Spałem na schodach, a miałem pradziadka na banknotach" - rapował na swoim drugim solowym albumie "Nic" Sokół. Raper jest praprawnukiem Stanisława Wyspiańskiego, którego wizerunek - przypomnijmy - widniał przed laty na banknocie o wartości 10 000 złotych.

- Faktycznie, część życia spędziłem jako bezdomny - mówił Sokół (Wojciech Sosnowski) w TOK FM. Jak opowiadał w rozmowie z Adamem Bodnarem, "dużo tułał się po znajomych". - Spędzając czas u znajomego, myślałem: "Zasiedzieliśmy się, więc już chyba mnie wyrzuci, da mi się przekimać na  fotelu". Zdarzało mi się spać na klatce. Znalazłem nieużywaną spiżarnię, tam była mikroumywalczka, kaloryfer, a była zima - wspominał w audycji "BOS".

"Jestem wrażliwy społecznie w kwestiach, w których należy być wrażliwym"

Adam Bodnar podkreślił, że w Polsce istnieje duży problem z postrzeganiem problemu bezdomności. A jak wynika z badań przeprowadzonych przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w 2019 roku, w Polsce jest ok. 30 tys. ludzi bez stałego miejsca zamieszkania.

- Często nie mówimy bliskim ludziom, że mamy problem z bezdomnością, bo jest nam głupio. To było krępujące, zwłaszcza że pochodzę z zamożnej rodziny - mówił Sokół, zwracając uwagę na barierę wstydu, z którym mierzą się osoby bezdomne. - Przeżyłem różne momenty w życiu, jeżeli chodzi o zasobność portfela i wiem, że da się to zmienić. Oczywiście łatwiej da się stracić pieniądze, niż je zdobyć. Ale to nie jest tak, że nie da się ich zdobyć, czego staram się być przykładem - stwierdził.

Raper w wywiadach wielokrotnie powtarzał, że nie jest fanem rozdawnictwa publicznych pieniędzy. Adam Bodnar przypomniał jedną z dawniejszych wypowiedzi: "Jeżeli uważasz, że coś ci się należy od świata, jesteś spalony na starcie. Należy się tylko tym, którzy nie mają szans, są chorzy lub niesamodzielni. Tych państwo powinno wspierać".

- Jestem wrażliwy społecznie w kwestiach, w których należy być wrażliwym, czyli ludzi, którzy nie są w stanie sobie poradzić, ludzi w wyjątkowych sytuacjach życiowych, którzy wymagają pomocy państwa czy instytucji pozapaństwowych, bo państwo kuleje na każdym froncie. Dzisiaj nie liczyłbym na to państwo w żadnej sferze. Jeżeli coś rozdaje, to kiełbasę wyborczą. A to nie jest spowodowane głęboką wrażliwością społeczną - powiedział gość TOK FM.

"Nie jestem lewicowy ani prawicowy, co czyni mnie wrogiem społecznym numer jeden"

Sokół mówi o sobie, że jest "umiarkowanym socjalistą". - Jeżeli współtworzy się społeczeństwo i faktycznie są tam jednostki, które nie dadzą sobie rady bez naszego wsparcia, to oczywiście je chrońmy i wspierajmy. Ale uważam, że liczenie na to, że ktoś nam coś da, jest złe - przyznał gość audycji "BOS".

Rozmówca Adama Bodara dodał, że "nie jest fanem wielu lewicowych ruchów". - Nie jestem fanem poprawności politycznej, nie jestem fanem cancel culture. Pomimo że rozumiem lewicową wrażliwość i często się z nią zgadzam, to po prostu uważam, że sposób, w jaki to jest wykonywane - zajadłość i ślepe zapatrzenie w jakąś idee, która moim zdaniem jest totalnie wypaczona - doprowadzi do tego, że zamiast to się ugruntowywać, ośmiesza się. To samo albo jeszcze gorzej, myślę o prawicy - komentował.

Jak podkreślił, "nie kupuje zestawu poglądów". - Nie jestem lewicowy i nie jestem prawicowy, co czyni mnie wrogiem społecznym numer jeden, ponieważ nie sympatyzuję z nikim na tej planszy - podsumował Wojciech "Sokół" Sosnowski.

DOSTĘP PREMIUM