Lady Pank "bez prądu" dla MTV. "Wreszcie ktoś fantastycznie nagrał publiczność! Nadaje to fajny smak"

- Kompletnie nie wyobrażałem sobie, jak drapieżna Nirvana zabrzmi w akustyku. Kurt Cobain zaczął grać spokojnie, ale ten cały nerw, "flaki" za chwilę się pojawiły. Pomyślałem: "A jednak można! - tak frontman Lady Pank Janusz Panasewicz wspominał w TOK FM swój ulubiony koncert z serii "MTV Unplugged". Opowiedział także o tym, jak kultowy format sprawdził się w przypadku jego grupy. Płyta "Lady Pank MTV Unplugged" ukaże się 25 listopada.

MTV Unplugged to kultowy format koncertów, który pojawił się w latach 90. XX wieku i do dziś cieszy się wielką popularnością. Akustyczne koncerty zagrały światowe legendy, z których każda chciała inaczej pokazać swoje dokonania. MTV pamięta też o polskich gwiazdach. Do 12. edycji polskiej serii MTV Unplugged został zaproszony Lady Pank, czyli zespół, którego kariera trwa ponad 40 lat.

Na płycie znalazły się kultowe hity Lady Pank, znane niemal wszystkim Polakom. Oczywiście wszystkie utwory zaprezentowano w nowych aranżacjach. - Dostaliśmy propozycję i zaczęliśmy myśleć nad repertuarem. Są piosenki, które gramy są bardzo rozpoznawalne i energetyczne. Grając tyle lat, mamy sporo materiału. Chcieliśmy znaleźć takie utwory, w których się fajnie czujemy, ale też takie, które ze względu na swój charakter pasują do spokojnego grania z dodatkowymi instrumentami - opowiadał w TOK FM Janusz Panasewicz.

Gość audycji "Między Słowami" zwrócił też uwagę na realizację dźwiękową koncertu dla MTV. Jak ocenił, zarówno na filmowej wersji występu, jak i na płycie publiczność możemy usłyszeć niemal tak samo dobrze, jak sam zespół. - Wreszcie ktoś w Polsce fantastycznie nagrał publiczność! Jest to świetnie zrealizowane. Poza oklaskami słychać jakieś pojedyncze słowa, ktoś coś powie, coś krzyknie. Nadaje to koncertowi fajny smak - podkreślił Panasewicz w rozmowie z Kamilem Wróblewskim.

Janusz Panasewicz i Kamil WróblewskiJanusz Panasewicz i Kamil Wróblewski Kamil Wróblewski

Oprócz stałego składu Lady Pank, w koncercie wzięli udział muzycy sesyjni towarzyszący zespołowi na koncertach: Wojtek Olszak (fortepian), Marcin Nowakowski (saksofony) i Michał Sitarski (gitara). Zaproszono też gości specjalnych. Tomasz Organek zaśpiewał  "Sztukę latania", a Piotr Cugowski "Stację Warszawa" - w duecie z Januszem Panasewiczem i solowo jeden z najstarszych hitów Lady Pank, czyli "Minus 10 w Rio". Wybitny jazzman Bernard Maseli zagrał na wibrafonie i kalimbie; do zespołu dołączyli też wiolonczeliści z duetu Cello Brothers.

Cobain "zaczął grać spokojnie, ale ten cały nerw, "flaki" za chwilę się pojawiły"

Frontman Lady Pank zapytany o swój ulubiony koncert z serii MTV Unplugged, po chwili namysłu wskazał na Nirvanę (płytę z koncertu wydano w 1994 roku).

- Może dlatego, że kompletnie nie wyobrażałem sobie jak drapieżna, drapiąca Nirvana zabrzmi w akustyku. Było dla mnie bardzo interesujące to, jakie emocje wzbudzi u publiczności. Patrzyłem na Kurta Cobaina w tym jego wełnianym sweterku... Zaczął grać spokojnie, ale ten cały nerw, te "flaki" za chwilę się pojawiły. Pomyślałem: "A jednak można!"  - wspominał wokalista.

Okładka albumu 'Lady Pank MTV Unplugged'Okładka albumu 'Lady Pank MTV Unplugged' mat. promocyjne

"Nie miałem wakacji". Za kulisami "Dwóch takich, co ukradli Księżyc"

Dziennikarz TOK FM przyznał, że w programie koncertu Lady Pank zabrakło mu utworów z albumu "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Płyta z muzyką do filmu animowanego ukazała się w 1986 roku. 

Panasewicz wspominał kulisy powstawania tego krążka, z którego pochodzi wielki przebój Lady Pank - "Marchewkowe pole". Jak mówił gość TOK FM, wszystko zaczęło się w 1983 roku, czyli w czasie, kiedy zespół zaczął intensywnie koncertować. Muzycy krążyli więc między sceną a pokojem hotelowym. - Marzyliśmy o dwóch tygodniach wakacji, żeby odpocząć od tego wszystkiego. Wtedy dostaliśmy propozycję od dziennikarza muzycznego Lecha Nowickiego, który wtedy pracował w radiowej Trójce. Zaproponował Janowi Borysewiczowi napisanie muzyki do "Dwóch takich...". Zapytali mnie: jedziesz gdzieś? Odpowiedziałem: Jadę na Mazury na kilka dni, ale gdy będzie trzeba, przyjadę - opowiadał gość rozmówca Kamila Wróblewskiego.

Skończyło się na tym, że Janusz Pansewicz spędził urlop w studiu. - Sami ponagrywaliśmy gitary, Janek zagrał na bębnach, ponagrywał basy. Nie chcieliśmy angażować muzyków, bo myśleliśmy, że to będzie prościutkie. Później muzycy już dokooptowywali, natomiast pierwsze piosenki powstawały bardzo szybko, w ciągu dwóch tygodni. Codziennie nowy numer. Nie miałem wakacji - wspominał artysta w rozmowie z TOK FM.

Album "Lady Pank MTV Unplugged" ukaże się 25 listopada.

DOSTĘP PREMIUM