Morsowanie: Moda czy terapia? Od czego zacząć przygodę z lodowatą wodą?

Jakie to uczucie wejść po szyję do lodowatej wody? To pytanie zadaję sobie od kilku lat, obserwując rosnącą popularność różnego rodzaju form krioterapii. Sam jeszcze się nie odważyłem, ale jestem coraz bliżej zanurzenia.

– Zaczęłam cztery lata temu za namową kursantki, która przyjechała na mój zimowy obóz do Karpacza – opowiada Justyna Wojciechowska, doświadczona instruktorka jogi, właścicielka szkoły „Joga Sztuka Życia". – Pierwszego dnia powiedziała mi, że po zajęciach chce jeździć na morsowanie, i że zachęca wszystkich. Mnie dwa razy do takich eksperymentów namawiać nie trzeba, od razu się zdecydowałam.

Czy jako osoba od lat intensywnie praktykująca jogę miałam łatwiej? Pewnie tak, bo kontrola oddechu, umiejętność koncentracji pozwalały mi panować nad organizmem, dla którego pierwsze wejście do lodowatej wody było szokiem, niewątpliwie.

Jeździłyśmy do Przesieki – wspomina Justyna – gdzie jest Wodospad Podgórnej, kultowe miejsce polskich fanów kąpieli w lodowatej wodzie. Tam nawet latem woda nie przekracza 10 stopni. 

Zimna metoda Holendra 

Musi być coś niezwykłego w tym górskim, położonym na wysokości 547 m n.p.m. jeziorku i w jego otoczeniu, gdyż Przesieką zachwycił się również Wim Hof i tam, wraz z synem, zbudował swój pierwszy ośrodek WHM (Wim Hof Method).

Ten Holender ponad 20 lat temu zaczął trenować ciało i umysł, poddając swój organizm niskim temperaturom. Kąpiele w lodowatej wodzie, bieganie po śniegu, treningi oddechowe, siedząc po szyję w śniegu. By pokazać, że to działa, podejmował się bicia kolejnych rekordów. Długotrwała kąpiel w lodzie – jego rekord to 1:52:42; maraton za kołem podbiegunowym – jedynie w szortach (czas: 5:23:11); maraton na pustyni Namibii bez wypicia ani grama wody; wejście na Kilimandżaro (5895 m n.p.m.), jedynie w butach i szortach (czas 31 godz. 25 min.).

Hof próbował też w podobnym stroju zdobyć Mount Everest (8848 m n.p.m.), ale zawrócił z 7400 m n.p.m. z powodu odnowienia kontuzji stopy.

Tymi wyczynami zyskał dużą sławę wśród osób zainteresowanych samodoskonaleniem czy sportami ekstremalnymi, ale prawdziwą popularność i pieniądze przyniosły mu udział w serialu dokumentalnym dostępnym na platformie Netfilx „The Goop Lap" w reżyserii hollywoodzkiej aktorki Gwyneth Paltrow, gdzie prezentuje swoje umiejętności, oraz książka „Droga Icemana" (wydawnictwo Galaktyka 2020), która jest po części biografią, po części instruktarzem morsowania, ćwiczenia oddechu i hartowania ciała. 

Pandemia sprzyja morsowaniu 

Wybuch pandemii skierował uwagę wielu osób na budowanie odporności. Wyczuły to media, sięgając po ten temat coraz częściej w różnego rodzaju programach i artykułach.

Wzrost popularności morsowania, biegania boso po śniegu czy zimowych wyjść w góry tylko w lekkim ubraniu, a czasem nawet bez koszulki, potwierdzają ratownicy TOPR-u i GOPR-u, którzy muszą coraz częściej ruszać na ratunek nieprzygotowanym czy zaskoczonym przez warunki pogodowe turystom-morsom. Tak bywa, gdy nowa moda zatacza szerokie kręgi i próbujemy ją praktykować bez refleksji.

A przecież dobroczynny wpływ zimnej wody na układ naczyniowo sercowy jest znany od czasów starożytnych. Już Hipokrates mówił o zimnych kąpielach.

Mroźny poranek nad jeziorem AchenseeMroźny poranek nad jeziorem Achensee Materiały partnera

Kąpiele w lodowatej wodzie stosuje się też od lat w uzdrowiskach, na przykład w tych prowadzonych wg zasady Sebastiana Kneippa – katolickiego księdza, który już w połowie XIX wieku propagował hydroterapię, ziołolecznictwo, dietę warzywną i ruch.

Sylweriusz Kosiński, dr hab. lekarz anestezjolog, ratownik TOPR, współzałożyciel Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej, potwierdza, że aktywność w lodowatej wodzie jest jak najbardziej możliwa i zdrowa. Ma jednak sens, gdy będziemy trzymali się zasad:

po pierwsze powolna aklimatyzacja, po drugie znajomość podstaw fizjologii ciała i po trzecie, szczególnie na początku, wsparcie osób bardziej doświadczonych.

– Zaczynajmy od morsowania, potem bieganie na krótkie dystanse, a dopiero po kilku latach próby bicia personalnych rekordów – doradza dr Kosiński w jednym z wywiadów. – Zawsze też potrzebne odpowiednie zabezpieczenie, przygotowane ciepłe i suche ubranie, napój. 

Czy z zimnem można się oswoić? 

Są różne szkoły przygotowań, jedni przed wejściem robią intensywną rozgrzewkę, bo to dodaje energii, zwłaszcza gdy się jest z grupą. Inni nie i tych jest coraz więcej.

- Ja od dłuższego czasu nie rozgrzewam się – opowiada Justyna Wojciechowska, instruktorka jogi, od czterech lat morsująca. – Rozbieram się i od razu wchodzę do wody, koncentrując na oddechu. Lubię ten moment, gdy słyszę bicie serca. Potem odczuwam narastające ciepło. Natychmiast po wyjściu jest nawet wręcz gorąco, ale wiem, że muszę się bardzo szybko ubrać, gdyż mój organizm wychładza się błyskawicznie i czasem, gdy zamarudzę, wpadam w taki dygot, że trudno zapiąć suwak czy wciągnąć skarpetki.

Nie używam czapki, ale też nigdy nie moczę głowy, czasem mam rękawiczki na dłoniach i zawsze staram się zakładać butki neoprenowe, bo zamoczenie stopy w wodzie bliskiej zeru jest dla mnie bardzo bolesne.

Tak jak mówiłam, nie szykowałam się miesiącami do pierwszego morsowania, ale dziś każdą kąpiel pod prysznicem kończę polewaniem ciała zimną wodą, co pozwala mi utrzymać formę nawet, gdy mam dłuższą przerwę w zimnych kąpielach na świeżym powietrzu.

Pod koniec września byłam na obozie windsurfingowym na Helu, woda miała maksymalnie 14 stopni, ale dla mnie teraz to temperatura na tyle wysoka, że mogłabym spokojnie pływać.

Jedynie wiatr stanowi problem, gdy za mocno wieje. W wodzie to nie przeszkadza, ale wychodzenie bywa nieprzyjemne – przyznaje Justyna Wojciechowska.

Każdej zimowej i wczesnowiosennej grupie proponuję eksperyment z morsowaniem. Zwykle decyduje się co najmniej połowa przyjeżdżających na obóz jogi. Wspólne morsowanie ma swoje zalety, szczególnie dla początkujących. Energia grupy pomaga przełamać się. Gdy widzisz, jak inni wchodzą, tobie też jest łatwiej. Potem następuje ten strzał endorfin i to też w grupie jest mocniej odczuwalne. Wyzwala się wspólna energia, to łączy.

Ja jednak od jakiegoś czasu znajduję przyjemność w samotnym morsowaniu, jest ono bardziej medytacyjne, łatwiej i mocniej wsłuchuję się w swoje ciało, odczuwam wszystkimi zmysłami otaczającą przyrodę. Dziś znam już dokładnie kolejne stany, dopracowałam się własnej praktyki morsowania. Zaraz po wejściu wiem, że będzie ciepło, coraz cieplej, po kilku minutach, zależnie od dnia i zmęczenia organizmu, zaczyna robić się zimniej i wtedy jest to sygnał do wyjścia. Czasem, gdy jeszcze przedłużę pobyt, zaczynam odczuwać dyskomfort na granicy bólu. To nie jest przyjemne, ale po wyjściu organizm odpłaca dłuższym stanem pobudzenia. Wiem, że niektórzy wychodzą dopiero, gdy zaczynają mieć wrażenie, że robi im się słabo. Dla mnie to już za długo.

Nie polecam samotnego morsowania na start. Nim nauczymy się swojego organizmu, lepiej, by ktoś był obecny, gdy się zanurzamy. Sądzę też, że jesień to dobry czas, by zacząć. Woda dopiero się schładza i łatwiej się będzie przyzwyczaić do coraz zimniejszej – doradza Justyna Wojciechowska.

Prócz Polski udało się jej morsować w himalajskich jeziorach wysokogórskich, gdzie podczas trekkingu był to jedyny sposób na zachowanie higieny, oraz w Alpach.

Jest tam wiele miejsc przygotowywanych zimą do morsowania, jak choćby popularne Zauchensee, gdzie można popływać w lodowym przeręblu na wysokości 1300 m n.p.m., czy Fuschl am See, gdzie odbywa się tradycyjne sylwestrowe pływanie gromadzące ponad 50 śmiałków i liczną publiczność. Wielu Austriaków zażywa też zimowych kąpieli w Dunaju. Jest wygodnie, nie trafiają się już bowiem tak srogie zimy, by trzeba było rąbać przerębel. 

Zimno jest zdrowe? 

Co sprawia, że tak ekstremalne działanie nie spotyka się z krytyką lekarzy, a wręcz przeciwnie – wielu zachęca do lodowych kąpieli, jeśli nie w jeziorze czy rzece, to przynajmniej pod prysznicem. Bezpośrednia konfrontacja ciała z zimnem pozwala wyjść poza strefę lęków i komfortu

Jakie to uczucie zanurzyć się w lodowatej wodzie?Jakie to uczucie zanurzyć się w lodowatej wodzie? materiały parntera

Takie kąpiele zmniejszają bóle stawowe, łagodzą astmę oraz depresję. Morsowanie uwalnia adrenalinę i dopaminę – hormon szczęścia, a także przeciwzapalne kortykoidy wydzielane przez korę nadnerczy. Morsowanie to też forma ekstremalnej medytacji – skupienie na chwili i oddechu. Zanurzając się, musisz być tu i teraz. To oczyszcza umysł, łagodzi depresję.

Naukowcy z Cambridge wykryli ostatnio pozytywny związek między reakcją organizmu na szok zanurzenia w zimnej wodzie a białkiem, które może chronić przed chorobami zwyrodnieniowymi jak np. demencja. Również przy zaburzeniach snu lekarstwem może być regularne zanurzanie w zimnej wodzie. Pomaga w tym przyspieszony metabolizm, czyli większe zmęczenie, które ułatwia zaśnięcie.

Od wybuchu pandemii radykalnie zwiększa się liczba morsujących, tak dzieje się w wielu krajach. Ludzi zachęca potwierdzane przez lekarzy wzmocnienie układu odpornościowego. Generalnie zażywający zimowych kąpieli są stabilniejsi zdrowotnie. Ich błony śluzowe i skóra są lepiej ukrwione. A w przestrzeni nosowo gardłowej są bardzo ważne dla systemu immunologicznego komórki. 

Hipotermia, czyli gdy przesadzimy z morsowaniem 

Opiszmy jeszcze na koniec objawy hipotermii, by każdy morsujący wiedział, co może mu grozić i jakie są stadia zamarzania. Gdy wystawiamy nasz organizm na zimno, ten próbuje się bronić.

Pierwsza linia obrony organizmu przed zimnem to obkurczanie naczyń krwionośnych skóry, tkanki podskórnej i powierzchniowej warstwy mięśni. Tak powstaje bariera termiczna, która zapobiega ucieczce ciepła.

Drugą linią obrony jest uruchomienie potężnej fabryki ciepła. Zazwyczaj odbywa się to przez drżenie mięśni, dreszcze, ale można to też osiągnąć przez ruch. Jeśli się ruszamy, to przestaje nam być zimno i do pewnego momentu, aż nie zużyjemy naszych zapasów, będziemy się czuli komfortowo, a nawet możemy mieć dyskomfort związany z poceniem. Aktywność podkręca nasz silnik metaboliczny.

Jeśli nie dostarczymy nowej energii albo nie znajdziemy się w komfortowej temperaturze, nadchodzą kolejne etapy, które można już nazwać zamarzaniem.

W łagodnych stadiach hipotermii pojawia się wszechogarniające poczucie zimna, na granicy bólu (w ocenie dyskomfortu termicznego stosuje się tę samą skalę jak przy ocenie bólu).

Potem wzmożone napięcie mięśni, potężne dreszcze, parcie na mocz. Coraz wolniej oddychamy, serce też bije coraz wolniej i coraz mniej regularnie. Drżymy już tak, że nie jesteśmy w stanie niczego uchwycić, nie można sklecić zdania. Nadchodzi wyczerpanie, zaburzenia koordynacji ruchowej, apatia. Tracimy świadomość.

Zimowy krajobraz nad jeziorem Weissensee w AustriiZimowy krajobraz nad jeziorem Weissensee w Austrii Harald Eisenberger

By do tego nie dopuścić, musimy w odpowiednim momencie wyjść z wody, zakończyć bieg. Najtrudniej jest wrócić z trasy górskiego marszu, bo to wymaga czasu, którego nasz organizm może nam już nie dać. Dlatego na górskie, zimowe wędrówki w krótkim rękawie i spodenkach mogą decydować się tylko osoby z wielkim doświadczeniem i zahartowane. A i tak zawsze w plecaku powinny mieć odpowiednie ubranie.

Pamiętajmy, tylko odpowiednio zabezpieczeni możemy próbować morsowania. Oczywiście dobrze jest wcześniej zasięgnąć opinii lekarza, szczególnie gdy się ma wysokie ciśnienie.

I jak mówią doświadczeni morsujący, najtrudniejsze nie jest samo zanurzenie, ale szybkie ogarnięcie się po wyjściu z wody. Dlatego warto przygotować sobie na brzegu (lub w torbie, gdy pada śnieg) ręcznik, odpowiednio dobrane (obszerne) i ułożone ubranie oraz matę, na której będziemy mogli stanąć gołymi stopami.

Niektórzy mają jeszcze ciepły napój w termosie. Ale czy to nie nadmiar luksusu? 

Autor: Wojciech Fusek 

Krótki poradnik dla morsujących

  1. Zacznij od zimnego prysznica, przyzwyczajaj się do zimna małymi krokami.
  2. Pierwsze morsowania zacznij jesienią.
  3. Nie zanurzaj się i nie pływaj sam, gdy jesteś początkujący.
  4. Nie wskakuj do wody, najpierw zamocz stopy, potem dłonie, przemyj twarz i dopiero wejdź. Zawsze na wydechu.
  5. Pływaj z bojką, nawet gdy jest dość płytko.
  6. Nie bij rekordów, nigdy pobyt w lodowatej wodzie nie powinien być dłuższy niż 10 minut.
  7. Przed i po pływaniu utrzymuj ciepło. Wysusz się szybko i załóż ubranie (przygotuj sobie je na brzegu).
  8. Nie wykonuj ćwiczeń, forsownych marszów zaraz po pływaniu.
  9. Nie pij alkoholu przed i po morsowaniu. Jak ci zimno, wypij herbatę z imbirem.

Więcej na temat urlopu w Austrii dowiesz się na stronie www.austria.info

DOSTĘP PREMIUM