Głośne milczenie Agaty Dudy. "To nie Pierwsza Dama, to po prostu pani prezydentowa"

- Pierwsza Dama nie może milczeć, a nasza prezydentowa cały swój czas rozmieniła na drobne - mówi o Agacie Dudzie dr Janusz Sibora. U progu nowej kampanii małżonka prezydenta znów staje w świetle reflektorów, których przez całą prezydenturę unikała jak ognia. Dlaczego? - Nie wierzę, że nie było żadnej ingerencji zewnętrznej - mówi ekspert ds. wizerunku.
Zobacz wideo

Po blisko pięciu latach o Agacie Kornhauser-Dudzie znów robi się głośno. Tym razem jednak to nie ona zwraca się do prezesa PiS (słynne "ja się pana nie boję"), lecz Jarosław Kaczyński mówi o niej. Na konwencji inaugurującej kampanię Andrzeja Dudy prezes podkreśla, że to właśnie żona prezydenta jest jednym z jego największych atutów. Tłum reaguje bardzo entuzjastycznie. Wstaje, bije brawa, skanduje: "Agata, Agata". 

Rolę swej małżonki podkreśla także sam Andrzej Duda. - To już 25 lat, jak Agata ze mną wytrzymuje. Jestem jej za to bardzo wdzięczny, za nieustające wsparcie - mówi. Wszak wyborcza konwencja zbiega się z rocznicą ślubu prezydenckiej pary. Znów oklaski i entuzjastyczne okrzyki.

- Cóż, jeśli chodzi o wizerunkową sytuację, to trudno powiedzieć, by pani Agata Duda była dla prezydenta wsparciem. Raczej nie było jej wcale - stwierdza dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku. Ponowne eksponowanie małżonki w kampanii nazywa jako "nagłe wyciąganie z kapelusza" i mówi krótko: "Wyszło to trochę kabaretowo".

Głośne milczenie

Od początku kadencji Andrzeja Dudy Pierwsza Dama nie udzieliła ani jednego wywiadu dla dziennikarzy. Konsekwentnie unikała mediów, w ogóle rzadko zabierała głos w publicznych sprawach, choć nierzadko była o to proszona.

Jesienią 2016 roku, kiedy przez całą Polskę przechodziły tzw. czarne protesty przeciwko zaostrzaniu ustawy aborcyjnej - kobiety apelowały do prezydentowej o wsparcie. "Agato - powiedź coś" - pisały na swych na transparentach. Bez skutku. Podobnie w kwietniu ubiegłego roku, przy okazji ogólnopolskiego strajku nauczycieli. Do Agaty Dudy - także nauczycielki - zwrócili się wtedy koledzy z II LO im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, w którym uczyła języka niemieckiego. W skierowanym do niej liście nie kryli rozczarowania "brakiem solidaryzmu prezydentowej ze środowiskiem nauczycielskim, "z którego się wywodzi i do którego tak często deklaruje swoje przywiązanie". I co? Cisza.

Przez moment wydawało się, że pewnym przełomem będzie sejmowy protest osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Agata Duda - choć późno, bo dopiero 17. dnia - pojawiła się w parlamencie i usiadła z demonstrującymi do rozmów. Spotkanie było zamknięte dla mediów, a po jego zakończeniu pani prezydentowa szybkim krokiem opuściła gmach Sejmu, nie udzielając żadnych komentarzy.

- Bardzo się wtedy cieszyliśmy, bo mieliśmy duże nadzieje związane z tym spotkaniem. Niektóre osoby biegły na nie prosto spod prysznica - wspomina Iwona Hartwich, matka niepełnosprawnego Kuby, obecnie posłanka Koalicji Obywatelskiej. Na pytanie, czy rozmowa z Agatą Dudą przyniosła jakikolwiek efekt, odpowiada krótko: "Żadnego". - Było nam smutno, że nie pojawiła się inicjatywa żadnego kolejnego spotkania. Bo rozumiem, że tam na miejscu pani prezydentowa nie mogła czegoś zadeklarować albo po prostu pewnych rzeczy nie wiedziała. Ale mogła jednak powiedzieć: "sprawdzę, spotkamy się za jakiś czas i coś ustalimy". A tak się nie stało - dodaje.

- Pierwsza Dama nie może milczeć - mówi stanowczo dr Janusz Sibora, badacz dziejów dyplomacji i protokołu dyplomatycznego, przywołując słowa z pamiętników Hilary Clinton, w których jeden z rozdziałów zatytułowano stwierdzeniem: "Milczenie nie jest naszym językiem". - Niestety przez cztery lata pani prezydentowa [Agata Duda] ten skarb, jaki miała, rozmieniła na drobne. A szkoda - dodaje.

Oprócz wspomnianych strajków i protestów, Sibora dziwi się, dlaczego Agata Duda nie zabrała głosu na przykład w kwestii ekologii i kryzysu klimatycznego. - W Polsce była przecież Greta Thunberg, nawet dwa razy: na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach i teraz, niedawno, kiedy spotkała się z górnikami. Dlaczego nie spotkała się z nią panią prezydentową? - zastanawia się.

Działanie "po cichu"

Wbrew tym głosom, wykaz aktywności Agaty Dudy na stronie internetowej kancelarii prezydenta jest dość bogaty. Prezydentowa praktycznie każdego dnia spotyka się m.in. z seniorami, uczniami, przedstawicielami organizacji pozarządowych. Odwiedza hospicja, szpitale czy szkoły specjalne. Tylko w minionym tygodniu odwiedziła m.in. mokotowską Kawiarnię Dobroczynną (której dochód przeznaczany jest na wsparcie dzieci i młodzieży), a także zaprosiła do Pałacu Prezydenckiego podopiecznych Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Po trzech latach kadencji kancelaria przygotowała kompleksowe podsumowanie aktywności Pierwszej Damy. Jak wyliczono, Agata Duda odbyła w tym czasie 150 indywidualnych wizyt krajowych, 42 wizyty zagraniczne, 135 spotkań w Pałacu Prezydenckim, a oprócz tego wystosowała 118 listów okolicznościowych, wsparła ponad 90 inicjatyw charytatywnych, a 227 objęła honorowym Patronatem Pierwszej Damy. O podobne zestawienie poprosiliśmy kancelarię teraz - po blisko pięciu latach urzędowania. Biuro prasowe odpowiedziało nam jednak, że "Kancelaria Prezydenta nie jest zobligowana żadnymi przepisami do przygotowywania tego typu informacji". Podkreślono też, że "z własnej inicjatywy" przygotowywane są roczne zestawienia i że podsumowanie piątego roku "znajdzie się na stronie w stosownym terminie".

- Być może pani prezydentowa robi fantastyczne rzeczy. I pewnie tak jest, ale żyjemy w czasach, gdzie jak czegoś nie ma w mediach czy w internecie, to po prostu nie istnieje - mówi dr Mirosław Oczkoś. W jego ocenie działanie "po cichu" zawęża pole manewru w byciu aktywną prezydentową. - Widać, że pani Agata Duda ewidentnie stroni od polityki. To wygląda trochę tak, jakby bardzo nie chciała uczestniczyć w tym całym zgiełku, a jednak w Polsce prezydent jest osobą publiczną, Pierwsza Dama także. Dlatego uważam, że powinna jakoś zdefiniować swoją rolę - ocenia dalej Oczkoś. Nadmienia przy tym, że działaniem "po cichu" pani prezydentowa daje "pożywkę" złośliwcom, którzy twierdzą, iż jest jedynie "rodzajem paprotki" u boku prezydenta.

Nawet sam Andrzej Duda w przeprowadzonym niedawno wywiadzie dla "Wprost" przyznał, że wolałby, aby jego małżonka była w większym stopniu obecna w środkach masowego przekazu. - Wydaje mi się, że większa obecność mojej żony w mediach mogłaby pomóc tym, którym ona pomaga. Jednak jest ona wielką indywidualistką i mocno trzyma się swoich zasad. Bardzo to szanuję - ocenił prezydent.

"To nie Pierwsza Dama. To pani prezydentowa"

Mniej wyrozumiały jest dr Janusz Sibora. Historyk dyplomacji przyznaje, że w ogóle nie określa Agaty Dudy mianem Pierwszej Damy, lecz mówi o niej po prostu - pani prezydentowa.

- Pierwsza Dama to instytucja. Jest działaczką, realizuje pewne programy społeczne. Stoi u boku męża, ale nie stoi bezczynnie - wskazuje. Jako przykład jednej z bardzo aktywnych Pierwszych Dam podaje Eleanor Roosevelt. - Była kobietą spełnioną, miała własne firmy, którymi kierowała i nie czekała na to, co mąż jej zaoferuje. Poza tym nawiązała kontakt z mediami, organizowała własne konferencje prasowe. Miała też pogadanki w radiu, w których po prostu rozmawiała z Amerykankami - wylicza.

Ekspert wspomina też Michelle Obamę i jej programy społeczne dotyczące na przykład zdrowego żywienia czy walki z otyłością (słynne "Let's Move!"). - Proszę wymienić mi choć jeden duży program, który realizuje nasza prezydentowa - mówi dr Sibora. I dodaje: "nie ma takiego".

Dr Sibora wskazuje jednak, że jeśli chodzi o niedefiniowanie Agaty Dudy mianem Pierwszej Damy, to "czarę goryczy" przelał incydent z września 2018 roku. Będąc w Nowym Jorku, przy okazji posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ, para prezydencka natknęła się na grupę Polaków skandujących hasła "konstytucja" i "marionetka". Agata Duda - po wyjściu z limuzyny zaczęła nietypowo wymachiwać rękami i wykonywać ruchy przypominające taniec.

- Nie znam żadnego porównywalnego przypadku, aby jakaś żona prezydenta zachowała się w ten sposób na świecie - ocenia dr Sibora, po czym przypomina jednak sytuację z udziałem żony prezydenta Izraela Benjamina Netanjahu - Sary, która podczas wizyty na Ukrainie wyrzuciła na ziemię podany jej powitalny kawałek chleba. - Ale to są jednak przypadki, o których przykro mówić i o których wolałoby się zapomnieć - przyznaje nasz rozmówca.

Ja się pana (nie)boję ?

Dość cichej publicznej aktywności Agaty Dudy początkowo raczej nikt się nie spodziewał. Za prezydentową do dziś ciągną się słynne słowa z poprzedniej kampanii jej męża - kiedy jeszcze jako pretendentka do tytułu Pierwszej Damy powiedziała do Jarosława Kaczyńskiego: "Nie wiem, dlaczego nasi przeciwnicy są tacy strachliwi. Z całym szacunkiem, panie prezesie, ja się pana nie boję".

Wydawało się wówczas, że jest zdecydowaną i konkretną kobietą. - Ja myślę, że ona w rzeczywistości taka właśnie jest. Widać też, że jest bardzo inteligentna - mówi dr Mirosław Oczkoś. - Natomiast po tym wyskoku z "Ja się pana nie boję" nastąpiły prawdopodobnie takie tarcia i naciski na jej męża, że pani prezydentowa uniosła się honorem i powiedziała: "Dobra, to rób co chcesz, ja się nie będę odzywała" - komentuje dalej ekspert ds. wizerunku.

Zdaniem Oczkosia, to przemówienie Agaty Dudy było wtedy "bardzo mocne". - I po czymś takim powinniśmy zobaczyć albo jeszcze mocniejsze wystąpienia, albo - w ostateczności - w ogóle "jakieś". Natomiast tu okazało się, że jest zupełna cisza. To pokazuje, że coś musiało się zadziać. Nie wierzę, że nie było żadnej ingerencji zewnętrznej - mówi.

Co więcej, zdaniem eksperta, gdyby relacje między najważniejszymi osobami w naszym kraju wyglądały nieco inaczej niż obecnie - to byłaby zupełnie inna prezydentura i zupełnie inna Agata Duda.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Serwis informacyjny

Komentarze (181)
Agata Duda - jaką jest Pierwszą Damą? "To po prostu pani prezydentowa"
Zaloguj się
  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 46 razy 40

    Dama czasami musi milczeć, zwłaszcza gdy swój własny gust wystawia codziennie na widok publiczny.
    To bywa krępujące, szczególnie w przypadku wystawiania na widok publiczny swojego wyboru sprzed wielu lat.

  • getz54

    Oceniono 36 razy 28

    Chociaz raz Dudek powiedział prawdę mówiąc, ,,to juz 25 lat jak Agata ze mną wytrzymuje. Ma rację, to heroizm z jej strony. Ten chodzący obciach o skłonnościach pedofilskich, musi byc bezustannie pilnowany. Moze nie całuje się z psami jak oberminister Mariusz Kamiński (nie mylic z Bronisławem Kamińskim), ale nawet na spacerze nagle znikał zonie, ...... bo poszedł odlac się do bramy po prostu. Albo zgubił się korpusowi dyplomatycznemu i wtargnął do gabinetu owalnego zrobic sobie selfie z biurkiem prezydenta USA. Widzieliśmy to wszyscy, jak zona ciągnie go silnie za rękaw i błaga, przestań, Adrian przestań proszę, kończ juz, a on w sali gimnastycznej jakiejś prowincjonalnej szkoły, wypełnionej małymi dzecmi, mocno podniecony nakręca się coraz bardziej, krzyczy histerycznie, o zamykaniu sędziów, o reformie sądownictwa, itp. Gdy wszyscy pilnujący jego przez cały dzień zasypiają zmęczeni, on o 3.00 nad ranem siada do komputera i staje się wreszcie sobą. .... cześc leśne ruchadło,
    to ja Endrju, mam 14 lat, .....to ty tłusta foczko ? Całuje cię mocno, wiesz kto ? Twój prezydent, Adrian. Jak tylko mąz dostał robotę na 4 lata w Warszawie, Agata nie wyjezdzała z Krakowa, czas spędzała z córką, chciała odpocząc od wstydu jaki jej przynosił nieco ocięzały umysłowo małzonek. W końcu uległa, zeby Adrian nie skompromitował rodziny do końca. Wstydu w kazdym razie Polsce pierwsza dama nie przyniosła, bohaterką tabloidów nigdy nie była, ubierała się gustownie i z klasą, budząc byc moze zazdrośc partyjnych kolezanek męza,
    Pawłowicz, Kępy, Mazurek, Gosiewskiej. Uczciwie by było więc w tej kampanii zostawic ją w spokoju. Nie zasłuzyła na hejt i obelgi.

  • zgryz3

    Oceniono 28 razy 24

    "prezes podkreśla, że to właśnie żona prezydenta jest jednym z jego największych atutów".

    Trudno o wymowniejszą definicję zera.

  • bombadilwlocie

    Oceniono 24 razy 20

    Panią Prezydentową wywołał z otchłani niebytu Prezes Polski, oświadczając na wiecu wyborczym Prezydenta, ku zdumieniu zebranych, że posiada on żonę.A ponieważ to jego największy atut, musiała się pokazać. I oto jest.

  • bihepi

    Oceniono 21 razy 17

    "Głośne milczenie Agaty Dudy...."
    Ale przecież Dudyń rzekł: "Nie będą nam w obcych językach narzucali..."
    A ona milczy.
    Niby, milczy po niemiecku, ale zawsze.

  • 43elvis

    Oceniono 20 razy 16

    jakoś wytrzymuje a co ma robić?bachory uczyć tego germańskiego?Po za tym jak wrócić do koleżanek ze szkoły których nie chciała nawet jednym słowem pocieszyć.Teraz nie ma czasu bo trzeba zacząć pakowanie.

  • jael53

    Oceniono 20 razy 16

    W porównaniu z mężem ma dwa atuty: nic nie powiedziała i niczego nie podpisała. Taka dama negatywna.

  • Jan Kot

    Oceniono 21 razy 15

    Na zdjęciu. Miernota i Niemota.

  • antipatico

    Oceniono 19 razy 15

    Jak to cudownie! Pani Agata wróci i przytuli sponiewieraną Polskę do swojego troskliwego łona.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX