Ukraińska "Niewolnica Isaura" podbiła serca Polaków. "Nie do porównania z 'Koroną królów'"

- Dla porównania obejrzałam inny hit TVP, czyli "Koronę królów". Nie do porównania są chociażby dekoracje czy scenariusz. Mój niepokój był zbędny - na antenie TOK FM powiedziała dr Olena Babakova, dziennikarka specjalizująca się w relacjach polsko-ukraińskich, która w TOK FM opowiadała o serialu "Zniewolona", który podbił serca polskich widzów.
Zobacz wideo

W Telewizji Polskiej kończy się emisja drugiego sezonu serialu "Zniewolona". To ukraińska produkcja opowiadająca historię młodej, pięknej i wykształconej dziewczyny Karieriny Wierbickajej (w tej roli Katerina Kowalczuk), która zabiega o odzyskanie wolności. Akcja serialu rozgrywa się w XIX wieku. 

Serial cieszy się w Polsce ogromną popularnością, gromadząc przed telewizorami nawet 3,5 mln widzów. 

- Mówi się, że to ukraińska "Niewolnica Isaura", bo pomysł jest podobny. Kobieta chłopka, mamy do czynienia z pańszczyzną, czyli w tym sensie niewolnica. Piękna i wychowana na szlachciankę, umie grać na pianinie i zna języki. To mniej lub bardziej bliski rzeczywistości obraz tamtych czasów - opisywała prowadzące audycję red. Agnieszka Lichnerowicz

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:


- Na Ukrainie serial jest popularny, ale nie był jakąś sensacją, nie był wszędzie ani na ustach wszystkich - stwierdziła w TOK FM dr Olena Babakova, dziennikarka specjalizująca się w relacjach polsko-ukraińskich. Jak dodaje, obejrzała serial "z ciekawości, żeby zobaczyć, co w nim jest". - Brałam się za to z poczuciem lekkiego niepokoju. Myślałam, że [skoro] Polakom podoba się jakaś ukraińska sielanka z XIX wieku, to że to będzie jakaś pańska polska rodzina, chłopki, niewolnicy, polski pan. Nie jest to "House of cards" czy "Gra o tron", ale to w swoim gatunku to jest przyzwoicie zrobiona produkcja - przyznała. 

Dziennikarka powiedziała, że dla porównania obejrzała też inną produkcję TVP, czyli "Koronę królów".

- Nie do porównania chociażby dekoracje czy scenariusz. Mój niepokój był zbędny. Może nie zakochałam się w filmie, ale zażenowania zdecydowania nie czułam - dodała Babakova.

Stwierdziła również, że ukraiński użytkownik telewizji czy mediów społecznościowych jest o wiele bardziej wymagający niż użytkownik polski. Dlatego serial "Zniewolona" jest - jak oceniła - zrobiony na bardzo przyzwoitym poziomie. - To jak w Polsce media czy biznes prowadzą swojego Instagrama czy Facebooka, to przepraszam bardzo, ale w porównaniu do rynku ukraińskiego, a tym bardziej rosyjskiego, to jest amatorszczyzna - podsumowała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM