Perfekcjoniści (nie) są najlepszymi pracownikami. I inne mity na temat pracy [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Czy praca w domu obniża wydajność? Czy obserwacja ze strony szefa ją podnosi? Czy podwyżka jest zawsze najlepszą motywacją? Z tymi i innymi mitami dotyczącymi pracy rozprawiają się autorzy książki "Mity pracy. Dlaczego Twoja firma stoi w miejscu?", Ian MacRae oraz Adrian Furnham. Poniżej publikujemy fragment.
Zobacz wideo

O tych, i innych mitach dotyczących pracy opowiada Zuzannie Piechowicz dr Piotr Toczyski: psycholog i socjolog, kierownik zakładu socjologii mediów i komunikacji społecznej Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Posłuchaj podcastu "Dobra praca":

Publikujemy fragment książki "Mity pracy. Dlaczego Twoja firma stoi w miejscu?" autorstwa Iana MacRae oraz Adriana Furnhama, przetłumaczonej przez Jesiona Kowala, a wydanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN.

Mit 17

Perfekcjoniści są najlepszymi pracownikami

Perfekcjonizm może być darem lub przekleństwem.

Wstęp

Perfekcjonizm, jak się wydaje, to cecha godna podziwu. Często widzimy przykłady perfekcjonizmu u odnoszących sukces sportowców, biznesmenów, polityków czy internautów obecnych na portalach społecznościowych. Świat online dobrze się nadaje do kreowania idealnego wizerunku osoby lub firmy za pomocą uważnie dobranych, podrasowanych i odpowiednio zaprezentowanych materiałów.

Większym wyzwaniem może być stworzenie takiego obrazu w miejscu pracy, gdzie pomyłki i błędy popełniane są codziennie na oczach kolegów, koleżanek i szefów. Są tacy, którzy skłaniają się ku perfekcjonizmowi, inni zaś wydają się zaliczać wpadkę za wpadką.

Byłoby miło być ideałem, prawda? Może gdyby się dało. A co z byciem perfekcjonistą? Na przykład, opisując swój charakter, Serena Williams stwierdziła: "Łatwo wpadam w złość i jestem perfekcjonistką". A przecież jest jedną z najlepszych tenisistek świata, pnie się coraz wyżej w księgach rekordów ze swymi dwudziestoma trzema tytułami mistrzyni Wielkiego Szlema (Mirza, 2017).

Łatwo jest podziwiać perfekcjonistów, gdy odnoszą sukcesy, ale czy jest to naprawdę tak bardzo pożądana cecha u pracowników? Jeśli odpowiednio z niej korzystać i kierować ją na właściwe tory, może zaowocować wysokimi standardami, nieskalanym wywiązywaniem się z obowiązków i fantastycznymi rezultatami. Ale jeśli zbacza na manowce (a zbacza często), może stać się psychiczną kulą u nogi i zarzewiem konfliktu z innymi; może prowadzić do nieterminowości oraz głębokiego poczucia nieszczęścia. Czy powinniśmy postrzegać perfekcjonistów jako osoby ze zdrowym pędem do osiągnięć, czy wprost przeciwnie - jako ludzi autodestrukcyjnych, którzy zbyt wiele od siebie wymagają?

Perfekcjonizm może być i pozytywny, i negatywny. Mamy typ czepialski, który szuka dziury w całym. A przecież mówimy o idealnych wakacjach, idealnie przyrządzonym daniu, wykrzykujemy zachwyceni: "Idealnie!". Z pewnością zatem osoby, które starają się osiągnąć ten poziom w kuchni, fabryce, studio czy biurze, są godne podziwu i warto je mieć na pokładzie?

Kłopoty z perfekcjonizmem

Dla perfekcjonistów priorytetem i celem starań jest doskonałość. Usiłują oni realizować zamiary ważne dla nich samych i ich pracy. W większości miejsc pracy uważa się, że perfekcjonizm jest celem dla zwykłego pracownika - że jest to coś, do czego można zachęcać. Kto sumienny i komu zawsze idzie dobrze, kto wykonuje najlepszą pracę, ten jest faktycznie bardzo wartościowym pracownikiem. Nie dość, że ma wysokie standardy, to często przewyższają one standardy współpracowników, a nawet szefostwa. Kogoś takiego zwykle nie trzeba motywować do wykonywania swej pracy jak najlepiej, ponieważ jest to obowiązek, który taka osoba nakłada sama sobie. Gdy idzie to w parze z umiejętnościami i stabilnością, perfekcjoniści potrafią osiągać, powinni osiągać i faktycznie osiągają wyjątkowe wyżyny. W czym wobec tego tkwi problem?

Zwróćmy uwagę, że jednym z głównych warunków osiągnięcia optymalnej wydajności jest stabilność. [Przy jej braku] jasno i wyraźnie widać upiorną stronę perfekcjonizmu. W swej najgorszej odsłonie popycha on perfekcjonistów do osiągnięcia doskonałości, nie pozostawiając miejsca na wahania, zbaczania z kursu czy niekonsekwencje. Tacy ludzie stają się przez to przewrażliwieni na każdą wyimaginowaną bądź realną niedoskonałość, słabość czy wadę. Są skłonni uważać, że sympatia i aprobata innych zależy wyłącznie od ich własnej perfekcji. Gdy nie czują, że wykonali pracę idealnie (a to udaje im się rzadko), stają się zalęknieni, drażliwi, nieszczęśliwi lub źli.

W pracy perfekcjonizm może być siłą lub słabością. Nawet jeśli ktoś taki jest pracownikiem wysokoefektywnym (top performer), i tak jest skłonny do odczuwania porażki, ponieważ cel często bywa ustawiany poza zasięgiem, a miarą sukcesu dla tej osoby nie jest rzeczywisty wynik, lecz to, co powinna osiągnąć. Perfekcjonizm stwarza wiele problemów; oto trzy, które pojawiają się najczęściej. Po pierwsze, trudności z miarą i obiektywną oceną wykonanej pracy; po drugie, zaniżanie subiektywnego poczucia dobrze spełnionego obowiązku przez obniżenie poziomu satysfakcji z pracy; po trzecie, stwarzanie konfliktów międzyludzkich i utrudnianie wykonywania obowiązków w zespole.

1. Kłopoty ze spełnianiem obowiązków

Jak wspominaliśmy wcześniej, w niektórych sytuacjach perfekcjonizm może być efektywny. Ale gdy usunie się komuś stabilny grunt pod nogami i dorzuci nieoczekiwane wyzwanie - kłótnia z kolegą lub koleżanką plus jakakolwiek inna pomniejsza przyczyna stresu - i może to wypchnąć perfekcjonistę z bezpiecznej orbity. Wielu ludzi o tej charakterystyce potrafi ześlizgnąć się w chaos dzięki najmniejszym problemom, co wywołuje zachowania i emocje, które przynosząc skutki odwrotne do zamierzonych, uniemożliwiają powrót na właściwe tory i pracę nad bieżącym zadaniem.

Perfekcjoniści i perfekcjonistki mają również tendencję do niezdecydowania i zaskakująco często nie dotrzymują terminów. Jeśli nic nigdy nie jest wystarczająco dobre, to skąd można wiedzieć, że nie trzeba już nad tym pracować? Im więcej dostają czasu, tym więcej będą go zużywać na obsesyjne przypatrywanie się i poprawianie szczegółów, nawet tych nieważnych. W przypadku perfekcjonisty lęk o jakość gotowego projektu może okazać się silniejszy niż potrzeba zdania go na czas. Człowiek taki może zdecydować oddać pracę później, niż należy, lub nawet nie oddać jej wcale, zamiast pozwolić, by inni zobaczyli coś, co w jego oczach nie spełnia standardów jakości (nawet jeśli faktycznie jakość nie podlega dyskusji).

Nie obejmuje to wszystkich perfekcjonistów. Przy odpowiednim radzeniu sobie ze stresem, odrobinie samoświadomości i w zaufanym towarzystwie perfekcjoniści potrafią wyśmienicie sobie radzić.

2. Obniżanie poziomu satysfakcji

Pierwszym problemem jest przejmowanie się pomyłkami, co odzwierciedla negatywny stosunek do samego popełniania pomyłek, [to jest] tendencję do postrzegania ich jako równoznacznych z porażką oraz skłonność do twierdzenia, że w wyniku porażki straci się szacunek otoczenia ("jeśli się pomylę, ludzie pewnie będą mieć o mnie złe zdanie", "pomyłki powinny mnie martwić"). Po drugie, kwestia ustanowienia samemu sobie wysokich standardów oraz ich znaczenie dla samooceny ("jeśli nie ustawię sobie poprzeczki jak najwyżej, skończę jako osoba niewiele warta", "nie cierpię nie być najlepszy"). Trzecia sprawa to oczekiwania rodziców - perfekcjoniści są skłonni sądzić, że rodzice wyznaczyli im bardzo wysokie cele ("moi rodzice spodziewali się po mnie jak najlepszych wyników", "moi rodzice chcieli, bym była we wszystkim najlepsza"). Po czwarte, problemem jest postrzeganie rodziców jako nazbyt krytycznych ("jako dziecko byłem karany, jeśli zrobiłem coś niedoskonale", "zawsze uważałam, że nie potrafię spełnić rodzicielskich oczekiwań").

Kolejną cechą charakterystyczną jest tendencja do wątpienia w swoje działania, co odzwierciedla skalę zwątpienia we własne możliwości wykonania zadania. I wreszcie, nadmierna waga, jaką perfekcjoniści potrafią przywiązywać do porządku i zorganizowania ("uporządkowanie jest dla mnie bardzo ważne", "staram się być osobą schludną i zorganizowaną").

Patologiczni perfekcjoniści są i nieszczęśliwi, i nieproduktywni. Najczęściej charakteryzują się niską samooceną, bowiem czują, że są nieudacznikami. Straszy ich duch poczucia winy oraz jego kompani: samooskarżenie i poczucie wstydu. Osoby te łatwo wpadają w bezwład, często brakuje im motywacji. A gdy już działają, działają kompulsywnie, obsesyjnie i nieustępliwie.

3. Stwarzanie wyzwań interpersonalnych

Typ perfekcjonisty mierzy się ze standardami, które sam ustanowił. Jeśli standardy te są nierozsądne, może to doprowadzić do konfliktu.

Perfekcjoniści zazwyczaj przypisują wielką wartość opiniom innych, a zwłaszcza opiniom menedżerów szczebla podstawowego lub starszej kadry zarządzającej. Potrafią ustawić sobie poprzeczkę dużo wyżej, niż dyktuje rozsądek, a potem czuć się, jakby sprawiali innym zawód. Niezależnie od tego, czy perfekcjonizm bierze się z pragnienia, by wykonać coś jak najlepiej, czy z pragnienia, by przypodobać się innym, to ostatnie często rozprasza uwagę i jest raczej źródłem stresu niż zaletą.

Praca z szefami perfekcjonistami może być szalenie frustrującym i demotywującym doświadczeniem. Mogą być wiecznie niezadowoleni z naszej pracy, wiecznie wytykać nam błędy, choćby te najmniejsze. Potrafią inspirować, ale często czują się sfrustrowani w roli lidera czy menedżera, bo uważają, że sami byliby w stanie wykonać obowiązki innych lepiej. Częstokroć zbaczają z kursu, zajmują się detalami i zapominają, że liczy się całokształt.

Wnioski

Kiedy widzimy kogoś, kto wydaje się doskonały, lub frustruje nas perfekcjonista w biurze, odpowiedniejszą reakcją niż zazdrość może być empatia. Ludzi tych często gna strach przed dezaprobatą innych czy popełnieniem błędu. To zaś często prowadzi ich przez pochyły cykl nierealistycznych celów, których nie realizują, co owocuje lękiem i depresją, a potem zmniejszoną zdolnością radzenia sobie z bardziej realistycznymi celami. To oznacza, że perfekcjoniści niekoniecznie są najlepszymi pracownikami, co odzwierciedla tytuł artykułu Neville’a w "Forbesie" (2013): Perfectionism is the enemy of everything (Perfekcjonizm to wróg wszystkiego).

Perfekcjonizm może być darem lub wyrokiem. Nie ma nic złego w ustanawianiu wysokich standardów, lecz powinny one być realistyczne. Tak jak wszystkim innym, także perfekcjonistom potrzebne są pomoc i wsparcie. Bycie człowiekiem jest okej, bycie nadczłowiekiem jednak jest niemożliwe.

Nie ma nic złego w byciu odpowiedzialnym za część sukcesu zespołu, nawet jeśli nie jest to część największa.

A ci, którzy kreują obraz ideału, bynajmniej idealni nie są, choćby zapisano im na skali tego czy owego sukcesu nie wiadomo ile punktów.

DOSTĘP PREMIUM