Na chińskiej prowincji jesteś niewidzialny? "To świat, którego nie potrafimy zrozumieć do końca"

- W Chinach nie mamy internetu, jaki znamy, nie mamy GPS-u, nie mamy właściwie dostępu do maili. Jesteśmy kompletnie odcięci od tego sposobu komunikowania się, do jakiego przywykliśmy - mówi Grzegorz Kapla, autor książki "Chiny bez wzajemności".
Zobacz wideo

Grzegorz Kapla pisarz i podróżnik, który wydał książkę opisującą jego podróż do Chin, zdradził w TOK FM, że podczas wyprawy musiał nauczyć się zupełnie nowego sposobu komunikacji. - Przywykliśmy do kontaktowania się ze światem za pomocą internetu. Obserwujemy świat na ekranach smartfonów. Fotografujemy, nieustannie sprawdzamy, gdzie jesteśmy, tweetujemy, opowiadamy znajomym o tym, co przeżywamy, wysyłamy im zdjęcia tego, co jemy. Smartfon potrafi przecież rozpoznać nawet muzykę - mówił Kapla. Tymczasem w czasie podróży po Chinach z większością przyzwyczajeń musiał się pożegnać.

- Smartfon... nie potrafi niczego. Wszystkie te funkcje, które wydają nam się oczywiste, są tam wyłączone. Nie z przyczyn politycznych, tylko dlatego, że rząd chiński nie chciał się dzielić z wielkimi korporacjami zyskami z reklam, więc ma własny internet - wyjaśnił gość Przemysława Iwańczyka.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Podróżowanie po Państwie Środka (bez możliwości "podpierania się" tym, co oferują smartfony) to szczególne wyzwanie dla tych, którzy nie znają języka chińskiego.

- Nie potrafię czytać ani mówić po chińsku. Nie potrafię z nikim się porozumieć, nikt nie patrzy mi w oczy. Nikt nie pozwala mi się dotknąć, zatrzymać - wspominał Kapla. I przyznał, że obawiał się tego, iż te reakcje kierowane były właśnie do niego - obcego. Nie jest więc przypadkiem, że jeden z fragmentów opisu jego książki brzmi: "Na chińskiej prowincji jesteś niewidzialny. Jakbyś nie istniał. Kiedy masz złamane serce, czujesz się dokładnie tak samo".

- Kiedy już się uda przeniknąć przez tę skorupę, okazuje się, że Chińczycy wychowani jako jedynacy i nauczeni tego, że nie należy naruszać strefy komfortu drugiego człowieka, reagują na mnie tak... jak zwykle na świat. Pozwalają, aby ten świat przepływał obok – opowiadał podróżnik, podkreślając, że gdyby nie nauczył się zatrzymywać ludzi, to by się tylko mijali.

Grzegorz Kapla wyjaśniał, że w jego książce nie znajdziemy typowych dla przewodników porad, gdzie pojechać, co zjeść, co zobaczyć, bo on sam uważa się bardziej za pisarza w podróży niż podróżnika, który pisze. - To jest książka raczej o samotności podróżowania w świecie, o którym wiemy, że nie potrafimy go zrozumieć ani przeniknąć do końca - mówił w TOK FM.

Podróżnik opowiedział też o jednym z najbardziej egzotycznych spotkań, które miał w Chinach. - Byłem w parku narodowym, wchodzę po wysokich schodach i z tego wysiłku zakląłem po polsku, po czym ktoś mi odpowiedział po polsku – mówił Kapla, wyjaśniając, że był to Chińczyk, który uczy się polskiego. Dla Pekinu Polska jest krajem istotnym z punktu widzenia współpracy, dlatego chińskie władze przygotowują kadry, które będą mogły do Polski jechać i pracować.

DOSTĘP PREMIUM