Sinead O'Connor. "Byłam zachwycona. Wyglądałam jak obcy. Jak ze Star Treka" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Wśliznęłam się na jego czerwony fotel i ogłosiłam: "Chcę wyglądać jak chłopiec". Kiedy dotarło do niego, co dokładnie mam na myśli - ponieważ nie mówiłam słowa po grecku, zostało mu to objaśnione za pomocą gestów, które, jak mi się wydaje, mogły go z początku skonfundować - rzucił się do wiszącego na ścianie telefonu, może po to, żeby zadzwonić do właściciela, a łzy zaczynały się zbierać w jego oczach - pisze we wspomnieniach Sinead O'Connor, piosenkarka.

"Wspomnienia. Sinead O'Connor" to książka pełna emocji i próba rozliczenia się z własnymi demonami, opowiedziana szczerze od traum z dzieciństwa, przez kontrowersyjne występy, po zaskakujące życiowe decyzje.

Fragment książki "Wspomnienia. Sinead O'Connor":

"Ogolenie głowy"

Nigel jest totalnym nudziarzem, jak to każdy o imieniu Nigel. Zaprosili mnie z Chrisem do Ensign kilka dni wcześniej. Jadłam z nimi lunch u Khana i jakoś w połowie Nigel oświadczył, że chciałby, żebym przestała obcinać włosy na krótko i zaczęła ubierać się jak dziewczyna. Nie popierał mojego ostatniego podejścia do (bardzo krótkiego) irokeza. Powiedział, że wraz z Chrisem chcieliby, żebym wkładała minispódniczki i ciężkie buty, a do tego może trochę kobiecych akcesoriów, kolczyków, naszyjników i bransoletek i innych hałaśliwych ozdób, których przecież nie można nosić blisko mikrofonu.

Kiedy skończył, powiedziałam do Chrisa, który kiwał głową z milczącą aprobatą po każdym słowie Nigela: "A więc, niech was dobrze zrozumiem. On chce, żebym wyglądała jak twoja kochanka i ta laska, dla której zostawił żonę?". Zapadła cisza, w trakcie której wstałam i zebrałam swoje klucze i fajki. Chris 154 155 miał niezłą minę. Jego wielkie oczy nie były w stanie ukryć podziwu wobec mojej wypowiedzi. Albo złośliwości, że mnie to tak bawi.

Kiedy powiedziałam o tym Fachtnie, odparł: "Myślę, że powinnaś, kurwa, ogolić sobie głowę". Następnego dnia poszłam do męskiego fryzjera. To był grecki zakład przy łaźni niedaleko Ensign, bo chciałam wpaść do nich, jak tylko dokonam tego aktu. Umówiłam się, że zajrzę pod pretekstem przekazania jakichś paragonów ich uroczej sekretarce Doreen, rozsądnej blondynce w starszym wieku.

Facet zajmujący się tego dnia zakładem miał może dwadzieścia sześć lat. Ja – dziewiętnaście. Był autentycznym Grekiem, delikatnie pulchnym, o czarnych, krótkich włosach i lekkim, popołudniowym zaroście. Wyglądało na to, że zostawili go samego na posterunku, i mimo że nie miał innych klientów poza mną, był nieco zafrapowany.

Wśliznęłam się na jego czerwony fotel i ogłosiłam: "Chcę wyglądać jak chłopiec". Kiedy dotarło do niego, co dokładnie mam na myśli – ponieważ nie mówiłam słowa po grecku, zostało mu to objaśnione za pomocą gestów, które, jak mi się wydaje, mogły go z początku skonfundować – rzucił się do wiszącego na ścianie telefonu, może po to, żeby zadzwonić do właściciela, a łzy zaczynały się zbierać w jego oczach. Nikt nie odbierał.

Został zupełnie sam. "Proooszę nnie każ mi tego robidź! Proooszę!" – błagał, odwieszając słuchawkę i podchodząc do mnie z dłońmi złożonymi jak do modlitwy, a ton jego głosu był tak miękki, jakby mnie urodził: "Twoje piękne włoszy". Kiedy, widząc determinację w moich oczach, wyczuł, że nie dam się spławić, doczłapał wreszcie do mnie przez salon, a w jego myślach pojawiło się mrożące krew w żyłach przerażenie, aż odruchowo podniósł rękę, by chronić gardło. "A cso powie twój ojciecz? – wydusił, wciągając szybko powietrze, i dodał – "A cso powie twój brat?", kiedy je wypuszczał. Potem nastąpił kolejny szybki wdech i pełna trwogi pauza. Oraz: "O mój Bożżże! Cso powie twój chłopag! O mój Bożżże!". Na tym etapie oczy tak mu wyszły ze strachu, że obawiałam się, że mu wypadną.

Za pomocą kolejnych gestów rąk, bo on z kolei nie mówił zbyt wiele po irlandzku, przekazał mi, że naprawdę nie chce ryzykować, że jacyś mężczyźni przyjdą mu natłuc. Zapewniłam go, że tak się nie stanie, chociaż na tym etapie rozważałam natłuczenie mu własnoręcznie. Gdy wreszcie go przekonałam, że jestem jedyną kreatorką swojego przeznaczenia, chociaż jestem kobietą, i wyjaśniłam, że mój ojciec przebywa w Irlandii (co oddałam, biegając po salonie z ramionami rozłożonymi na kształt samolotu i mówiąc "Irelandais! Papa est en Irelandais!"), wreszcie się zgodził. Ale przez cały czas bardzo jasno wyrażał swoje uczucia. "Tag nie robiom dziewszyny". Kiedy skończył, stanęłam z nim twarzą w twarz, a po jego prawym policzku spłynęła łza.

A ja? Byłam zachwycona. Wyglądałam jak obcy. Jak ze Star Treka. Teraz nie miało znaczenia, w co będę ubrana. Kiedy weszłam do Ensign, Nigel zareagował pełną zaskoczenia ciszą. Doreen, która stała do niego plecami, w milczeniu pokazała kciuki w górę i radośnie się uśmiechnęła. Chris poprosił mnie, żebym pogadała z nim później w samochodzie. – Czemuś to zrobiła? – Bo chcę być sobą. – Nie możesz być sobą z włosami? – To ty ich potrzebujesz, stary łysolu, a nie ja. Może pomogę ci znaleźć lekarza?

"Wspomnienia. Sinead O'Connor" wydało Wydawnictwo Agora, książkę kupisz w kulturalnysklep.pl

DOSTĘP PREMIUM