"A wie pan, że karetki mają prikaz, żeby jeździć na sygnale? Nawet bez chorego". W świecie antyszczepionkowców

Dla 4 milionów Polek i Polaków pandemia COVID-19 to globalne oszustwo. Mówią o sobie, że nie są antyszczepionkowcami, tylko walczą o wolność.

"Strażnikom wolności" przyjrzał się Jacek Hugo-Bader, najbardziej brawurowy z polskich reporterów. Autor zanurza się w trzewia tego ruchu i zdaje nam relację z tego, co tam usłyszał, zobaczył i poczuł, a poczuł i zdziwienie, i wściekłość, i obezwładniającą bezradność. Jak sobie z nią poradzić? O tym również jest ta książka.

Rozmowa z autorem na antenie TOK FM we wtorek 19 kwietnia o godz. 23:00! 

Fragment książki "Strażnicy wolności" Jacka Hugo-Badera:

Pan Andrzej skarży się, że jak coś opublikuje na Facebooku, to platforma nakłada na niego tak zwanego bana, przez kilka albo kilkanaście dni nic nie może tam napisać albo zamieścić. Podobnie na YouTubie, z którego ciągle wykasowywane są jego materiały, a zna wielu takich, którym za publikacje niezgodne z zasadami tej internetowej platformy ich profile zostały zlikwidowane na stałe.

– Bo my domagamy się dialogu z naszymi autorytetami, naszymi wybitnymi prawnikami, lekarzami, profesorami! – Pan Andrzej zapala w oczach zielone latarnie niezgody. – Dlaczego nie ma debaty?!

– Bo pewnie uważają, że nie ma z kim – kombinuję. – Mają was za garstkę dziwolągów, naukowych, medycznych foliarzy. Bo nie ma co gadać z płaskoziemcami o astronomii, a tym bardziej z antysemitami o Holocauście albo z kłamcami klimatycznymi o rąbaniu Puszczy Białowieskiej. Dlatego nikt z szanujących się uczonych nie usiądzie z doktorem Hałatem do rozmowy o pandemii, bo on uchodzi za covidowego kłamcę, który, tak jak pan, wierzy w ten światowy spisek.

Na co Michniewicz kładzie dwie ręce na dwóch stosach książek, które stoją na podłodze w jego małym pokoju. Każdy ma co najmniej pół metra wysokości. Wszystkie książki są o tym, o czym rozmawiamy z panem Andrzejem od trzech godzin. To jego pandemiczno-covidowa biblioteczka, podręczny zbiór, do którego klasyk ojca Klimuszki o ziołolecznictwie i hit Scotta Carneya, a więc światowej ikony i legendy morsowania, która w zimie wchodziła w Polsce w slipach na Śnieżkę, pod tytułem Co nas nie zabije, trafiły tylko przypadkowo. Poza tym Wielki Reset – jaką przyszłość planuje nam globalna władza, Pandemia kłamstwa, Fałszywa pandemia i wiele innych. Na wierzchu #ToSięSamoKomentuje Grzegorza Płaczka i Pandemia cenzury dziennikarza Piotra Szlachtowicza.

– Obie są już klasykami środowisk wolnościowych – tłumaczy Michniewicz. – Pandemia cenzury to wywiady, które Szlachtowicz przeprowadził online na kanale wRealu24 z wieloma wybitnymi autorytetami różnych dziedzin, ale YouTube usunął je ze swojej platformy, więc autor wydał je w formie książki.

Otwieram spis treści, a tam przeważnie ci, co zwykle: doktor Sienkiewicz, doktor Martynowska, Justyna Socha, doktor Kornelia Polok od genetyki, redaktor Wojciech Sumliński od filmu o Jedwabnem, który YouTube także usunął ze swojego serwisu za szerzenie, jak twierdzą, mowy nienawiści i antysemityzmu.

Andrzej Michniewicz referuje mi teorię światowego spisku niemal słowo w słowo tak, jak przeczytałem w dokumencie o końcu świata, od którego rozpocząłem tę opowieść. Twórczo rozwija jednak niektóre wątki, że wszystko na przykład, całe nasze życie, już całkiem niedługo ma być oparte w stu procentach na elektronice, na chipach mianowicie, które wszystkim nam będą chcieli zaimplantować dla naszego niby ułatwienia, żebyśmy wszystkie nasze dane mieli zawsze przy sobie. To znaczy w sobie.

– To coś niektórzy już sobie wszczepili w dłonie pomiędzy palec wskazujący i kciuk i mogą tym płacić w sklepie zbliżeniowo – oczy pana Andrzeja jarzą się jak pochodnie. – Ręką! Bo gotówkę chcą wycofać! I wtedy wszystkich nas mają w garści, mogą odciąć takiego Michniewicza od jego pieniędzy i koniec. Bez pieniędzy nie przeżyje. I każdego tak. Bill Gates od lat nie kryje, jakie ma zamiary, wycofał się nawet z biznesu, założył fundację charytatywną i od tego czasu jego majątek się podwoił. Ale nie on jest szefem tego, tylko ten cały Klaus Schwab. Czytałem jego książkę i to, o czym on tam pisał, i o czym myślą ci, co za nim stoją, to teraz się dzieje. W takiej Australii na przykład. To jest faszyzm! Ludzie są napadani na ulicach przez policję za to tylko, że nie mają tej szmatki na twarzach! To się dzieje, to wszystko można znaleźć w internecie. Policjanci powalają kobietę na ulicy, pałują, kopią… A ludzie robią filmy komórkami i wrzucają do sieci.

– Dzięki amatorskim filmikom wie pan, co się dzieje w Australii?

– Tak! Teraz na tym się opieram, bo media główne to propaganda i kłamstwo, a w Australii oni badają, do jakiego stopnia mogą się posunąć. Jak tam to przejdzie, to będzie wprowadzane wszędzie. Do tego Kanada, Nowa Zelandia, nie mówiąc o biednym Izraelu. Bardzo dramatyczne sygnały. A wie pan, że karetki mają prikaz, żeby jeździć na sygnale? Sam byłem świadkiem. Jechała na sygnale, ale bez chorego w środku, wracała do bazy, potem załoga wyszła z karetki i zapaliła papierosa.

– Chodziło o to, żeby szybko wrócić, na litość boską, bo mogą być potrzebni – próbuję być głosem rozsądku.

– Nieeeeee… – rozciągał to słówko, dopóki miał powietrze w płucach. – Chodzi o to, żeby ludzie widzieli, że jest pandemia!

– Ja tam widzę karetki, które nie jadą na sygnale.

– Kłamstwo! Celowo realizowane kłamstwo! WHO ogłosiło globalną pandemię, której nie ma! WHO to jest przestępcza organizacja, na czele której stoi przestępca, pupil Chin Ludowych, były minister zdrowia w Etiopii, który ma podobno na sumieniu tysiące ofiar w swoim kraju, który notabene nie jest lekarzem. WHO bierze udział w światowym spisku covidowym.

>>>Książkę można zamówić tutaj<<<

DOSTĘP PREMIUM