Druzgocący raport NIK w sprawie systemu viaTOLL. Repolonizacja się nie udała, koszty wzrosły

Repolonizacja systemu poboru opłat drogowych viaTOLL się nie udała, a koszty jego funkcjonowania wzrosły - przekonuje Najwyższa Izba Kontroli, która opublikowała raport w tej sprawie. NIK zarzuca administracji rządowej m.in. opieszałość w podejmowaniu decyzji, błędy proceduralne i brak ludzi posiadających odpowiednie kompetencje.
Zobacz wideo

Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczy elektronicznego systemu poboru opłat za przejazdy m.in. autobusów i ciężarówek przez drogi ekspresowe i autostrady. System ten funkcjonuje w Polsce od połowy 2011 roku - został zbudowany i utrzymywany przez konsorcjum na czele z austriacką firmą Kapsch TrafficCom AG (zastosowano w tej sprawie pełen outsorcing usług).

2 listopada 2018 roku system miała przejąć administracja rządowa albo wskazany przez nią podmiot. Przygotowania do tego trwały - jak pisze NIK - od podpisania umowy w 2010 roku.

"Przez siedem lat rozważano kilka różnych koncepcji, ale nie powstał żaden konkretny plan na sprawną i efektywną kontynuację poboru opłaty elektronicznej. Organy państwowe nie rozpoznały rynku właściwych systemów informatycznych, kadra nie spełniała wymagań kompetencyjnych, brakowało pomysłu na uniezależnienie się od kapitału zagranicznego i obniżenie kosztów działania" - wytykają kontrolerzy NIK w raporcie.

Zwracają też uwagę, że administracja rządowa "nie posiadła wiedzy na temat odtworzenia istniejącego systemu viaTOLL w momencie ewentualnej awarii". "W rezultacie urzędniczego chaosu i pod wpływem kurczącego się czasu do końca obowiązującej umowy z Konsorcjum Kapsch wydatkowane były środki na działania, które nie przynosiły pożądanych efektów" - dodają.

NIK szczegółowo wylicza różne niedociągnięcia. Wskazuje m.in. na opóźnienia na różnych etapach procedury wyboru nowego podmiotu lub częste zmiany osób odgrywających w projekcie kluczową rolę.

>> CZYTAJ PEŁEN RAPORT NAJWYŻSZEJ IZBY KONTROLI

Ciągłość poboru jest zapewniona, ale... 

Ostatecznie, w październiku 2017 roku - jako przyszły poborca opłaty elektronicznej - został wskazany Główny Inspektor Transportu Drogowego. Co nie rozwiązało jednak problemu.

"Z uwagi na długotrwały proces rekrutacji pracowników posiadających odpowiednie kompetencje, dopiero w lipcu 2018 roku możliwe było opracowanie dokumentów pozwalających na przekazanie wszelkich czynności dotyczących przejęcia ESPO z dniem 3 listopada 2018 roku w sposób umożliwiający świadczenie: prawidłowej, ciągłej, niezakłóconej, sprawnej, efektywnej i bezpiecznej Usługi Poboru Opłat innemu podmiotowi publicznemu" - wyjaśnia NIK. Jak podaje dalej, jedynym podmiotem, który zdecydował się wesprzeć GITD był Instytut Łączności - Państwowy Instytut Badawczy i to z nim ostatecznie podpisano umowę w dniu 28 sierpnia, czyli ledwie dwa miesiące przed datą przejęcia przez Skarb Państwa odpowiedzialności za viaTOLL.

Kontrolerzy zaznaczają jednak, że Instytut Łączności również "nie był w stanie samodzielnie zrealizować przedmiotu umowy". W rezultacie zadanie to musiało zostać zlecone dotychczasowemu członkowi konsorcjum obecnego wykonawcy, czyli austriackiej firmie Kapsch Telematic Services sp. z o.o.

- Co prawda kontynuacja poboru jest zapewniona, ale nie zlikwidowano zależności Skarbu Państwa od podmiotów prywatnych ani nie osiągnięto dodatkowego obniżenia kosztów funkcjonowania systemu poboru opłaty elektronicznej - stwierdza w rozmowie z reporterem TOK FM Ksenia Maćczak, rzeczniczka NIK.

W podsumowaniu swojego raportu NIK podkreśla, że nie wiadomo, czy funkcjonujący system viaTOLL to najlepsze z dostępnych obecnie rozwiązań - zarówno pod kątem finansowym, jak i funkcjonalnym. Według informacji z Banku Gospodarstwa Krajowego koszty utrzymania systemu ViaTOLL po 2 listopada 2018 r., pomimo planowanego spadku, wzrosły o około 7,5 procent.

O raporcie NIK w sprawie systemu viaTOLL jako pierwszy napisał w środę "Dziennik Gazeta Prawna".

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM