"Sąsiad zabił sąsiada". Jechał 130 km/h. Nowe informacje o tragicznym wypadku na warszawskich Bielanach

Kierowca, który w niedzielę śmiertelnie potrącił mężczyznę na przejściu na ul. Sokratesa na Bielanach jechał około 130 km/h - powiedział podczas środowej konferencji prasowej Łukasz Puchalski, dyrektor Zarząd Dróg Miejskich.
Zobacz wideo

Trzy dni po tragicznym wypadku na warszawskich Bielanach przedstawiciele najwyższego szczebla władz Warszawy postanowiły po raz pierwszy odnieść się do sprawy. Zwołano konferencję prasową, na której obecny był wiceprezydent miasta odpowiedzialny za drogownictwo Robert Soszyński, dyrektor miejskiego Biura Polityki Mobilności i Transportu Michał Domaradzki oraz Łukasz Puchalski - dyrektor Zarządu Dróg Miejskich.

- Udaliśmy się na spotkanie, wizję w terenie organizowaną przez policję przy naszym udziale. To już drugi rok, w którym takie komisje się odbywają. (...) Wiemy to, że kierowca jechał z prędkością około 130 km/h. Wiemy, że ślady drogi hamowania widać na co najmniej 30 metrach przed przejściem dla pieszych, co pokazuje, że kierowca widział pieszego natomiast z uwagi na prędkość, którą w tym miejscu osiągnął nie był w stanie w żaden sposób zareagować - powiedział dyrektor Zarząd Dróg Miejskich.

"Sąsiad zabił sąsiada"

Dodał też, że całość zdarzenia jest uchwycona przez kamery monitoringu oraz, że policja, prokurator, sąd ma bardzo dobrą wiedzę i materiał, jak do samego zdarzenia doszło. - Z informacji jakie pozyskaliśmy można powiedzieć jedno, że sąsiad zabił sąsiada. To mieszkaniec ulicy przy Agorze, która jest naturalnym ciągiem ulicy Sokratesa. Wieloletni mieszkaniec. Na co dzień był mechanikiem, przerabiał swój samochód. Przerabiał w taki sposób, że policja ma duże wątpliwości co do tego, czy ten samochód w ogóle powinien poruszać się po drogach publicznych - stwierdził Puchalski.

Przypomnijmy, mężczyzna, który w niedzielę przechodził przez pasy na ulicy Sokratesa na Bielanach szedł z kobietą i dzieckiem w wózku, które również ucierpiało. 33-latek zmarł mimo reanimacji. Jak się potem okazało, kierowca był trzeźwy.

Mieszkańcy Bielan od dawna zwracali uwagę władz Warszawy na to, że ulica Sokratesa jest bardzo niebezpieczna. Potwierdzały to także liczne wypadki i kolizje, do których na niej dochodziło. Miejski ZDM miał w planach zmiany mające na celu uspokojenie ruchu, ale – jak przyznali sami drogowcy – nie było na nie pieniędzy.

Dziś przedstawiciele ZDM zapowiedzieli, że w ciągu kilku tygodni na Sokratesa - przed wszystkimi przejściami dla pieszych - pojawią się progi zwalniające.

Do niedzielnego wypadku w środę odniósł się także prezydent miasta Rafał Trzaskowski. W oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych napisał, że polecił przesunąć środki w budżecie miasta tak, aby wykonać modernizację ulicy Sokratesa. 

"Ta tragedia pokazała - zmiany w mieście zwiększające bezpieczeństwo pieszych są potrzebne tu i teraz. Chcę jednak, żebyście wiedzieli, że przez ostatnie kilka lat traktowaliśmy ten problem z pełną powagą" - stwierdził prezydent.

Zarzuty dla kierowcy, ale aresztu brak

W poniedziałek w godzinach późnopopołudniowych odbyło się posiedzenie aresztowe sądu. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla kierowcy bmw i zastosował wobec niego dozór policji. - Otrzymaliśmy uzasadnienie sądu i dzisiaj skierujemy zażalenie na tę decyzję - przekazał w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Kierowca bmw usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pieszych - kobiety i jej dziecka - znajdujących się na przejściu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i odpowiadał na pytania obrońcy. - Wyjaśnił, że niewiele pamięta, dodał, że oślepiło go słońce - informował w poniedziałek Łapczyński.

Ponadto prokuratura zaapelowała o zgłaszanie się świadków zdarzenia, w szczególności kierowcy srebrnego samochodu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM