"Nieważne, czy mandat dla kierowcy wyniesie 500, czy 1500 zł". Najważniejsze, by kary nie dało się uniknąć

- Nieważne, czy mandat wyniesie 500, czy 1500 zł. Najważniejsza jest świadomość, że jeżeli złamiemy przepisy, poruszając się po drogach, to zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności - Marcin Flieger z Global Road Safety Partnership mówił w TOK FM o tym, dlaczego system karania kierowców w Polsce jest nieskuteczny.

Marcin Flieger z Global Road Safety Partnership, były policjant oraz były dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym przekonywał, że w całym systemie karania wysokość kary jest sprawą drugorzędną, a najważniejszymi aspektami są skuteczność i efektywność kary, czyli osoba łamiąca przepisy nie może unikać odpowiedzialności.

- Nieważne, czy mandat wyniesie 500, czy 1500 zł. Najważniejsza jest świadomość, że jeżeli złamiemy przepisy, poruszając się po drogach, to zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności - mówił były policjant w TOK FM, tłumacząc, że w skrócie nazywa się to "deterrence theory" ("teoria odstraszania"). 

System odstraszania w Polsce nie działa

Flieger tłumaczył, że system odstraszania działa w ten sposób, że każdy, kto sam odczuje na sobie albo usłyszy, że sąsiad czy kolega z pracy poniósł konsekwencje łamania przepisów, buduje sobie świadomość, że państwo działa skutecznie i że za każde przewinienie na drodze zostanie ukarany. Jak dodał, działa to w sposób odstraszający przed niestosowaniem się do przepisów.

Według gościa TOK FM system odpowiedzialności w Polsce jest skonstruowany spójnie, ale problem stanowi m.in. sprawa związana z fotoradarami i pociąganiem do odpowiedzialności kierującego pojazdem, a nie właściciela. Jak podkreślił były policjant, w wielu krajach, m.in. we Francji, Australii, Szwajcarii, Nowej Zelandii wprowadzono odpowiedzialność właściciela pojazdu, który został zarejestrowany urządzeniem rejestrującym, niezależnie od tego, kto prowadził pojazd.

- Politycy tam powiedzieli jasno: "Tak, chcemy ratować życie ludzkie", "Tak, zdajemy sobie sprawę, że naruszenie prędkości jest najbardziej niebezpiecznym, ofiarochłonnym naruszeniem - podkreślał Marcin Flieger, dodając, że efektem wprowadzenia takich przepisów była redukcja liczby ofiar śmiertelnych na drogach.

Gość TOK FM podkreślał, że w Polsce sprawa poniesienia konsekwencji często się rozmywa, bo albo po otrzymaniu wezwania nic się nie dzieje, albo ktoś zaprzecza, że kierował pojazdem. Według eksperta pomogłaby zmiana przepisów, zgodnie z którą to właściciel pojazdu jest odpowiedzialny za to, co dzieje się z jego samochodem.

Zdaniem Fliegera w Polsce przepis o konieczności znalezienia osoby, która kierowała pojazdem, cofa nas kilkadziesiąt lat wstecz.  - Mamy XXI wiek, jeśli chodzi o technologie, rejestrujemy naruszenie i cofamy się do lat 60. XX wieku, czyli musimy znaleźć osobę, która kierowała pojazdem - tłumaczył.

Co z pierwszeństwem pieszych przed przejściem

Były policjant odniósł się też do zapowiedzi z expose premiera Mateusza Morawieckiego ws. wprowadzenia pierwszeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na przejście. - Zastanawia mnie, jak będzie z realizacją tych przepisów i z ich egzekwowaniem - mówił. I przywołał przykład Genewy. Jak mówił, tam kultura poruszania się po drogach jest zupełnie inna niż w Polsce. - Tam pieszy rzeczywiście ma pierwszeństwo - podkreślał ekspert, dodając, że kierowcy zwracają uwagę na to, co dzieje się wokół. - Na wysokim poziomie jest tam przestrzeganie limitów prędkości, co pozwala bezpiecznie obserwować, co się dzieje, zobaczyć, czy ktoś się zbliża do przejścia i zatrzymać się nie powodując zatorów, korków, niebezpiecznych hamowań, po to,  żeby przepuścić pieszego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (47)
Dlaczego system karania kierowców w Polsce jest nieskuteczny?
Zaloguj się
  • C ZA

    Oceniono 12 razy 10

    "Naruszenie prędkości jest najbardziej niebezpiecznym, ofiarochłonnym naruszeniem".
    Dobrze, ale co z tego ma wyniknąć w kraju Januszy pańszczyźnianych, przekonanych, że wszędzie tam, gdzie oni "umiom" jechać szybciej (bo to czeba umić!), ograniczenia "som z du*y"?

  • Grzegorz Niemier

    Oceniono 10 razy 8

    W Polsce nikomu nie zależy na egzekwowaniu przepisów, a już w szczególności policji. Zaczyna się od drobnych wykroczeń: parkowanie w miejscu niedozwolonym (na trawniku, przy przejściu dla pieszych, miejscu dla niepełnosprawnych itp.), nie używanie kierunkowskazów (sygnalizują ZAMIAR wykonania manewrów a nie jego wykonywanie), jazda lewym pasem ( niezależnie od prędkości) pomimo, że prawy pas jest wolny. Takich drobnych wykroczeń jest mnóstwo i nikt o nie nie dba. Zgłoszenie drobnego wykroczenia policji to zmarnowany czas. Nie dziwmy się więc, że taki bezkarny delikwent w końcu siada kompletnie pijany za kółkiem czy zawraca na autostradzie w korytarz życia.

  • dante_waw

    Oceniono 4 razy 4

    O nieuchronnosci kary w Polsce zawsze sobie troszke ponarzekam jak wdepne w kupe na trawniku :) bo sprzatanie po swoich podopiecznych jest podobno jakos scigane w tym tekturowym kraju :)

  • fruqo3

    Oceniono 8 razy 4

    100% zgoda. Gdyby każdy łamiący przepisy został podczas jazdy do pracy zatrzymany 3 razy, za każdym razem stracił pół godziny i zapłacił choćby po 50zl to następnego dnia jechałby zgodnie z przepisami. Tylko do tego jest potrzebna policja nie pajace.

  • aa1000

    Oceniono 3 razy 3

    Jak można od zwykłych ludzi egzekwować prawo o ruchu drogowym, kiedy kolejni premierzy, jacyś urzędnicy sejmowi czy zwykły poseł najwyższe prawo [konstytucję] mają w głębokim poważaniu.

    Wychodzi na to, że Polsce najwyższym prawem będzie prawo o ruchu drogowym, dziesięć razy poprawiane prawo o sądach i konkordat.

  • s.pochlod

    Oceniono 2 razy 2

    Oczywiście, że wysokość mandatu nie ma znaczenia. Osobiście znam osoby, które codziennie, wielokrotnie łamią przepisy i np. w ostatnim roku nie dostały żadnego mandatu. Mandat może być nawet w wysokości 100 tysięcy, jakie ma to znaczenie, jeśli prawdopodobieństwo jego otrzymania wynosi 0? Gdyby taki gość za co dziesiąte wykroczenie dostał mandat, przepisów by nie łamał

  • Ro Ma

    Oceniono 8 razy 2

    Miałer rozbite 3 samochody bo zatrzymywałem się przed przejściem. Teraz już tego nie robię jak ktoś za mną jedzie.

  • tuskaczos

    Oceniono 1 raz 1

    Piee...sz przygłłupie Flieger. Mandat ma byc tak samo dotkliwy dla kazdego.
    Dla kogos kot zarabia 500zł na godzine, nie jest. Dlatego w finlandii mandaty sa od stawki zarobków.
    parytet oparty na sztywnych kwotach pochodzacy z czasow gdzie byly duzo mniejsze dysproporcje zarobkowe, ejst anachroniczny. Milioner ktory zaplaci 500zł smieje sie w twarz pisd/zielcom.

  • sztucznypolak

    Oceniono 1 raz 1

    " że kierowcy zwracają uwagę na to, co dzieje się wokół"
    I to jest wlasnie istota tego przepisu!
    Kierowcy obserwuja co sie dzieje na/przy przejsciach.
    W Polsce duza czesc kierowcow przejsc w ogole nie zauwaza!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX