Kolejny kryzys w obozie władzy? Premier obiecał ochronę pieszych. Poseł od Gowina: To największa kontrowersja tego expose

- Ta regulacja jest nieszczęśliwa i na pewno będziemy o tym z panem premierem jeszcze rozmawiać - tak o propozycji Mateusza Morawieckiego, aby wprowadzić pierwszeństwo dla pieszych, przed wejściem na pasy mówił poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk. Szykuje się kolejny - po 30-krotności - spór w Zjednoczonej Prawicy?
Zobacz wideo

Niemałą część wtorkowego expose premier Mateusz Morawiecki poświęcił kwestiom bezpieczeństwa na drogach. Jedną z najważniejszych deklaracji w tej kwestii było wprowadzenie bezpieczeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na przejście. - Badania pokazują, że piesi zachowują się w większości roztropnie, dlatego wprowadzimy pierwszeństwo pieszych jeszcze przed wejściem na przejściem - powiedział premier.

"Największa kontrowersja z tego expose"

Okazuje się jednak, że pomysł szefa rządu nie wszystkim się podoba. Za "kontrowersyjny" uznał go Kamil Bortniczuk, poseł i rzecznik prasowy partii Jarosława Gowina, która jest w koalicji z Prawem i Sprawiedliwością. - To jest rzeczywiście największa kontrowersja z tego expose, którą wyłapałem bezpośrednio, słuchając go na sali - ocenił w radiowej Trójce Bortniczuk.

- Ja lubię chodzić pieszo i często chodzę pieszo po mieście, czy po Warszawie, czy po swoim mieście na Opolszczyźnie, ale też bardzo dużo jeżdżę samochodem. Robię dziesiątki tysięcy kilometrów każdego roku i z perspektywy jednego i drugiego użytkownika dróg uważam, że ta regulacja jest nieszczęśliwa i na pewno będziemy o tym z panem premierem jeszcze rozmawiać - zapewniał poseł Porozumienia. 

Zdaniem Bortniczuka, wprowadzenie pierwszeństwa dla pieszych jeszcze przed pasami "w najlepszym przypadku doprowadziłoby do paraliżu komunikacyjnego w miastach". - Bo kierowcy - ci bardziej ostrożni - będą się zatrzymywali niemal przy każdej okazji, jak ktoś tylko pojawi się w okolicach przejścia dla pieszych, a piesi zachowują się nie zawsze odpowiedzialnie - stwierdził. Jak dodał, już dziś zdarza się, że "osoby, które rozkojarzone chodzą po mieście" wtargną na przejście i jego zdaniem - w sytuacji, kiedy będą mieli "poczucie ochrony prawnej" to może się jeszcze pogorszyć.

- Przecież nie wszyscy piesi mają prawo jazdy i nie wiedzą, jak się zachowa samochód, ile potrzebuje czasu, żeby w danej odległości zahamować. Obawiam się, że to może się skończyć paradoksalnie zwiększeniem liczby groźnych wypadków z udziałem pieszych i myślę, że to jest na pewno temat do przedyskutowania - podsumował polityk.

Pierwszeństwo dla pieszych przed pasami

Obecnie w Polsce pieszy ma pierwszeństwo w chwili, kiedy już jest na pasach. Gdy się dopiero do nich zbliża, pierwszeństwa nie ma i nadjeżdżające auto nie ma obowiązku się zatrzymać, aby go przepuścić. O zmianie tego przepisu i udzieleniu pierwszeństwa pieszym mówi się w Polsce od dawna.

Petycję w tej sprawie - w lipcu tego roku - jednogłośnie poparli nawet senatorowie z Komisji praw człowieka, praworządności i petycji. Sceptyczne od początku było jednak Ministerstwo Infrastruktury. Argumentowano to m.in. brakiem analiz dotyczących wpływu, który wprowadzenie pierwszeństwa pieszych miałoby na poprawę bezpieczeństwa. Obawiano się, że taki przepis wręcz pogorszy to bezpieczeństwo. Na głosy, że takie zasady obowiązują w wielu innych krajach Europy, w których bezpieczeństwo pieszych stoi na wyższym poziomie niż u nas, odpowiadano zaś, że Polska ma inną kulturę na drodze. 

Wtorkowa deklaracja Mateusza Morawieckiego wywołała wiele pozytywnych komentarzy wśród aktywistów oraz osób zajmujących się tematyką BRD. "Przyznaję, że przez tych kilka ostatnich lat czasem już traciłem nadzieję ws #BRD. Miło mnie premier zaskoczył - ktoś wreszcie zrozumiał, że w PL można zbić kapitał polityczny, ograniczając liczbę śmierci na drogach, a nie go utracić" - skomentował na Twitterze Łukasz Zboralski, szef portalu Brd24.pl.

- Co do zasady zgadzam się i bardzo mi się podoba. Od lat mamy prawo, które chroni na drodze silniejszego i zwalnia kierowców z odpowiedzialności za to, co się dzieje na przejściach dla pieszych - stwierdził z kolei w rozmowie z "Transportem Publicznym" Łukasz Puchalski, dyrektor stołecznego Zarządu Dróg Miejskich.

Z kolei Jan Mencwel, ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, przypomniał, że wprowadzenie pierwszeństwa pieszych przed pasami jest postulatem, o który ruchy miejskie walczyły przez ostatni rok w specjalnej kampanii "Chodzi o życie". 

Pytanie, czy wobec deklaracji posła Bortniczuka radość nie okaże się przedwczesna. Bezpieczeństwo dla pieszych nie byłoby pierwszą kwestią sporną między Porozumieniem a Prawem i Sprawiedliwością. Jeszcze do wczoraj (wtorek, 19 listopada) PiS forsował projekt dotyczący zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. Partia Gowina od początku przekonywała, że jest temu przeciwna i projektu nie poprze. Ostatecznie posłowie PiS się z niego wycofali. 

Kamil Bortniczuk był gościem TOK FM we wtorek rano. Przypomniał, że stale trwają negocjacje umowy koalicyjnej między Porozumieniem i PiS (w koalicji jest też Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry). - Nie popieraliśmy tej partii, tylko z nią współrządziliśmy. Mamy umowę koalicyjną, która funkcjonuje od sześciu lat. Wygasła 11 listopada, negocjujemy drugą - podkreślił polityk Porozumienia. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM