"Nie znam hotelu, który by nie szukał". Turystów jest coraz więcej, ale problemy hotelarzy się nie skończyły

Jest zdecydowanie lepiej - tak hotelarze oceniają pierwszy miesiąc wakacji. W lipcu straty branży były mniejsze niż w czerwcu, ale do powrotu do sytuacji sprzed pandemii wciąż daleko. Szczególnie że w całej branży brakuje rąk do pracy. I nie jest to jedyny problem, z którym borykają się hotelarze. Z niepokojem czekają też na to, co zrobi rząd.
Zobacz wideo

Wakacje powoli dobiegają końca, ale hotelarze nie mogą narzekać. Przynajmniej do tej pory większość obiektów nie miała ku temu powodów. - Jest zdecydowanie lepiej, co pozwala nam zachować optymizm. Bardzo dobre wyniki są w hotelach w miejscowościach wypoczynkowych. Powoli odbijają się duże miasta. W Krakowie w lipcu było zajętych średnio 40 procent miejsc, w porównaniu z 8-10 procentami w maju i na początku czerwca - wyliczał w TOK FM Marcin Mączyński, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

Jak zaznaczył rozmówca Tomasza Setty, choć jest lepiej, to na razie trudno mówić, żeby hotele na siebie zarabiały. - Straty są mniejsze niż w czerwcu, ale o zyskach nie ma mowy. Takie mogłyby się pojawić jesienią, jeśli rząd pozwoli nam funkcjonować. Już mamy bardzo dużo zapytań o konferencje i eventy branżowe na wrzesień, wszyscy chcą zdążyć przed ewentualną czwartą falą jesienią - podkreślił.

Sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego zaapelował do rządu, by z wyprzedzeniem informował o swoich planach dotyczących ewentualnych obostrzeń lub lockdownu. - Żebyśmy mogli planować długofalowo swoją pracę - mówił. Przypomniał, że branża od pewnego czasu powtarza apele, aby w przypadku dużej czwartej fali pandemii zrezygnować z nakładania restrykcji na hotele. Badania z kilku krajów dowodzą, że tego typu obiekty nie są ogniskami zakażeń.

Poza tym dobrze idą też szczepienia osób, które pracują w hotelach. - Procent zaszczepionych w naszej branży przekracza 66 procent i jest to wynik powyżej średniej krajowej. Warto się szczepić w naszym biznesie, bo to może pomóc nam przetrwać ten ewentualnie trudny jesienno-zimowy czas - podkreślił Mączyński.

Praca dla każdego się znajdzie

Jednak widmo czwartej fali to nie jedyne zmartwienie branży. Kolejne to niedobry kadrowe. - Brakuje nam rąk do pracy... w zasadzie na wszystkich stanowiskach. Nie znam hotelu, który by nie szukał. Zapraszamy wszystkich chętnych, na pewno znajdą się miejsca - zachęcał gość TOK FM.

Przedstawiciel hotelarzy podkreślił, że chętni do pracy mogą liczyć na dobre warunki. Bo obecnie to pracownik je dyktuje. - Wynagrodzenie dla kandydatów, jakie proponujemy, jest 20-30 procent wyższe niż wcześniej. Inflacja szaleje, ceny idą w górę, oczekiwania przyszłych pracowników są zdecydowanie wyższe - mówił Mączyński.

Z powodu trudnej sytuacji na rynku pracy właściciele hoteli z nadzieją patrzą na pracowników z zagranicy. - Europejskie i światowe trendy w hotelarstwie są takie, że pracują tam osoby z Azji czy Ameryki Południowej. Polskie hotelarstwo prędzej niż później też będzie korzystać z pracowników z dalekich krajów - podsumował ekspert.

DOSTĘP PREMIUM