Kolejki do lekarzy nie dziwią. Kolejka do wolnej karetki może szokować. A tak jest w Warszawie

W stolicy brakuje ludzi do pracy w ratownictwie medycznym oraz samych... karetek.
W rozmowie z TOK FM dyrektor warszawskiego pogotowia alarmuje, że z powodu braku ambulansów pacjenci muszą czekać na pomoc dłużej, niż powinni. Dochodzi do sytuacji, w których karetkę trzeba ściągać z innych części Mazowsza.
Zobacz wideo

Ratownicy medyczni przyznają, że sytuacja jest bardzo trudna. Jak alarmuje Karol Bielski, dyrektor warszawskiego pogotowia, pacjenci muszą czekać na pomoc dłużej, niż powinni, bo coraz częściej dyspozytor odbiera telefon i nie ma do dyspozycji żadnej wolnej karetki. - Wtedy trzeba czekać na dojazd zespołu wyjazdowego z innej części Warszawy albo nawet z innego rejonu Mazowsza – przyznaje w rozmowie z reporterem TOK FM Michałem Janczurą. Dyr. Bielski dodaje, że nawet kilka razy w tygodniu dochodzi do sytuacji, kiedy wszystkie zespoły ratownicze są w tym samym momencie zaangażowane w pomoc pacjentom, a to oczywiście sprawia, że dojazd do pacjenta, który potrzebuje pomocy, w określonym czasie staje się niemożliwy.

- Karetki w tych najpoważniejszych sytuacjach powinny przyjeżdżać średnio w osiem minut - mówi z kolei ratownik medyczny z Warszawy - Marcin Serwach. Podkreśla, że taki czas jest niemożliwy, jeśli karetkę trzeba wysłać na przykład ze Śródmieścia na Bemowo.  

Pogotowie. Niedoszacowana liczba potrzebnych karetek

Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem pracowników pogotowia liczba karetek w dużych miastach jest niedoszacowana. Wszystkiemu winne są najpewniej przepisy, według których, o liczbie zespołów pogotowia w danym miejscu decyduje liczba mieszkańców. Jednak tylko tych zameldowanych, a nie realnie żyjących w danym mieście. - W stolicy liczba karetek jest zaniżona w stosunku do realnych potrzeb. Moim zdaniem nawet o 30 procent – ocenia Karol Bielski.

To oznacza, że liczbę ponad 70 obecnie jeżdżących w całej aglomeracji karetek powinno się zwiększyć do ponad 90. 

Drugą możliwością zwiększenia dyspozycyjności karetek w stolicy jest ich przekwalifikowanie. W Polsce działają bowiem dwa typu ambulansów: specjalistyczne i podstawowe. W składzie tych pierwszych niezbędny jest lekarz, a tych brakuje. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Warszawie wystąpiła więc do wojewody o przekwalifikowanie karetek specjalistycznych na podstawowe, bo w karetkach typu "S" i tak nie ma kto jeździć. Wojewoda zgodził się na jedną taką zmianę, co oznacza, że od tego momentu w stolicy będzie 8 karetek specjalistycznych i ponad 40 podstawowych.

Urząd Wojewody Mazowieckiego w korespondencji, którą nam przesłał, stwierdził jednak, że bezpieczeństwo mieszkańców nie jest zagrożone.

Ministerstwo zdrowia funduje ambulansy. Dla Warszawy tylko jeden

Resort zdrowia szczyci się tym, że znalazł pieniądze na 200 nowych ambulansów, by odmłodzić nieco flotę polskich karetek. Pytamy w warszawskiej stacji czy i oni otrzymali pieniądze na nowe pojazdy. - Tak dostaliśmy dofinansowanie na zakup jednej nowej karetki. Jest to cenne, ale jeden ambulans dla całej aglomeracji to stanowczo za mało - tłumaczy Karol Bielski.

Wystąpiliśmy do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o szczegóły tego, jak podzielono owe 200 karetek. Czekamy na informację.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM